W sobotę będziemy świadkami wielkich piłkarskich emocji. Igrzyska olimpijskie wkraczają w decydującą fazę i w sobotni wieczór poznamy pary półfinałowe. Pierwszy ćwierćfinał o 13:00, ostatni o 20:30.
Japonia – Egipt
Pierwszy ćwierćfinałowy pojedynek zapowiada się na najbardziej wyrównaną konfrontację. Zmierzą się ze sobą zwycięzca grupy D – Japonia – i Egipt, który w grupie C przegrał rywalizację z Brazylią. Za faworytów bez wątpienia trzeba uznać piłkarzy z Kraju Kwitnącej Wiśni. Skoro Japończykom udało się w fazie grupowej pokonać Hiszpanię, to bez wątpienia są w stanie powalczyć o strefę medalową, nawet jeśli – co powtarzane było już dziesiątki razy – „La Roja” była w tym turnieju niewyobrażalnie słaba. A Egipt? Podopieczni Hany’ego Ramzy’ego pokazali zęby w spotkaniu z Brazylijczykami, w którym to ze stanu 0:3 doprowadzili do wyniku 2:3, ale ostatecznie zabrakło im szczęścia, aby urwać punkty głównemu faworytowi igrzysk. W pozostałych dwóch meczach nie było źle, ale nie było też błysku. A niezła gra może nie wystarczyć na Japończyków.
Joe Allen poprowadzi Wielką Brytanię do zwycięstwa nad Koreą? (fot. Skysports.com)
Wspomniane szczęście nie sprzyja Egiptowi również przed sobotnim ćwierćfinałem. Takashi Sekizuka, trener reprezentacji Japonii, nie ma prawa się skarżyć na jakiekolwiek braki kadrowe – całkiem inaczej wygląda sytuacja Egiptu. Hany Ramzy może mieć spory ból głowy, ponieważ bardzo możliwe, że przeciwko „Samurajom” nie wystąpi kapitan Mohamed Aboutrika, strzelec dwóch bramek w turnieju. Jakby tego było mało, Ramzy nie będzie mógł skorzystać z napastnika Emada Moteaba. Obydwaj zawodnicy mają powrócić do swojego klubu, egipskiego Al-Ahly, aby pomóc mu w spotkaniu afrykańskiej Ligi Mistrzów, w której przeciwnikiem będzie ghański Berekum Chelsea.
Trener Egipcjan wierzy jednak, że obydwaj piłkarze będą mogli zagrać przeciwko Japonii: – Potrzebujemy tych zawodników, doświadczenia tych graczy, ponieważ rozegrali trzy bardzo dobre mecze. Zwłaszcza Aboutrika ma dobry kontakt z innymi piłkarzami i potrafi wykorzystać swoje doświadczenie, dlatego mam nadzieję, że zdoła powrócić z Al-Ahly i pomóc nam w tym ważnym spotkaniu – powiedział Ramzy. Absencjami nie przejmują się chyba jednak zawodnicy Egiptu. Z wielką pewnością siebie do spotkania podchodzi pomocnik Hossam Hassan: – Przybyliśmy tutaj zdobyć medal. Ludzie nie widzieli jeszcze, do czego zdolna jest ta drużyna. Najlepsze dopiero nadejdzie.
Meksyk – Senegal
W drugim ćwierćfinałowym starciu mierzą się ze sobą Meksykanie i Senegalczycy. Bukmacherzy dają nieco większe szanse na zwycięstwo tym pierwszym, jednak wokół ciągle coś podpowiada, że „Lwy Terangi” mogą pokrzyżować plany ekipie Luisa Fernando Teny, która prezentowała do tej pory dość jednostajny futbol. W fazie grupowej zdobyła co prawda siedem oczek i nie straciła ani jednej bramki, ale sama strzeliła ich zaledwie trzy. Niewiele lepszy jest oczywiście Senegal, dla którego strzelał wyłącznie Moussa Konate (cztery gole), ale Afrykanów na pewno stać na odniesienie zwycięstwa i zatarcie fatalnego wrażenia po dorosłej reprezentacji z Pucharu Narodów Afryki.
