Arka Gdynia pokonała na własnym boisku PGE GKS Bełchatów 1:0. Jedyną bramkę dla podopiecznych Dariusza Pasieki zdobył Mirko Ivanovski, który wpisał się na listę strzelców w 41. minucie.
Oba zespoły przed tygodniem przegrały swoje spotkania. Arka Gdynia w derbach Trójmiasta okazała się gorsza od Lechii Gdańsk, natomiast PGE GKS Bełchatów wrócił bez punktów z Kielc. Trener gospodarzy, Dariusz Pasieka, nie mógł skorzystać z usług pauzującego za czerwoną kartkę Miroslava Bożoka, a opiekun bełchatowian, Maciej Bartoszek, na ławce rezerwowych posadził Zlatko Tanevskiego i Marcina Żewłakowa.

W dziesiątej minucie przed szansę na otwarcie wyniku stanął Ante Rozić. Stoper Arki główkował jednak minimalnie obok bramki Łukasza Sapeli. Pięć minut później niezłą szarżę Marcina Budzińskiego zatrzymali obrońcy GKS-u, skutecznie odcinając Mirko Ivanovskiego od podania. Gospodarze nie pozwalali na wiele zawodnikom z Bełchatowa i dopiero po strzale głową Marcina Drzymonta w 18. minucie zrobiło się groźnie w okolicach bramki Norberta Witkowskiego.
Aż do 27. minuty sędzia Tomasz Musiał nie miał zbyt wiele pracy. Wówczas to Budziński brutalnie sfaulował od tyłu Marcusa Da SIlvę. Młody pomocnik Arki obejrzał żółtą kartkę, a taka sama kara spotkała Michała Płotkę. Brazylijczyk opuścił na krótko boisko, ale po chwili mógł na nie powrócić. Mniej szczęścia miał Denis Glavina, który w 33. minucie zderzył się z Da Silvą. Chorwacki pomocnik padł na murawę, a lekarz Arki, który jako pierwszy pojawił się przy zawodniku, natychmiast zasygnalizował zmianę. Glavina z podejrzeniem złamania kości policzkowej odjechał karetką pogotowia do szpitala, a jego miejsce zajął Tadas Labukas.
Niedługo przed przerwą sympatycy „Żółto-niebieskich” w końcu mogli cieszyć się z gola swoich ulubieńców. W 41. minucie z rzutu rożnego dośrodkowywał Filip Burkhardt, niepotrzebnie z bramki wychodził Łukasz Sapela, a dobrze ustawiony Mirko Ivanovski głową skierował piłkę do siatki. To pierwsze trafienie młodego Macedończyka w naszej Ekstraklasie. Odpowiedź bełchatowian mogła być błyskawiczna, ale strzał Da Silvy zatrzymał Witkowski.

Druga część meczu zaczęła się od huraganowych ataków GKS-u. Najbliżej wyrównania goście byli po akcji tercetu Grzegorz Kuświk – Maciej Małkowski – Marcus Da Silva, który przeprowadził bardzo dobrą akcję w 52. minucie. Kuświk wycofał piłkę do Małkowskiego, ten przelobował Witkowskiego, ale piłka odbiła się od poprzeczki. Szansę na zdobycie bramki miał jeszcze Da Silva, ale obrońcy Arki zdołali wybić futbolówkę za linię końcową boiska.











