Po 7. kolejce Ekstraklasy Jagiellonia nadal znajduje się na 1. miejscu w tabeli. Ponadto hit kolejki pomiędzy Legią a Lechem padł łupem klubu z Warszawy, a na innych boiskach nie doszło do większych sensacji.
Śląsk na dnie
Kolejną porażkę odniósł Śląsk Wrocław, który uległ Koronie 1:2. Zawieszenie Ryszarda Tarasiewicza w pełnieniu obowiązków szkoleniowca nie przyniosło zatem pożądanego efektu. Średni mecz w barwach kieleckiej drużyny rozegrał liderujący w klasyfikacji strzelców Ekstraklasy, Andrzej Niedzielan. Popularny „Wtorek” mógł powiększyć swój dorobek bramkowy, ale chyba tylko on sam wie, jak nie trafił z kilku metrów na pustą bramkę.
Hit dla Legii

Legia Warszawa po serii trzech porażek z rzędu wreszcie zdobyła komplet punktów, a ograła nie byle kogo, bo obecnego mistrza Polski. Podopieczni Macieja Skorży pokazali charakter. Udało im się wygrać, mimo że to rywale pierwsi strzelili gola, a na dodatek grali w osłabieniu po wyrzuceniu z boiska Macieja Rybusa. O znaczeniu tego zwycięstwa dla warszawiaków może świadczyć wybuch radości po końcowym gwizdku sędziego. Lecha należy zganić za porażkę w takim stylu. Miejmy nadzieję, że sztab szkoleniowy lechitów jak najszybciej wyciągnie wnioski z tego spotkania, bo już w czwartek pojedynek w Lidze Europejskiej z Salzburgiem.
Lechia sensacyjnie deklasuje
W pojedynku Lechii Gdańsk z Górnikiem Zabrze gospodarze wyraźnie pokazali czternastokrotnym mistrzom Polski, że pozycja wicelidera była trochę na wyrost. Rozstrzeliwanie gości rozpoczął w 17. minucie Abdou Razack Traore, dziewięć minut później po kontrowersyjnym golu Wodeckiego był remis, ale to wszystko na co tego dnia było stać podopiecznych Adama Nawałki. Gdańszczanie rozpoczęli prawdziwy koncert, którego dyrygentem był Traore, który śmiało mógł zakończyć spotkanie z pięciobramkowym dorobkiem. Ostatecznie Lechia strzeliła pięć bramek, a Traore dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Pozostałe bramki strzelali Marko Bajić, Paweł Buzała i Alekasandr Sazankow.
Polonie na remis
Mecz Polonii Warszawa z Polonią Bytom był ligowym debiutem Pawła Janasa w roli szkoleniowca „Czarnych Koszul”. Wydawało się, że piłkarza dadzą mu powód do świętowania, bo już w 2. minucie Artur Sobiech otworzył wynik spotkania. Później było już znacznie gorzej, bo bytomianie najpierw wyrównali po strzale Ujka, a potem wyszli na prowadzenie za sprawą Michala Hanka. Wynik meczu ustalił jeszcze przed przerwą po znakomitej akcji indywidualnej Janusz Gancarczyk.