Co może przemawiać za Senegalem? Bez wątpienia wyniki grupowe. Pokonanie 2:0 Urugwaju i remis z bardzo mocną Wielką Brytanią muszą wzbudzać podziw. Pojawiają się jednak obawy, że poleganie wyłącznie na instynkcie strzeleckim Konate może w ćwierćfinale być już niewystarczające. Kim na Konate mogą odpowiedzieć Meksykanie? Bez wątpienia Giovanim dos Santosem, który stopniowo zyskiwał zaufanie trenera. W pierwszym meczu rozegrał nieco ponad 20 minut, w drugim już całą drugą połowę i dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. W ostatnim pojedynku fazy grupowej wybiegł w pierwszej jedenastce i tak samo będzie zapewne w sobotnie popołudnie. Wychodzi więc na to, że żadna z ekip nie zdecyduje się na zmiany w składzie, choć możliwe, iż Joseph Koto zrezygnuje z gry dwójką napastników.
– Jestem niezmiernie szczęśliwy i bardzo dumny. Nikt tak naprawdę nie wierzył, że uda nam się zajść tak daleko. Awans był świetny, ale fantastyczne było uniknięcie porażki w tak trudnej grupie z drużynami jak Wielka Brytania i Urugwaj – powiedział przed meczem asystent trenera Senegalu, Aliou Cisse. No właśnie, obydwa te pojedynki, ale również i zremisowany mecz z ZEA, na pewno bardzo dużo kosztowały niedoświadczonych jeszcze senegalskich zawodników. Jakby w ten sam tok myślenia wstrzeliwał się obrońca Meksyku, Hiram Mier: – Gramy z wielką intensywnością i ogromną chęcią wygrania tych rozgrywek. Teraz musimy spokojnie stawiać krok po kroku. Smaczku temu meczowi dodaje fakt, że rozegrany zostanie na Wembley. Meksykanie pozostają faworytem tego pojedynku, o ile nadal będą grać z tą intensywnością, o której mówił Mier.
Brazylia – Honduras
Honduranie w poszukiwaniu kolejnej niespodzianki. Podopieczni Luisa Suareza zaskoczyli wszystkich i zdołali awansować z trudnej grupy D z Japonią, Marokiem i Hiszpanią. Tych ostatnich, głównych kandydatów do tytułu obok Brazylii właśnie, ograli w ostatnim meczu fazy grupowej i mogli się cieszyć z awansu. Czy stać ich na sprawienie kolejnej niespodzianki? „La Roja” była na tym turnieju drużyną bardzo, ale to bardzo słabą. Brazylia za to gra jak z nut i ma w składzie takie indywidualności, że nawet, gdy nie będzie szło, jest w stanie pokonać absolutnie każdego. To właśnie „Canarinhos” są zdecydowanym faworytem tego pojedynku i – mimo wygranej Hondurasu z Hiszpanią – nie powinni mieć problemów z awansem do półfinału igrzysk olimpijskich.
Gdy popatrzymy na potencjał kadrowy obydwu drużyn, jeszcze bardziej upewniamy się w przekonaniu, że zwycięzcą sobotniego meczu może być tylko i wyłącznie ekipa Brazylii. Znakomity turniej rozgrywają Neymar i Oscar, ale także Damiao, Marcelo czy Rafael. Na uwagę w ekipie Hondurasu zasługuje bez wątpienia Jerry Bengtson, który na tym turnieju zdobył już trzy bramki. Ani jedna, ani druga drużyna nie boryka się z kontuzjami, ale w obydwu powinno dojść do zmian w stosunku do ostatnich starć grupowych. W ekipie „Kanarków” do bramki powróci Neto, który odpoczywał w pojedynku z Nową Zelandią. Luis Suarez z kolei prawdopodobnie zdecyduje się na zmianę ustawienia i grę piątką pomocników. Oznacza to, że na ławkę powędruje Anthony Lozano, a jego miejsce zajmie Arnold Peralta, który wystąpił w pierwszych dwóch spotkaniach olimpijskich.
