Z powodu lekkiego urazu Dimitrije Injać musiał opuścić w drugiej połowie spotkania z Cracovią boisko. Po meczu lekko kulejący defensywny pomocnik Lecha w krótkiej rozmowie z iGolem nie potrafił, jednoznacznie ocenić sezonu 2008/2009. Z jednej strony udane występy w Europie i Puchar Polski, z drugiej fatalna postawa w meczach na własnym stadionie w rundzie wiosennej.
Trzecie miejsce, Puchar Polski – jak ocenisz sezon w Waszym wykonaniu?

– Mogę powiedzieć, że sezon jest udany. Zdobyliśmy trofeum, czyli Puchar Polski. Trochę żałujemy mistrzostwa, które uciekło. Byliśmy tak blisko, że jeszcze nie wierze, że skończyliśmy na trzecim miejscu. Podsumowując sezon udany, ale żałujemy mistrzostwa.
Był to ostatni mecz Lecha pod wodzą Franciszka Smudy. Nie wygraliście jednak i nie zrobiliście trenerowi niespodzianki.
– Chcieliśmy wygrać. Na odprawie przedmeczowej rozmawialiśmy o tym wszyscy. Chcieliśmy utrzymać chociaż to drugie miejsce. Niestety nie udało się, musimy się przygotować na następny sezon. Wszyscy wierzymy, że będziemy mistrzem.
Byliście bardzo blisko mistrzostwa. Nie żałujecie, że się wymknęło?
– Oczywiście żałujemy. Wszyscy jesteśmy załamani. Było blisko, ale dużo punktów straciliśmy na własnym boisku. To jest główna przyczyna, dlaczego nie zajęliśmy pierwszego miejsca.
W klubie pojawi się nowy trener. Jak myślisz czy będzie widział Cię w składzie?
– Idę w poniedziałek na rozmowę w sprawie przedłużenia kontraktu. Chyba zostanę w Lechu.
Jak zdrowie? Widzę, że lekko utykasz…
– Dobrze. Mam trochę problem z kolanem, ale w poniedziałek idę na badanie.










