Aby spełnić swoje piłkarskie marzenie czasami tak naprawdę nie trzeba wiele. Wystarczy pokonać 600 km na trasie Kraków – Berlin i zobaczyć na żywo mecz Bundesligi. Piękne bramki, wielkie emocje i wspaniali kibice – tego w stolicy Niemiec z pewnością nie brakuje…
Każdy prawdziwy kibic piłkarski marzy, aby zobaczyć swój ukochany zespół na żywo i nieważne jest, w jakiej ta drużyna gra lidze czy w Primera Divsion, Premiership, Serie A, Bundeslidze… czy w lidze polskiej. Ekipa iGola (Tomasz Bejnarowicz, Krzysztof Szymański, Maciej Urbański) swój cel zrealizowała, miała możliwość uczestniczenia we wspaniałym spektaklu na żywo, czyli konfrontacji Herthy Berlin z Bayerem Leverkusen w ramach 16. kolejki Bundesligi.

– Cały wyjazd wzbudził wiele pozytywnych emocji, atmosfera wokół takiego wydarzenia piłkarskiego jest niesamowita. Wizytówką Bundesligi zawsze byli wspaniali kibice i również tego wieczoru ten fenomen się potwierdził – zdradza szef działu Bundesligi iGol.pl, Tomasz Bejnarowicz.
Dla kibica z Polski może wydawać się dziwne (na mnie zrobiło to duże wrażenie), że sympatycy dwóch różnych klubów odnoszą się do siebie z szacunkiem. Nie mam mowy o agresji, niechęci do kibiców swojego rywala. W Niemczech tak właśnie jest, podróżując po centrum Berlina nieraz widzieliśmy osoby z flagami czy szalikami Bayeru Leverkusen.

– To trzeba przyznać, u nas na stadionach jest bardzo bezpiecznie. Widać na trybunach całe rodziny, atmosfera jest świetna. Do pełni szczęścia brakuje nam w Berlinie jedynie dobrych wyników zespołu – wyjaśnia z uśmiechem na twarzy Johan, kibic „Starej Damy”.
Przejdźmy do rzeczy najważniejszej, czyli do tego, co działo się na murawie. Jako pierwszy na placu gry, ku ucieszy kibiców gości, pojawił się Rene Adler. Golkiper „Aptekarzy” serdecznie przywitał sympatyków swojej drużyny i udał się na rozgrzewkę. Po chwili na boisko wybiegli pozostali zawodnicy z Leverkusen, jak również piłkarze Herthy Berlin. Nie zabrakło w tym doborowym gronie polskich graczy: Łukasza Piszczka, Artura Wichniarka oraz Tomasza Zdebela. 40 tysięcy kibiców czekało cierpliwie na początek wielkiego, piłkarskiego widowiska i o 20.30 rozległ się pierwszy gwizdek w tym meczu.