– Brazylia ma bardzo mocną drużynę, ale to nie jest dla nas problem. Nie zamierzamy pozwolić jej na grę swoim sposobem i postaramy się wykorzystywać swoje szanse. Na papierze powinna pokonać nas w 90 minutach, ale my na pewno nie podejdziemy do tego meczu z nastawieniem, że już go przegraliśmy – powiedział Luis Suarez, selekcjoner Hondurasu. Słuszna uwaga tyczy się papierowych szans Brazylii. Honduras na pewno nie jest w tym meczu bez szans, o ile zdoła ustrzec się błędów i będzie prezentował tak zadziorną piłkę jak w fazie grupowej, w której to podopieczni Suareza obejrzeli aż 11 żółtych kartek. Brazylijczycy wiedzą, że nie mogą zawieść, i to może działać na korzyść niżej notowanych Honduran. „Canarinhos” nigdy jeszcze nie zdobyli złota olimpijskiego, a ostatni sukces odnieśli aż pięć lat temu, wygrywając w Wenezueli Copa America. Nadszedł chyba najwyższy czas na zmiany.
Wielka Brytania – Korea Południowa
W ostatnim sobotnim ćwierćfinale zaprezentują się nam gospodarze turnieju, których odpadnięcie w meczu z Koreą Południową byłoby sporym zaskoczeniem. W ekipie Stuarta Pearce’a wszyscy są zgodni i jasno mówią, że celują tylko i wyłącznie w medal – najlepiej złoty. I choć na Wyspach Brytyjskich wszyscy zachwycają się postawą swoich zawodników, to uczciwie trzeba powiedzieć, że w fazie grupowej Giggs i spółka swoją grą nie zachwycali. Na pochwały bez wątpienia zasługują Joe Allen, Craig Bellamy czy Micah Richards, jednak do walki o medale potrzebna będzie również lepsza dyspozycji reszty zespołu. Z kolei jeśli o awansie do półfinału marzą Koreańczycy, muszą bezwzględnie poprawić grę w ofensywie. Drużyna Honga Myung-Bo zakończyła co prawda fazę grupową jako niepokonana, ale była w stanie strzelić zaledwie dwa bramki. Na solidną linię defensywną Wielkiej Brytanii z dobrze dysponowanym Butlandem w bramce taka skuteczność nie wystarczy. Z drugiej strony Koreańczycy stracili jak na razie tylko jednego gola i być może właśnie w grze defensywnej upatrywać będą swoich szans.
Jak przedstawiają się sytuacje kadrowe? Hong Myung-Bo ma do dyspozycji wszystkich swoich piłkarzy i prawdopodobnie pośle do boju tę samą jedenastkę co w ostatnim meczu grupowym z Gabonem. Jeśli chodzi o Anglików, to Stuart Pearce powinien dokonać pewnych roszad. Po pierwsze, niepewny jest występ Daniela Sturridge’a, u którego podejrzewało się zapalenie opon mózgowych. Napastnik Chelsea prawdopodobnie nie zagra przeciwko Korei od pierwszej minuty. Druga zmiana to powrót do gry Ryana Giggsa, któremu Pearce dał odpocząć w trzeciej kolejce fazy grupowej. Walijczyk zajmie na boisku miejsce Scotta Sinclaira.
