Podopieczni Piotra Stokowca okazali się lepsi na wyjeździe, wygrywając 1:0. Wynik ustalił w 44. minucie Dawid Plizga.
Każda ze stron chciała wygrać, aby poprawić swoją sytuację w tabeli. Gospodarze po meczu z Widzewem nie byli w dobrych nastrojach, bo oddali piłkarzom z Łodzi prowadzenie, więc chcieli zrehabilitować się dla swoich fanów. Drużyna Jagiellonii w meczu z Ruchem dokonała niemożliwego, wygrywając 6:0 i na placu gry przeciwko ekipie z Bielska-Białej planowali udowodnić swoją wysoką wartość.

W pierwszych fragmentach meczu inicjatywę przejęli piłkarze Jagiellonii Białystok. W 2. minucie mogli objąć prowadzenie. W polu karnym dobrze znalazł się Dani Quintana, lecz strzał Hiszpana minął światło bramki. Kilka minut później kolejna szansa nadarzyła się przed podopiecznymi Piotra Stokowca. Natomiast gospodarzy z Bielska-Białej uratował słupek po uderzeniu Dawida Plizgi. Zawodnicy Podbeskidzia próbowali stworzyć zagrożenie, jednak defensorzy gości grali bardzo konsekwentnie w grze defensywnej i nie pozwolili sobie nawet na najmniejszy błąd. Gospodarze starali się faulami wyłączać z rytmu drużynę Jagi i często kończyło się to żółtymi kartkami.
W 33. minucie Dawid Plizga stanął sam na sam z bramkarzem Podbeskidzia, ale nie wytrzymał ciśnienia i skierował piłkę obok słupka. Ten sam zawodnik minutę przed upływem regulaminowego czasu gry zdobył bramkę dla zespołu z Białegostoku. Wykorzystał on dobre podanie Strausa z prawej strony boiska i z bliskiej odległości dopełnił formalności, umieszczając piłkę w siatce. Piłkarze Piotra Stokowca do szatni schodzili zasłużenie prowadząc.
W drugiej połowie piłkarze obu ekip nie stwarzali sobie klarownych sytuacji do zdobycia bramki. Zespół Podbeskidzia był bardzo mozolny w ataku i przeciwnicy z ich akacji ofensywnych mogli się bardziej śmiać, niż czuć strach oraz spustoszenie. Goście grali bardzo mądrze, by do końca spotkania utrzymać korzystny dla siebie rezultat. W 78. minucie Jagiellonia grała o jednego zawodnika mniej, ponieważ z powodu dwóch żółtych kartek boisko opuścił Ukah.
W końcówce goście mogli dobić piłkarzy Podbeskidzia, ale Rybansky kapitalnie zachował się przy strzale Gajosa i uratował zespół przed stratą gola. Obie ekipy nie potrafiły już odpowiedzieć żadnym trafieniem. Jagiellonia była lepszą drużyną na boisku i zasłużyła na trzy punkty. Jest to drugi mecz z rzędu dla białostoczan, w którym nie stracili żadnego gola, co jest dla nich bardzo zadowalającą statystyką.











