Jacek Kiełb miał ostatnio problemy z załapaniem się do meczowej osiemnastki w drużynie Lecha. Wypożyczenie do Korony spadło mu więc z nieba.
– Wyglądam, jakbym spał z wieszakiem w buzi, takiego mam banana na twarzy (śmiech). Bardzo jestem zadowolony z wypożyczenia. Mam nadzieję, że kibice też cieszą się z mojego powrotu – komentował na łamach oficjalnej strony Korony popularny „Ryba”.

Kiełb w tym sezonie ani razu nie wyszedł na boisko, dlatego może mieć braki. Co prawda przepracował okres przygotowawczy jak każdy inny piłkarz poznańskiego klubu, ale brakuje mu ogrania, rytmu meczowego. Jednak, jak sam przyznaje, oglądał wszystkie spotkania kieleckiego klubu, dlatego nie powinien mieć problemów z przystosowaniem się do filozofii Leszka Ojrzyńskiego.
– Nie od dziś wiadomo, że Korona Kielce to „waleczne serce”. Chłopaki zaskakują ambicją na boisku, za którą idą wyniki. Kibice na pewno są z nich dumni. Oglądałem wszystkie mecze Korony i naprawdę widać było, że każdy zawodnik zostawia serce na boisku.