– Osiągnęliśmy nasz pierwszy cel, awansowaliśmy z grupy. Nie martwimy się brakiem goli. Dopóki wygrywamy, nie liczy się to, czy strzelimy jedną bramkę czy pięć – mówił przed meczem pomocnik Korei Południowej, Koo Ja-Cheol. Jeśli Koreańczycy faktycznie będą dalej wygrywać, to nie ma się o co martwić. Historia pokazuje jednak, że Wielka Brytania znakomicie radzi sobie z azjatyckimi drużynami na turniejach olimpijskich. Do tej pory mierzyła się z nimi czterokrotnie i wszystkie starcia wygrała. Nigdy wcześniej nie grała jednak z Koreą. – Piłkarze wiedzą, że jeśli wygramy ćwierćfinał, będziemy mieli dwie szanse na medal. Złoty lub srebrny,jeśli wygramy w półfinale, albo brązowy–jeśli przegramy. Patrząc na to, jak trudno było w grupie, jestem bardzo szczęśliwy, że udało nam się z niej wyjść – komentuje nadchodzący wielkimi krokami ćwierćfinał selekcjoner Wielkiej Brytanii, Stuart Pearce.
W sobotę będziemy świadkami wielkich piłkarskich emocji. Igrzyska olimpijskie wkraczają w decydującą fazę i w sobotni wieczór poznamy pary półfinałowe. Pierwszy ćwierćfinał o 13:00, ostatni o 20:30.
Japonia – Egipt
Pierwszy ćwierćfinałowy pojedynek zapowiada się na najbardziej wyrównaną konfrontację. Zmierzą się ze sobą zwycięzca grupy D – Japonia – i Egipt, który w grupie C przegrał rywalizację z Brazylią. Za faworytów bez wątpienia trzeba uznać piłkarzy z Kraju Kwitnącej Wiśni. Skoro Japończykom udało się w fazie grupowej pokonać Hiszpanię, to bez wątpienia są w stanie powalczyć o strefę medalową, nawet jeśli – co powtarzane było już dziesiątki razy – „La Roja” była w tym turnieju niewyobrażalnie słaba. A Egipt? Podopieczni Hany’ego Ramzy’ego pokazali zęby w spotkaniu z Brazylijczykami, w którym to ze stanu 0:3 doprowadzili do wyniku 2:3, ale ostatecznie zabrakło im szczęścia, aby urwać punkty głównemu faworytowi igrzysk. W pozostałych dwóch meczach nie było źle, ale nie było też błysku. A niezła gra może nie wystarczyć na Japończyków.
Joe Allen poprowadzi Wielką Brytanię do zwycięstwa nad Koreą? (fot. Skysports.com)
Wspomniane szczęście nie sprzyja Egiptowi również przed sobotnim ćwierćfinałem. Takashi Sekizuka, trener reprezentacji Japonii, nie ma prawa się skarżyć na jakiekolwiek braki kadrowe – całkiem inaczej wygląda sytuacja Egiptu. Hany Ramzy może mieć spory ból głowy, ponieważ bardzo możliwe, że przeciwko „Samurajom” nie wystąpi kapitan Mohamed Aboutrika, strzelec dwóch bramek w turnieju. Jakby tego było mało, Ramzy nie będzie mógł skorzystać z napastnika Emada Moteaba. Obydwaj zawodnicy mają powrócić do swojego klubu, egipskiego Al-Ahly, aby pomóc mu w spotkaniu afrykańskiej Ligi Mistrzów, w której przeciwnikiem będzie ghański Berekum Chelsea.
Trener Egipcjan wierzy jednak, że obydwaj piłkarze będą mogli zagrać przeciwko Japonii: – Potrzebujemy tych zawodników, doświadczenia tych graczy, ponieważ rozegrali trzy bardzo dobre mecze. Zwłaszcza Aboutrika ma dobry kontakt z innymi piłkarzami i potrafi wykorzystać swoje doświadczenie, dlatego mam nadzieję, że zdoła powrócić z Al-Ahly i pomóc nam w tym ważnym spotkaniu – powiedział Ramzy. Absencjami nie przejmują się chyba jednak zawodnicy Egiptu. Z wielką pewnością siebie do spotkania podchodzi pomocnik Hossam Hassan: – Przybyliśmy tutaj zdobyć medal. Ludzie nie widzieli jeszcze, do czego zdolna jest ta drużyna. Najlepsze dopiero nadejdzie.
