Jagiellonia wróciła po dwudniowej absencji na fotel lidera Ekstraklasy. Aby ponownie znaleźć się na czele stawki, białostoczanie musieli rozprawić się z Zagłębiem. Swoją pracę wykonali bez zarzutu – do siatki rywala strzelali Grosicki i Kupisz, czyste konto zachował Sandomierski.
Ostatni pojedynek w ramach siódmej kolejki Ekstraklasy rozpoczął się od ataków pozycyjnych gospodarzy, jednak białostoczanie mieli problemy ze stworzeniem klarownych sytuacji. Bardzo dobrze funkcjonowała defensywa lubinian, która nie pozwalała na zbyt wiele faworyzowanej Jagiellonii. „Miedziowi” upatrywali swojej szansy w kontratakach, które mogły przynieść skutek w 26. minucie, kiedy to piłkę z pozycji spalonej do siatki wpakował Wilczek. Arbiter nie pomylił się w tej sytuacji i bez wahania odgwizdał przewinienie. Rozregulowany celownik miał Makuszewski, który dwukrotnie posyłał piłkę w trybuny – najpierw po strzale z dystansu, później starając się wykorzystać zamieszane pod bramką gości.

Końcówka pierwszej połowy stała pod znakiem ofensywy gospodarzy. W 37. minucie mocne uderzenie z 25 metrów Hermesa wybronił golkiper Zagłębia. Na 180 sekund przed ostatnim gwizdkiem pierwszej odsłony w stuprocentowej sytuacji znalazł się Frankowski. 36-latek wymienił podania z pierwszej piłki z Kupiszem i stanął oko w oko z Isailoviciem. „Franek” długo zwlekał z oddaniem strzału, aż w końcu zdecydował się na swoje firmowe zagranie – podcinkę. Futbolówce na drodze stanęło jednak biodro wracającego Bartczaka i nie wpadła ona do siatki.
Na drugą odsłonę spotkania wyszła zupełnie odmieniona drużyna gości. W 47. minucie płaskie uderzenie obok bramki Sandomierskiego posłał Hanzel. Nie minęło 30 sekund, a ponownie przed szansą znaleźli się „Miedziowi”, a konkretnie Wilczek, który uderzał głową ponad poprzeczką. Pięć minut później gola kolejki mógł zdobyć Woźniak, który ekwilibrystycznie złożył się do przewrotki w polu karnym. Efektownie uderzenie 20-latka minęło jednak minimalnie bramkę strzeżoną przez Sandomierskiego. Minutę później uderzał z pola karnego Grzyb, lecz na drodze strzału stanął defensor Zagłębia. Goście odpowiedzieli strzałami Wilczka oraz Horvatha, który był bardzo aktywny w polu karnym rywala.

Od 70. minuty „Miedziowi” grali w osłabieniu, czerwony kartonik za dwa brutalne faule obejrzał bowiem Costa Nhamoinesu. Od tamtej pory zdeterminowani gospodarze na dobre przejęli inicjatywę i robili wszystko, by znaleźć drogę do bramki. W 72. minucie chytrym strzałem z dystansu golkipera przyjezdnych chciał pokonać Norambuena, jednak serbski bramkarz nie dał się zaskoczyć. Ataki Jagiellonii opłaciły się. W 78. minucie precyzyjne, prostopadłe podanie do Grosickiego posłał Kupisz. Reprezentant Polski, wykorzystując swoją szybkość, wbiegł z piłką w pole karne i sprytnym lobem pokonał bezradnego bramkarza drużyny gości.











