Piłkarz gości nie ukrywał, że arbiter nie prowadził zawodów w najlepszy sposób. Później sam przyznał, że za końcowy wynik piłkarze Podbeskidzia mogą mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie.
Maciej Iwański nie był szczęśliwy po meczu z Lechem Poznań, bo sam doskonale zdawał sobie sprawę, że wydarzenia boiskowe mogły się inaczej potoczyć. Sam przyznał, że sędzia kilkukrotnie podejmował złe decyzje: – Schodziliśmy mocno przybici, ponieważ wcześniej sędzia zrobił z siebie pośmiewisko. kiedy na boisku leżał Sloboda. Sędzia w tym wszystkim się pogubił. Na niego wszyscy narzekają, nawet ci, którzy wygrywają, dlatego trzeba nad tym panem poważnie się zastanowić. Natomiast bramka dla Lecha była zasłużona.

Później zawodnik nie owijał w bawełnę, że pretensje mogą mieć tylko do siebie, bo nie udało się błyszczeć skutecznością:– Mamy pretensje przede wszystkim do siebie, bo Lech nie stworzył sobie żadnych sytuacji stuprocentowych, a nam udało się stworzyć dwie, a nawet trzy świetne okazje.
Podczas pobytu w strefie mieszanej można było zauważyć piłkarzy Podbeskidzia, którzy w rękach trzymali pizze. Poznańscy dziennikarze dziwili się, dlaczego tak się dzieje, ale Maciej Iwański przyznał dlaczego tak się stało: – W taki sposób uzupełniamy węglowodany, bo mamy długą podróż przed sobą.
Z Poznania Błażej Zięty/iGol.pl











