Ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych po raz kolejny uderza rykoszetem w Jagiellonię. Komenda Miejska Policji w Białymstoku w kolejnym już sezonie mecze „Jagi” kwalifikuje jako spotkania podwyższonego ryzyka. W związku z powyższym na stadionie będzie zakaz sprzedaży alkoholu oraz, co istotniejsze, dwukrotne zwiększenie liczby ochrony. Nie trzeba tłumaczyć, że dwukrotnie rosną także koszty związane z zabezpieczeniem obiektu. Czy rzeczywiście Jagiellonia zasługuje na tak szorstkie traktowanie?
Niedzielne spotkanie Jagiellonii z Wisłą Kraków będzie czwartym rozegranym przy ulicy Słonecznej w Białymstoku. Będzie tym samym czwartym zakwalifikowanym przez Komendę Miejską Policji jako mecz podwyższonego ryzyka. Przypomnijmy: ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych nie pozostawia dużego pola manewru. Jeżeli policja kwalifikuje imprezę jako mecz podwyższonego ryzyka, urząd nie może wydać innej decyzji. Klub na podstawie nowych uregulowań ma możliwość, by zwrócić się o zgodę na zmniejszenie liczby służb, jednak wnioski takie są niemal zawsze odrzucane.
Bez sensu, bez podstaw
Mecze w Białymstoku są określane jako podwyższonego ryzyka praktycznie z zasady. Można to było jakoś argumentować zaraz po oddaniu nowego stadionu do użytku, ponieważ obiekt był jeszcze nie do końca poznany i należało sprawdzić empirycznie, jak przebiegać będzie przyjmowanie dużych grup kibiców. Jednakowoż w ostatnich dwóch sezonach sytuacja ta w ogóle się nie zmienia i trudno odnaleźć solidne podstawy dla takich, a nie innych werdyktów policji w sprawie opiniowania meczów. Jeszcze w zeszłym sezonie decyzje takie były czasem znoszone. Jednak w kampanii 2016/2017 władze białostockiego klubu nie mogą liczyć na przychylność policji. Wszystkie trzy dotychczas rozgrywane mecze „Jagi” odbywały się przy asyście dwukrotnej liczby ochroniarzy. Mecz z krakowską Wisłą będzie czwartym.
Problemem nie są jednak same decyzje policji w tej sprawie, ale styl, w jakim są podejmowane. Wszystkie mecze w rundzie są bowiem z góry kwalifikowane jako podwyższonego ryzyka, a swoją opinię Komenda Miejska Policji w Białymstoku opiera na podstawie niewielkich incydentów z lat minionych, wiążąc je z obecnymi rozgrywkami. Co więcej, policja przy argumentacji zwraca uwagę na „prowokacyjne zachowania kibiców” z 2015 roku, przy czym, niestety, praktycznie w ogóle nie jest brana pod uwagę liczba kibiców gości. Bez znaczenia czy jest ich tysiąc, czy kilkunastu – decyzja zawsze jest taka sama.











