W ostatnim sobotnim meczu T-Mobile Ekstraklasy Legia Warszawa na własnym boisku przegrała z Jagiellonią Białystok 1:2. Bohaterem spotkania okazał się bramkarz gości, Jakub Słowik, który kilkukrotnie fantastycznymi interwencjami ratował swoją drużynę przed utratą bramki. Legia doznała pierwszej ligowej porażki w tym sezonie.
Już w pierwszych sekundach meczu legioniści mogli wyjść na prowadzenie. Znakomicie w polu karnym odnalazł się Ljuboja, ale strzał Serba zdołał obronić Słowik. Chwilę później ponownie w roli głównej wystąpił bramkarz „Jagi”, który przytomnym wyjściem przed pole karne zażegnał niebezpieczeństwo pod własną bramką. Po początkowej przewadze Legii do głosu doszli goście z Białegostoku. W 8. minucie podopiecznym Tomasza Hajty zabrakło naprawdę niewiele, aby objąć prowadzenie. Po strzale piłka odbiła się od nóg Sulera oraz ręki Kuciaka i zatrzymała się dopiero na słupku. Gospodarze mieli mnóstwo szczęścia.

Początek drugich piętnastu minut to zdecydowana przewaga Jagiellonii. Białostoczanie rozgrywali futbolówkę oraz kilkakrotnie zagrozili legionistom ze stałych fragmentów gry. Gospodarze grali długą piłkę na Ljuboję, jednak nie przynosiło to żadnych efektów. Drużyna z Podlasia bardzo dobrze wyglądała w defensywie, lider ekstraklasy zupełnie nie miał pomysłu na przełamanie obrony przeciwnika.
Jagiellonia bezkarnie prowadziła grę na połowie warszawian, co do wściekłości doprowadzało trenera Urbana. Bardzo dobrze radzili sobie Dzalamidze i Plizga, którzy co chwila ogrywali defensorów Legii. Ich ataki przyniosły skutek w 36. minucie. Tomasz Frankowski znakomicie zagrał na wolne pole do Dawida Plizgi, a filigranowy napastnik „Jagi” nie miał problemów z pokonaniem Kuciaka.
Po bramce Plizgi na boisku nieco się zagotowało. Doszło do spięcia pomiędzy Koseckim a Ukahem, czego rezultatem były żółte kartki dla krewkich piłkarzy. Legioniści ruszyli do odrabiana strat, ale to piłkarze gości na przerwę schodzili z jednobramkową przewagą.

Wraz z początkiem drugiej połowy do ataków ruszyli podopieczni Jana Urbana. Już w 48. minucie Kosecki tak mocno naciskał Modelskiego, że ten o mało nie pokonał własnego bramkarza. 60 sekund później po rzucie rożnym głową uderzał Ljuboja, ale kolejny raz popisał się świetną interwencją. Co się jednak odwlecze… W 53. minucie było już 1:1. Ljuboja znakomicie rozprowadził piłkę do Radovicia, Serb zagrał wzdłuż pola bramkowego, a akcję golem zakończył Rzeźniczak. Obrońca Legii znalazł się w polu karnym w odpowiednim czasie i strzałem po koźle pokonał bramkarza „Jagi”.











