W pierwszym piątkowym spotkaniu 19. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Jagiellonia Białystok pokonała Polonię Warszawa 2:0. Bramki dla białostoczan strzelali Frankowski i Plizga.
Mecz na mroźnym Podlasiu znakomicie rozpoczęli gospodarze. W 3. minucie rzut wolny z boku boiska wykonywał Gajos. Po płaskiej wrzutce młodego piłkarza „Jagi” piłka odbiła się od słupka Pawełka i wydaje się, że przekroczyła już linię bramkową, ale jeszcze dla pewności dobił ją Frankowski. Poloniści po chwili mogli się odgryźć, ale będącego w polu karnym Wszołka uprzedził Nigeryjczyk Ukah. Po dziesięciu minutach tempo meczu znacząco spadło, a gra przeniosła się do środka pola.

Kolejny dobry mecz w barwach Jagiellonii rozgrywał Dani Quintana. Po jednej z akcji Hiszpana Plizga wpakował piłkę do bramki, ale gol nie został uznany. Piłkarz „Jagi” w momencie podania znajdował się na pozycji spalonej. Po pierwszym kwadransie do roboty wzięli się poloniści. „Czarne Koszule” próbowały zagrozić Słowikowi, ale znajdujący się ostatnio w dobrej dyspozycji Miłosz Przybecki – na którym opierała się gra ofensywna gości – był pieczołowicie pilnowany.
Widząc, co się dzieje, już w 32. minucie trener Stokowiec zdecydował się na zmianę. Z boiska zszedł Wojciech Szymanek, a zastąpił go Jacek Kiełb. Polonia musiała atakować, żeby z Białegostoku wywieźć przynajmniej punkt. W 37. minucie przypadkowo w znakomitej sytuacji znalazł się Hołota, ale jego słaby strzał trafił prosto w bramkarza. W doliczonym czasie gry pięknym uderzeniem z narożnika pola karnego popisał się Przybecki, ale jego strzał Słowik sparował na słupek. To mógł być gol kolejki.
Drugą połowę ze sporym animuszem rozpoczęły obie drużyny. Nie przekładało się to niestety na sytuacje bramkowe. Pierwsza godna uwagi akcja wydarzyła się w 54. minucie. Kiełb zagrał do Tosika, ale ten został powstrzymany przez bramkarza. Pytanie tylko, czy Słowik zrobił to przepisowo. Sędzia uznał, że tak. Kilka minut później prawym skrzydłem przedzierał się Wszołek i gdyby nie interwencja jednego z białostoczan mogło być naprawdę niebezpiecznie.

W 61. minucie na strzał z ponad 40 metrów zdecydował się Plizga, ale z interwencją zdążył Pawełek i wybił futbolówkę na rzut rożny. Do efektownej bramki niedużo brakowało. Na 25 minut przed końcem meczu trener Stokowiec zdjął z boiska całkowicie bezproduktywnego Grzelczaka, zastępując go Gołębiowskim. Również w drużynie gospodarzy doszło do roszady. Zmęczony już Frankowski ustąpił miejsca Kupiszowi.











