Ivica Iliew, nowy nabytek Wisły Kraków, swój transfer konsultował z Draganem Pajliciem, który jest jego kolegą jeszcze z czasów gry w Bundeslidze. Serbski napastnik zdradził także, na jakiej pozycji czuje się najlepiej.
Lewy defensor „Białej Gwiazdy” mówił o klubie w samych superlatywach. Nic więc dziwnego, że Iliew zdecydował się na transfer. Co ważne – zachwalając Wisłę, Pajlić wcale nie oszukiwał, o czym serbski napastnik przekonał się na własne oczy.
– Dragan mówił, że Wisła ma świetnych kibiców, a Kraków to bardzo fajne miasto. Jego zdaniem polska liga jest dobra, a od siebie dodam, że skoro w przyszłym roku w Polsce będzie Euro, to poziom tutejszego futbolu na pewno będzie wzrastał. Dragan mówił też, że stadion jest ładny. Grałem w Niemczech, więc wiem, jak wyglądają stadiony Bundesligi. Mogę powiedzieć, że to stadion jak w niemieckiej lidze – mówił Iliew.
Media spekulowały, że Iliew jest sprowadzany jako dubler Genkowa. Nic bardziej mylnego. Serb czuje się lepiej na skrzydle. Woli dogrywać piłki do partnerów aniżeli sam wykorzystywać sytuacje.
– Raczej nie jestem środkowym, wysuniętym napastnikiem. Raczej jestem piłkarzem, który ma za zadanie dostarczyć piłkę temu najbardziej wysuniętemu napastnikowi. Tak, wiem, że dziwnie to brzmi, bo przecież w ostatnim sezonie zostałem królem strzelców serbskiej ligi, ale zdarzyło mi się to pierwszy raz w karierze. Zdarzały mi się lata, w których miałem po około dziesięć asyst – opowiadał Ilew.
– Grałem na różnych pozycjach w ofensywie, w zależności od tego, jakim ustawieniem gra drużyna. Jeśli zespół gra z dwoma napastnikami, to ja jestem tym cofniętym. Gdy drużyna gra tak jak Wisła, to najczęściej jestem ustawiany po lewej stronie boiska, ale mogę grać też na prawym skrzydle. Powiedzmy, że proporcje układają się jak 65 do 35 procent na korzyść lewego skrzydła – dodał.










