Jagiellonia Białystok pokonała przed własną publicznością PGE GKS Bełchatów 3:1. Dwie bramki zdobył Tomasz Frankowski, a po jednej Maciej Makuszewski i Marcin Żewłakow.

Już na początku meczu Małkowski przejął piłkę w środku pola i zdecydował się na strzał z dystansu, który na rzut rożny sparował Sandomierski. Następnie inicjatywę przejęła Jagiellonia. Aktywny na lewym skrzydle był Kupisz. Atak pozycyjny w wykonaniu obu ekip nie przynosił skutków w pierwszym kwadransie gry.
W 18. minucie Kupisz założył siatkę Fonfarze, a potem został wycięty w polu karnym przez Barana. Sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Rzut karny na bramkę pewnym strzałem zamienił Frankowski. Po objęciu prowadzenia białostoczanie kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. W 25. minucie Gol skiksował w dogodnej sytuacji, będąc siedem metrów przed bramką Sandomierskiego.
Dokładnie pół godziny po rozpoczęciu gry Jagiellonia podwyższyła wynik. Grosicki dośrodkował piłkę z prawego skrzydła na piąty metr do Frankowskiego, który bez problemów umieścił ją w siatce.
Goście jeszcze przed przerwą strzelili bramkę kontaktową. Skerla źle obliczył tor lotu futbolówki, a jego błąd wykorzystał Żewłakow, uderzając precyzyjnie z kilku metrów. W doliczonym czasie gry po rzucie rożnym Tanevski zgrał piłkę głową, jednak obrońcy w porę wybili ją poza obręb pola karnego.
Trener Maciej Boszek dokonał w przerwie spotkania jednej zmiany, wprowadzając na plac gry Cetnarskiego za Gola. Gra na początku drugiej połowy toczyła się pod dyktando bełchatowian. W 58. minucie Poźniak uderzył z dystansu, ale piłka przeleciała dosyć wysoko nad bramką.
Chwilę później Frankowski zagrał do Grosickiego, ten wbiegł w pole karne rywali, ale Sapela obronił jego strzał. W 68. minucie Kascelan dośrodkował z lewego skrzydła do wbiegającego w pole karne Grosickiego, jednak bramkarz bełchatowian był minimalnie szybszy od napastnika Jagiellonii.
W 76. minucie wynik meczu był już przesądzony. Norambuena kapitalnie podał do Makuszewskiego, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Sapelą i nie chybił. W końcówce Sapela skrócił kąt i obronił strzał Frankowskiego. Do końca spotkania rezultat nie uległ zmianie. Białostoczanie odnieśli zasłużone zwycięstwo.











