Niekwestionowana gwiazda naszej ekstraklasy, piłkarz absolutnie nietuzinkowy. Taki właśnie jest Ivi Lopez z Rakowa Częstochowa. Eksplozja jego formy nastąpiła w niedawno zakończonym sezonie polskiej ligi. Drużyna spod Jasnej Góry do samego końca walczyła o mistrzostwo Polski, które zdobył ostatecznie Lech Poznań. Trzeba zaznaczyć, że Raków Częstochowa nie tylko sięgnął po wicemistrzostwo Polski, lecz także dorzucił do tego Puchar Polski. Do obu tych sukcesów rękę, a raczej nogę i czasami głowę, przyłożył nie kto inny, jak Ivi Lopez.

Czas poznać człowieka, który radosną tiki-takę i lekkość gry przeniósł z hiszpańskich boisk na ekstraklasowe stadiony. Ivi Lopez, którego każdy ruch na boisku wydaje się przemyślany i ma jakiś cel. Wygląda to fantastycznie, ale dopiero odkąd przybył do Polski, bo wcześniej nie było tak kolorowo.
Ivi Lopez i trudny początek kariery
Swoją piłkarską przygodę przyszła gwiazda PKO BP Ekstraklasy rozpoczęła w amatorskim klubie niedaleko Madrytu. W nastolatku szybko dostrzeżono potencjał i w wieku piętnastu lat utalentowany Hiszpan trafił do szkółki Getafe CF. Rok po swoich osiemnastych urodzinach awansował do drużyny rezerw „Azulones”(„Niebieskich”). W pierwszym zespole klubu z Madrytu Ivi Lopez zadebiutował w sezonie 2014/2015. W hiszpańskiej La Liga rozegrał tylko 8 spotkań, co przełożyło się to na 127 minut gry. Dla Hiszpana przygoda z Getafe szybko się skończyła – trafił do niższej ligi hiszpańskiej, do drużyny Sevilla Atletico. Ivi Lopez spędził tam 2 sezony, które zaowocowały ponad 20 golami i przede wszystkim awansem drugiej drużyny Sevilli do La Liga 2. Co ciekawe, 14 goli z ponad 20 zdobytych strzelił właśnie w drugiej klasie rozgrywkowej w Hiszpanii, dokładając do tego 7 asyst.
Dobre występy na zapleczu La Liga nie pozostały bez echa. W sierpniu 2017 roku został wykupiony przez pierwszoligowe Levante UD za kwotę wynoszącą niewiele ponad milion euro. W ówczesnej Primera Division Ivi Lopez rozgrywa większą część sezonu, ale zdobywa tylko cztery gole, dokładając do tego trzy asysty. Wrzesień 2017 roku to miesiąc, który Hiszpan wspomina za to z wypiekami na twarzy. To właśnie wtedy strzela gola słynnemu Realowi Madryt, i to na wagę remisu. Dalsza kariera to trudny okres dla Iviego Lopeza i czas samych wypożyczeń. Tak trafia kolejno do Realu Valladolid, Sportingu Gijon, SD Huesca czy Ponferradiny. Z SD Huesca w 2019 roku wygrywa La Liga 2 i awansuje do najwyższej klasy rozgrywkowej. Hiszpan ma jednak mizerny wkład w ten sukces, bo gra tylko w siedmiu meczach i jeden raz wpisuje się na listę strzelców.
Na ratunek Ekstraklasa
Ivi Lopez we wrześniu 2020 roku trafia do polskiej ekstraklasy, a dokładniej do Rakowa Częstochowa. To już wtedy bardzo ciekawa drużyna prowadzona od dłuższego czasu przez Marka Papszuna – trenera charyzmatycznego i bardzo mocno skupionego na taktyce. Mówi się, że nie każdy może u niego zagrać od razu. Na początku trzeba zrozumieć wiele rzeczy, a przede wszystkim specyficzną taktykę. Drużyna spod Jasnej Góry jeszcze cztery lata temu grała w eWinner 2. Lidze, ale szybko awansowała, przeskakując pierwszą ligę i lądując w ekstraklasie.












