Na Aviva Stadium w Dublinie w meczu towarzyskim dwóch uczestników Euro 2012 Irlandia zremisowała z Czechami 1:1. Goście wyszli na prowadzenie za sprawą Milana Barosa, a na kilka minut przed końcem wyrównał Simon Cox.
Pierwszą okazję tego spotkania miał Shane Long, ale po jego główce piłka wpadła wprost w ręce Petra Cecha. Czesi odpowiedzieli za sprawą Stajnera, który dostał dobre podanie od Barriosa, i umiejętności Givena zostały sprawdzone po raz pierwszy. Golkiper gospodarzy spisał się bez zarzutu. Później jednak się pomylił, kiedy kopnął piłką w Jiracka, ale zanim do futbolówki dopadł Stajner, bramkarz naprawił swój błąd.
Akcja przeniosła się później pod drugą bramkę, i to na dobre kilka minut. Najpierw Duff dobrze dośrodkował, ale nikt z partnerów nie doszedł do tego podania. Chwilę później po zagraniu Andrewsa dobrą okazję miał Keane, jednak z dziesięciu metrów strzelił w wychodzącego z bramki Cecha, a dobitka została zablokowana. Następnie niecelnie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego główkował O’Shea. Piłkarz Sunderlandu niewiele się w tej sytuacji pomylił.
Po tym kilkuminutowym naporze gospodarzy Czesi w końcu dali odpocząć swojemu bramkarzowi, choć sami okazji sobie nie kreowali. Osamotniony Baros z przodu niewiele mógł zdziałać, strzały z dystansu okazywały się niecelne, a rzuty rożne były słabo wykonywane. Chwilę przed przerwą groźnie z 20 metrów uderzył Rezek, a po interwencji Givena Barros prawie doszedł do dobitki. Niestety, tylko prawie i gola nadal nie było. Wynik bezbramkowy utrzymał się do końca pierwszej części gry.
Pierwsze chwile po przerwie stały pod znakiem przewagi gości, którą ukoronowali oni pięć minut po zmianie stron golem na 1:0. Rezek dobrze podał do Barosa, który wyszedł sam na sam i przerzucił piłkę nad wychodzącym z bramki Givenem. Irlandia od razu zaczęła szukać wyrównania i pierwszym, który miał szansę, żeby do niego doprowadzić, był Duff. Skrzydłowemu Fulham zabrakło jednak precyzji. Sekundy później z drugiej strony minimalnie pomylił się za to Rezek. Czesi po zdobyciu prowadzenia nie szukali na siłę drugiego gola, a jednocześnie dobrze się bronili. Widać było, że zależy im na zwycięstwie, choć to tylko mecz towarzyski.
W 67. minucie szczęścia spróbował Andrews, ale tak słabym kopnięciem piłki nie mógłby pokonać bramkarza juniorów, a co dopiero Petra Cecha. Chwilę później golkiper gości znowu został zatrudniony, tym razem przez Greena, i znowu spisał się bez zarzutu. Zresztą zawodnik Chelsea miał przez następne minuty trochę pracy, choć nie po strzałach, ale prostopadłych podaniach rywali. Cech jednak za każdym razem udowadniał, że dobrze u niego z czytaniem gry.
W 84. minucie dogodną szansę na rozstrzygnięcie meczu zmarnował Lafata, który przestrzelił z dziesięciu metrów. To się zemściło kilkadziesiąt sekund później. Andrews wykonał dobre prostopadłe podanie, piłka trafiła do Coxa, który minął obrońcę i trafił do siatki pomiędzy nogami Cecha. W ostatnich momentach spotkania obydwie drużyny starały się jeszcze poszukać zwycięskiej bramki, ale żadnej z nich się to już nie udało. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 1:1.