Meksyk – Senegal
W drugim ćwierćfinałowym starciu mierzą się ze sobą Meksykanie i Senegalczycy. Bukmacherzy dają nieco większe szanse na zwycięstwo tym pierwszym, jednak wokół ciągle coś podpowiada, że „Lwy Terangi” mogą pokrzyżować plany ekipie Luisa Fernando Teny, która prezentowała do tej pory dość jednostajny futbol. W fazie grupowej zdobyła co prawda siedem oczek i nie straciła ani jednej bramki, ale sama strzeliła ich zaledwie trzy. Niewiele lepszy jest oczywiście Senegal, dla którego strzelał wyłącznie Moussa Konate (cztery gole), ale Afrykanów na pewno stać na odniesienie zwycięstwa i zatarcie fatalnego wrażenia po dorosłej reprezentacji z Pucharu Narodów Afryki.
Co może przemawiać za Senegalem? Bez wątpienia wyniki grupowe. Pokonanie 2:0 Urugwaju i remis z bardzo mocną Wielką Brytanią muszą wzbudzać podziw. Pojawiają się jednak obawy, że poleganie wyłącznie na instynkcie strzeleckim Konate może w ćwierćfinale być już niewystarczające. Kim na Konate mogą odpowiedzieć Meksykanie? Bez wątpienia Giovanim dos Santosem, który stopniowo zyskiwał zaufanie trenera. W pierwszym meczu rozegrał nieco ponad 20 minut, w drugim już całą drugą połowę i dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. W ostatnim pojedynku fazy grupowej wybiegł w pierwszej jedenastce i tak samo będzie zapewne w sobotnie popołudnie. Wychodzi więc na to, że żadna z ekip nie zdecyduje się na zmiany w składzie, choć możliwe, iż Joseph Koto zrezygnuje z gry dwójką napastników.
– Jestem niezmiernie szczęśliwy i bardzo dumny. Nikt tak naprawdę nie wierzył, że uda nam się zajść tak daleko. Awans był świetny, ale fantastyczne było uniknięcie porażki w tak trudnej grupie z drużynami jak Wielka Brytania i Urugwaj – powiedział przed meczem asystent trenera Senegalu, Aliou Cisse. No właśnie, obydwa te pojedynki, ale również i zremisowany mecz z ZEA, na pewno bardzo dużo kosztowały niedoświadczonych jeszcze senegalskich zawodników. Jakby w ten sam tok myślenia wstrzeliwał się obrońca Meksyku, Hiram Mier: – Gramy z wielką intensywnością i ogromną chęcią wygrania tych rozgrywek. Teraz musimy spokojnie stawiać krok po kroku. Smaczku temu meczowi dodaje fakt, że rozegrany zostanie na Wembley. Meksykanie pozostają faworytem tego pojedynku, o ile nadal będą grać z tą intensywnością, o której mówił Mier.
Brazylia – Honduras
Honduranie w poszukiwaniu kolejnej niespodzianki. Podopieczni Luisa Suareza zaskoczyli wszystkich i zdołali awansować z trudnej grupy D z Japonią, Marokiem i Hiszpanią. Tych ostatnich, głównych kandydatów do tytułu obok Brazylii właśnie, ograli w ostatnim meczu fazy grupowej i mogli się cieszyć z awansu. Czy stać ich na sprawienie kolejnej niespodzianki? „La Roja” była na tym turnieju drużyną bardzo, ale to bardzo słabą. Brazylia za to gra jak z nut i ma w składzie takie indywidualności, że nawet, gdy nie będzie szło, jest w stanie pokonać absolutnie każdego. To właśnie „Canarinhos” są zdecydowanym faworytem tego pojedynku i – mimo wygranej Hondurasu z Hiszpanią – nie powinni mieć problemów z awansem do półfinału igrzysk olimpijskich.
