Za nami pierwsza kolejka spotkań na IO. Bramek nie brakowało, emocji też nie, choć były oczywiście starcia, o których wolelibyśmy zapomnieć. Druga seria gier prezentuje się jednak o wiele ciekawiej, bo dla kilku zespołów ewentualna porażka w zasadzie oznacza koniec marzeń o medalu.
Egipt – Nowa Zelandia
Spotkanie dwóch ekip, które swoje pierwsze mecze przegrały, choć w zgoła odmiennym stylu. O ile Egipcjanie po walce ulegli kandydatom do złotego medalu, Brazylijczykom, przez długie fragmenty prezentując niezły futbol, o tyle Nowozelandczycy musieli uznać wyższość Białorusi i trzeba przyznać, że zaprezentowali się naprawdę słabo. Na papierze faworytami są piłkarze z północy Afryki, ale trzeba pamiętać o tym, że ewentualna porażka w zasadzie oznacza koniec marzeń o medalu. Mobilizacji zatem na pewno nie zabraknie.
Meksyk – Gabon

Meksyk w swoim inauguracyjnym spotkaniu rozczarował, zaledwie remisując z Koreą Południową. Warto dodać, że było to jedyne starcie w pierwszej kolejce, w którym nie padła żadna bramka, choć najlepszą okazję piłkarze z Ameryki Południowej mieli w samej końcówce meczu. Wówczas piłka zaledwie otarła się o słupek bramki strzeżonej przez Junga. Teraz przyjdzie im się zmierzyć z reprezentacją Gabonu, która także zaskoczyła, ale pozytywnie, remisując ze Szwajcarią. W tym meczu Gabończycy pokazali, że żaden rywal im niestraszny i śmiało mogą powalczyć o coś więcej niż tylko zachowanie twarzy. Czy spotkanie z Meksykiem okaże się przełomowe w ich wykonaniu?
Brazylia – Białoruś
W teorii wszystko jest jasne. Naszpikowana gwiazdami Brazylia w meczu z Egiptem nie zawiodła, szybko strzelając trzy gole bezradnym rywalom. Ale kiedy tylko w szeregi „Canarinhos” wkradło się rozluźnienie, przeciwnicy wykorzystali to i mało brakowało, a ekipa Neymara przez własną niefrasobliwość podzieliłaby się punktami. Jedynie na te chwile dekoncentracji mogą liczyć Białorusini, którzy przed tym spotkaniem skazywani są na pożarcie. Przykład Hiszpanii pokazał jednak, że w futbolu niczego nie można być pewnym. Póki piłka w grze…
Japonia – Maroko
Sprawcy największej sensacji pierwszej kolejki, Japończycy, w drugim meczu zmierzą się z drużyną Maroka, która z kolei zremisowała z Hondurasem. W tamtym spotkaniu przepiękną bramką popisał się Labyad i to właśnie głównie na niego liczą marokańscy kibice. O dobry rezultat z całą pewnością nie będzie jednak łatwo, ponieważ Japończycy w pojedynku z Hiszpanią zaprezentowali się wręcz oszałamiająco. Zdeterminowani, wspaniale zdyscyplinowani taktycznie, a przy tym biegający bez wyjątku od pierwszej do ostatniej minuty – tak właśnie zagrali z zespołem z Półwyspu Iberyjskiego. Niektórzy pomału zaczynają upatrywać w Japończykach jednego z kandydatów do medalu. Przed nimi prawdziwa weryfikacja umiejętności.










