Zarówno Irlandia, jak i Austria wbiły swoim rywalom cztery bramki i pewnie zdobyły trzy punkty. Przeciwnicy nie byli zbyt wymagający ani na papierze, ani na boisku.
W obu opisywanych meczach zwycięzcy byli murowanymi faworytami, widać też było, szczególnie w przypadku Irlandii, że piłkarze pojedynek traktowali bardzo luźno, a przeciwników pobłażliwie. Mogło to się źle skończyć, w końcu kelnerom z Wysp Owczych udało się strzelić nawet bramkę Keirenowi Westwoodowi. W istocie Irlandczycy jednak przeważali i ich zwycięstwo nie było zagrożone pomimo pierwszej bezbarwnej i bezbramkowej połowy. Wynik 4:1 mówi sam za siebie.
Jeszcze pewniej zaprezentowali się Austriacy, którzy w przeciwieństwie do Irlandczyków nie wystawili rezerwowego składu, ale zwyciężyli piłkarzy z Kazachstanu w ładnym stylu. W doskonałej formie był Marc Janko, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, potwierdzając swoją wysoką dyspozycję. Kazachstan nie miał w tym meczu wiele do powiedzenia, zasłynął jedynie z mniej lub bardziej brutalnych fauli, którymi obrońcy próbowali powstrzymać szarżujących Austriaków. 4:0 to najłagodniejszy wymiar kary.
Austriacy i Irlandczycy mogą być zadowoleni z trzech zdobytych punktów, które pozwolą im z nieco większym spokojem podchodzić do kolejnych, jakże ważnych, spotkań.









