Jagiellonia Białystok oddala się od tytułu mistrzowskiego. W 17. kolejce zespół z Podlasia zaledwie zremisował z PGE GKS-em Bełchatów. Taki wynik jest najkorzystniejszy dla Wisły Kraków, która prześcignęła białostoczan i usadowiła się na pierwszym miejscu w tabeli.
Po piątkowym zwycięstwie Wisły Kraków Jagiellonia straciła fotel lidera. Żeby go odzyskać, potrzebne były trzy punkty w spotkaniu z PGE GKS-em Bełchatów. Podopieczni Macieja Bartoszka nie zamierzali łatwo sprzedawać skóry, dzięki czemu na stadionie przy ulicy Sportowej oglądaliśmy ciekawe widowisko.

Pierwsza połowa nie przyniosła jednak goli, nie było również zbyt dużo efektownych akcji pod obiema bramkami. Bełchatowianie po raz kolejny pokazali, że ich najmocniejszą stroną jest atak skrzydłami. Ofensywne wejścia Tomasza Wróbla i Macieja Małkowskiego wprowadzały sporo zamieszania w poczynania defensywne piłkarzy Jagiellonii. Po jednej z takich akcji bliski pokonania golkipera białostoczan był Szymon Sawala, który popisał się silnym, lecz minimalnie niecelnym strzałem głową. Z kolei podopieczni trenera Michała Probierza mogli wyjść na prowadzenie po strzale Thiago Cionka, który o centymetry minął lewy słupek bramki Łukasza Sapeli. Po tej akcji zawodnicy Jagiellonii domagali się rzutu karnego, lecz arbiter stwierdził, że wszystko odbyło się zgodnie z przepisami.
W drugiej połowie trenerzy przeprowadzili dwie ważne zmiany. Boisko opuścił najlepszy snajper Jagiellonii, Tomasz Frankowski, a w jego miejsce wszedł pozyskany niedawno Vuk Sotirović, z kolei w Bełchatowie za Mateusza Cetnarskiego wszedł inny weteran, Marcin Żewłakow. Żaden z tych zawodników nie tchnął jednak w swój zespół nowego ducha i w efekcie te korekty nie zmieniły obrazu gry. W końcu doskonałą okazję bramkową stworzyli sobie gospodarze. Po faulu tuż przed polem karnym z rzutu wolnego groźnie uderzał Grzegorz Baran i po niepewnej interwencji Grzegorza Sandomierskiego piłka o mały włos nie wpadła do bramki Jagiellonii.
W końcowych minutach sędzia nie szczędził żółtych kartek. Po przepychance w polu karnym arbiter zdecydował się ukarać Thiago Cionka i Szymona Sawalę. Dla tego drugiego było to już drugie upomnienie w tym spotkaniu, więc musiał on opuścić boisko. Jagiellonia grała w przewadze, ale taki stan rzeczy nie utrzymał się zbyt długo. Zdenerwowany Cionek brzydko sfaulował Viniciusa Da Silvę i jak najbardziej zasłużenie obejrzał czerwony kartonik.