Gdy popatrzymy na potencjał kadrowy obydwu drużyn, jeszcze bardziej upewniamy się w przekonaniu, że zwycięzcą sobotniego meczu może być tylko i wyłącznie ekipa Brazylii. Znakomity turniej rozgrywają Neymar i Oscar, ale także Damiao, Marcelo czy Rafael. Na uwagę w ekipie Hondurasu zasługuje bez wątpienia Jerry Bengtson, który na tym turnieju zdobył już trzy bramki. Ani jedna, ani druga drużyna nie boryka się z kontuzjami, ale w obydwu powinno dojść do zmian w stosunku do ostatnich starć grupowych. W ekipie „Kanarków” do bramki powróci Neto, który odpoczywał w pojedynku z Nową Zelandią. Luis Suarez z kolei prawdopodobnie zdecyduje się na zmianę ustawienia i grę piątką pomocników. Oznacza to, że na ławkę powędruje Anthony Lozano, a jego miejsce zajmie Arnold Peralta, który wystąpił w pierwszych dwóch spotkaniach olimpijskich.
– Brazylia ma bardzo mocną drużynę, ale to nie jest dla nas problem. Nie zamierzamy pozwolić jej na grę swoim sposobem i postaramy się wykorzystywać swoje szanse. Na papierze powinna pokonać nas w 90 minutach, ale my na pewno nie podejdziemy do tego meczu z nastawieniem, że już go przegraliśmy – powiedział Luis Suarez, selekcjoner Hondurasu. Słuszna uwaga tyczy się papierowych szans Brazylii. Honduras na pewno nie jest w tym meczu bez szans, o ile zdoła ustrzec się błędów i będzie prezentował tak zadziorną piłkę jak w fazie grupowej, w której to podopieczni Suareza obejrzeli aż 11 żółtych kartek. Brazylijczycy wiedzą, że nie mogą zawieść, i to może działać na korzyść niżej notowanych Honduran. „Canarinhos” nigdy jeszcze nie zdobyli złota olimpijskiego, a ostatni sukces odnieśli aż pięć lat temu, wygrywając w Wenezueli Copa America. Nadszedł chyba najwyższy czas na zmiany.
Wielka Brytania – Korea Południowa
W ostatnim sobotnim ćwierćfinale zaprezentują się nam gospodarze turnieju, których odpadnięcie w meczu z Koreą Południową byłoby sporym zaskoczeniem. W ekipie Stuarta Pearce’a wszyscy są zgodni i jasno mówią, że celują tylko i wyłącznie w medal – najlepiej złoty. I choć na Wyspach Brytyjskich wszyscy zachwycają się postawą swoich zawodników, to uczciwie trzeba powiedzieć, że w fazie grupowej Giggs i spółka swoją grą nie zachwycali. Na pochwały bez wątpienia zasługują Joe Allen, Craig Bellamy czy Micah Richards, jednak do walki o medale potrzebna będzie również lepsza dyspozycji reszty zespołu. Z kolei jeśli o awansie do półfinału marzą Koreańczycy, muszą bezwzględnie poprawić grę w ofensywie. Drużyna Honga Myung-Bo zakończyła co prawda fazę grupową jako niepokonana, ale była w stanie strzelić zaledwie dwa bramki. Na solidną linię defensywną Wielkiej Brytanii z dobrze dysponowanym Butlandem w bramce taka skuteczność nie wystarczy. Z drugiej strony Koreańczycy stracili jak na razie tylko jednego gola i być może właśnie w grze defensywnej upatrywać będą swoich szans.
Jak przedstawiają się sytuacje kadrowe? Hong Myung-Bo ma do dyspozycji wszystkich swoich piłkarzy i prawdopodobnie pośle do boju tę samą jedenastkę co w ostatnim meczu grupowym z Gabonem. Jeśli chodzi o Anglików, to Stuart Pearce powinien dokonać pewnych roszad. Po pierwsze, niepewny jest występ Daniela Sturridge’a, u którego podejrzewało się zapalenie opon mózgowych. Napastnik Chelsea prawdopodobnie nie zagra przeciwko Korei od pierwszej minuty. Druga zmiana to powrót do gry Ryana Giggsa, któremu Pearce dał odpocząć w trzeciej kolejce fazy grupowej. Walijczyk zajmie na boisku miejsce Scotta Sinclaira.
