Kolejny faworyt rozgrywanego we Francji Euro 2016 zawodzi. Tym razem Portugalczycy nie popisali się, zaledwie remisując z reprezentacją Islandii. Nieoczekiwanie po pierwszej kolejce liderem grupy F okazały się Węgry!
Obydwa zespoły imponowały konsekwencją w swojej grze. Pomimo tego, że jako pierwsi naprawdę groźną sytuację stworzyli Islandczycy, i to jeszcze przed upływem pierwszych pięciu minut, to podopieczni Santosa nie przestraszyli się i spokojnie budowali kolejne ataki.
Debiutujący na wielkiej imprezie Islandczycy popisywali się świetną organizacją w defensywie. Do dwudziestej minuty skutecznie nie pozwalali atakować Cristiano i spółce, przeszkadzając w oddawaniu groźnych strzałów. Grając wysokim pressingiem, rozbijali ataki w zarodku, aż do 31. minuty, kiedy po ładnie przeprowadzonej akcji prawym skrzydłem bramkę dającą prowadzenie zdobył Nani. Do końca pierwszych trzech kwadransów Portugalczycy prowadzili grę, nie pozwalając Islandii na zbyt wiele w ofensywie. Piłkarze Larsa Lagerbacka w pierwszej połowie piłkę posiadali przez niespełna trzydzieści procent czasu gry.
Po rozpoczęciu drugiej połowy kibicom Lecha Poznań przypomniał się Birkir Bjarnsson, o którego pokryciu zapomnieli portugalscy defensorzy. Piłkarz FC Basel świetnie się ustawił i wykorzystał dośrodkowanie Gudmundssona, wolejem pakując futbolówkę do siatki. Ofensywny pomocnik tym samym zapisał się w historii islandzkiej piłki, stając się pierwszym zawodnikiem strzelającym gola dla tej kadry na imprezie pokroju mistrzostw Europy.
Kluczem do uzyskania historycznego wyniku przez Islandię było odcięcie od gry Cristiano Ronaldo. Gwiazdor Realu Madryt oddał w sumie dziewięć strzałów, z czego tylko jeden był celny. 31-latkowi po raz kolejny nie wychodziły rzuty wolne. W doliczonym czasie gry oddał dwa strzały ze stałego fragmentu gry i obydwa uderzenia zatrzymały się na murze złożonym z zawodników islandzkiej kadry. W sumie pięć strzałów CR7 zostało zablokowanych, a trzy nie trafiły w światło bramki.

Nie tylko Cristiano Ronaldo mógł być niezadowolony ze swojego celownika. Portugalczycy aż 26-krotnie próbowali pokonać Halldurssona, ale aż dziewięciokrotnie przeszkadzali im w tym dobrze blokujący obrońcy z Islandii. Dla kontrastu: podopiecznym Larsa Lagerbacka do dopisania sobie jednego punktu wystarczyło oddanie zaledwie czterech strzałów na bramkę strzeżoną przez Patricio. Wszystkie z nich były celne.

Warty odnotowania był występ Renato Sanchesa. 18-latek został najmłodszym reprezentantem w historii reprezentacji Portugalii na wielkim turnieju. Po wejściu na boisko nowy nabytek Bayernu Monachium narobił sporo szumu i był bliski odnotowania asysty. Po zaledwie kilku minutach spędzonych na murawie Sanches rozwiał wątpliwości niektórych co do ceny, jaką wydali na jego zakup „Bawarczycy”.










