W pierwszym meczu 14. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Jagiellonia Białystok zremisowała z GKS-em Bełchatów 2:2. Gospodarze przegrywali już 0:2, ale od 32. minuty grali w przewadze po czerwonej kartce dla Tomasza Wróbla. Kluczowe okazało się wprowadzenie Tomasza Frankowskiego, który miał wielki udział przy obu bramkach. Pierwszą strzelił, a przy drugiej asystował.
Początek spotkania w Białymstoku należał do gospodarzy. „Jaga” była przy piłce i dobrze ją rozprowadzała. Pierwszą groźną sytuację białostoczanie stworzyli sobie w 6. minucie. Rzut wolny sprzed pola karnego egzekwował Plizga, ale jego strzał wylądował tylko w bocznej siatce. Dwie minuty później niebezpiecznie uderzał Kupisz. Dobrze w bramce zaprezentował się Stachowiak, wybijając piłkę do boku.

W kolejnych minutach mecz się wyrównał, a nawet lekką przewagę zyskali „Brunatni”. Potwierdzili to w 22. minucie. W polu karnym Madej dostrzegł niepilnowanego Wróbla i dokładnie wyłożył mu piłkę. Skrzydłowy Bełchatowa nie miał problemu z pokonaniem Słowika. Całkiem niespodziewanie przedostania drużyna ekstraklasy wyszła na prowadzenie. Po trzech minutach odpowiedziała „Jaga”. Ze skraju pola karnego płasko uderzał Pejović, ale Stachowiak nie dał się zaskoczyć.
Od 32. minuty goście grali w dziesięciu. Alexis prowokował Wróbla, a ten nie wytrzymał i kopnął rywala bez piłki. Sędzia bez wahania pokazał strzelcowi bramki czerwony kartonik. W kolejnych minutach osłabiony Bełchatów grał na własnej połowie. Robił to na tyle dobrze, że podopieczni Tomasza Hajty nie byli w stanie zagrozić Stachowiakowi.
„Brunatni” natomiast wyprowadzili jeszcze jedną akcję minutę przed końcem pierwszej połowy i strzelili drugiego gola. Raul z Madejem rozmontowali obronę białostoczan, a całą akcję zakończył Wacławczyk. Bełchatów mimo gry w osłabieniu na przerwę schodził z dwubramkową przewagą. Piłkarze Michała Probierza w pierwszej odsłonie meczu dwukrotnie uderzali na bramkę – dwukrotnie celnie. W szatni „Jagi” było na pewno bardzo gorąco.
Trener Hajto postawił wszystko na jedną kartę. Na drugą połowę za Ukaha wszedł Frankowski, co przyniosło skutki już po 30 sekundach. W pierwszej akcji wyprowadzonej przez gospodarzy „Franek” wcisnął piłkę do siatki. „Jaga” na tym nie poprzestała. Kontynuowała swoje ataki, jednak Bełchatów bronił się całą drużyną i robił to skutecznie.
W 68. minucie na boisku w Białymstoku zobaczyliśmy trochę magii. Dzalamidze ograł dwóch piłkarzy „Brunatnych”, oddał piłkę Frankowskiemu i wbiegł w pole karne. Weteran Jagiellonii przerzucił piłkę nad obrońcami, ta trafiła pod nogi Gruzina, który strzelił wyrównującą bramkę. Wspaniała akcja gospodarzy. Po chwili kolejnego gola mógł zdobyć Pazdan, ale posłał piłkę wysoko nad bramką.