– Osiągnęliśmy nasz pierwszy cel, awansowaliśmy z grupy. Nie martwimy się brakiem goli. Dopóki wygrywamy, nie liczy się to, czy strzelimy jedną bramkę czy pięć – mówił przed meczem pomocnik Korei Południowej, Koo Ja-Cheol. Jeśli Koreańczycy faktycznie będą dalej wygrywać, to nie ma się o co martwić. Historia pokazuje jednak, że Wielka Brytania znakomicie radzi sobie z azjatyckimi drużynami na turniejach olimpijskich. Do tej pory mierzyła się z nimi czterokrotnie i wszystkie starcia wygrała. Nigdy wcześniej nie grała jednak z Koreą. – Piłkarze wiedzą, że jeśli wygramy ćwierćfinał, będziemy mieli dwie szanse na medal. Złoty lub srebrny,jeśli wygramy w półfinale, albo brązowy–jeśli przegramy. Patrząc na to, jak trudno było w grupie, jestem bardzo szczęśliwy, że udało nam się z niej wyjść – komentuje nadchodzący wielkimi krokami ćwierćfinał selekcjoner Wielkiej Brytanii, Stuart Pearce.
Komentarze6
~
~Ivan
Panie redaktorze mam pytanie, na które nigdzie nie
mogę znaleźć odpowiedzi. Co decyduje o tym, które
reprezentacje grają na Igrzyskach? Były jakieś
eliminacje? Jakiś ranking? Dziwi mnie poprostu
obecność Nowej Zelandii, Białorusi, ZEA.
MJ
Michał Janusz
Do turnieju piłki nożnej kwalifikują się:
– 3 najlepsze zespoły Młodzieżowych Mistrzostw
Europy (nie licząc Anglii, Szkocji, Walii, Irlandii
Płn.). W tym roku Hiszpania, Szwajcaria i
Białoruś.
– 2 najlepsze drużyny Młodzieżowych Mistrzostw
Ameryki Południowej – w tym roku Brazylia i Urugwaj.
– 3 najlepsze drużyny z turnieju kwalifikacyjnego -w
tym roku Korea Południowa, Japonia i Zjedoczone
Emiraty Arabskie
– 3 najlepsze drużyny z turnieju kwalifikacyjnego w
Afryce – w tym roku Gabon, Maroko i Egipt.
– 2 najlepsze drużyny z turnieju kwalifikacyjnego w
Ameryce Północnej – w tym roku Honduras i
Meksyk.
– Najlepsza drużyna z turnieju kwalifikacyjnego w
Oceanii – w tym roku Nowa Zelandia.
– Zwycięzca barażu pomiędzy drużynami z Azji i
Afryki – w tym roku Senegal
– Gospodarz turnieju olimpijskiego – w tym roku
Wielka Brytania.
Pod tym
(http://www.fifa.com/mm/document/tournament/competiti
on/01/33/73/30/regulationsoft2012_update10.15.10_e.pd
f) linkiem znajduje się szczegółowa rozpiska, na
jakich zasadach drużyny się kwalifikują na Euro.
Niestety tylko po angielsku.
Pozdrawiam. ;)
NM
Natalia Michalczyk
Przed igrzyskami opublikowaliśmy tekst opisujący
eliminacje do tegorocznego turnieju :) Zapraszam do
lektury: http://www.igol.pl/article,51411.html.
~
~Dawid
Wie któś o jakiej porze i gdzie transmitują mecz
Brazylii?
MJ
Michał Janusz
Mecz Brazylii rozpoczyna się o godzinie 18:00.
Niestety ani Eurosport, ani TVP nie mają w planie
jego relacjonowania. Pozostaje szukać na
zagranicznych kanałach lub w Internecie.