Kiedy myślimy o piłce nożnej w Ameryce Południowej, na pierwszy plan wysuwają się: Brazylia, Argentyna i Urugwaj. Wśród tych skojarzeń trudno odnaleźć reprezentację Peru, co wydaje się nie do końca sprawiedliwe. Wszak większość z Was może o tym nie wiedzieć, ale tylko wyżej wymienione drużyny mają większą liczbę triumfów w Copa America, a historia występów „La Rojiblanca” w XXI wieku każe odnosić się do piłkarzy z Andów z należytym szacunkiem. Przyjrzyjmy się zatem temu, co Peru może nam zaprezentować w tegorocznym turnieju.
Turniej sprzed czterech lat był w wielu aspektach wyjątkowy. Urugwaj odzyskał tytuł po 16 latach przerwy, w pierwszej czwórce już drugi raz w XXI wieku nie znalazły się Argentyna i Brazylia, a Wenezuela zanotowała swój najlepszy występ w historii. Był to również dobry turniej dla reprezentacji Peru, która sprawiła ogromną niespodziankę, wchodząc do półfinałów i zajmując ostatecznie 3. miejsce w argentyńskim czempionacie.
Co ciekawe, warto zauważyć, że u Peruwiańczyków stałą tendencją są lepsze występy na mistrzostwach kontynentu niż w eliminacjach do mistrzostw świata. Potwierdzeniem tego może być chociażby fakt, że na mundialu Peru grało tylko czterokrotnie, ostatni raz występując w 1982 roku. W eliminacjach do brazylijskiego mundialu ekipa urugwajskiego trenera Jorge Markariana zajęła dopiero 7. miejsce, tracąc szansę na awans już w połowie całych rozgrywek. I o ile turnieje eliminacyjne „La Rojiblanca” regularnie przegrywają, o tyle w momencie przejścia do rywalizacji na mistrzostwach kontynentu sytuacja diametralnie się zmienia.
Można uznać, że w XXI wieku Peru zalicza regularny progres w swoich występach na Copa America. Wyobraźcie sobie, że w każdym z czterech ostatnich turniejów „La Rojiblanca” wychodzili z grupy, pokonując barierę ćwierćfinału dopiero w 2011 roku. Wisienką na torcie miał tu być turniej z 2004 roku, kiedy to Peru po raz szósty w historii organizowało turniej i było uznawane za jednego z kandydatów nawet do medali. Drużyna prowadzona przez Claudio Pizarro i Norberto Solano w fazie grupowej nie poniosła porażki, ale na drodze do półfinału stanęła wielka Argentyna, na czele z takimi piłkarzami, jak: Tevez, Saviola, Ayala i Sorini. Ostatecznie dzielni Peruwiańczycy po wyrównanym spotkaniu ulegli Argentyńczykom 1:0 i musieli odłożyć marzenia o półfinale na bliżej nieokreśloną przyszłość.
Cztery lata temu marzenia się spełniły, i to trochę niespodziewanie. Będąc w grupie z Meksykiem, Chile i Urugwajem, trudno było znaleźć optymistów. Jedno zwycięstwo jednak wystarczyło, po pokonaniu Meksyku Peruwiańczycy mogli świętować awans do ćwierćfinału. Peruwiańczycy rozegrali tam bodajże jedno z najlepszych spotkań w historii swojej reprezentacji, nie pozostawiając złudzeń silnej personalnie Kolumbii, wygrywając po dogrywce 2:0. Bramkę strzelił m.in. znakomity w tym turnieju Vargas. W półfinale złudzeń podopiecznych Jorge Markariana pozbawili Urugwajczycy, których pokonanie w tamtym okresie graniczyło prawie z cudem. W meczu o 3. miejsce Guerrero zmiótł z powierzchni ziemi obronę innej niespodzianki tego turnieju – Wenezueli – i sensacja stała się faktem. Peruwiańczycy nawiązali więc do sukcesów swoich wielkich poprzedników, w osobach Cubillasa i Chumpitaza z lat 70. W kraju zapanowała euforia.
Mimo to Peru nadal uznawane jest za jeden ze słabszych zespołów strefy CONMEBOL. Po ostatnich, nieudanych eliminacjach do mistrzostw świata postanowiono trochę odświeżyć drużynę i podziękowano Markarianowi za współpracę. Nowym selekcjonerem został były reprezentant Argentyny – Ricardo Gareca, mający w swoim trenerskim CV m.in. Palmeiras, i o tym, że czeka go ciężkie zadanie, przekonują m.in. eksperci, uznający jego zespół zbliżony klasą do Wenezueli i Paragwaju.
Perspektywy na przyszłość są optymistyczne. Reprezentacja Peru U-20 na początku roku zajęła 5. miejsce na mistrzostwach kontynentu, pozostawiając w pokonanym polu reprezentacje takich krajów, jak: Paragwaj, Ekwador i Boliwia. Personalny skład również zdaje się wyglądać coraz lepiej. Obroną dyryguje znany z występów w Eintrachcie Frankfurt Carlos Zambrano, a na lewym skrzydle zamieszanie robić będzie Juan Manuel Vargas. Jednak największe wrażenie robi linia ataku, w której Gareca będzie mógł skorzystać z usług weterana Claudio Pizarro, Jeffersona Farfana i cudownego dziecka peruwiańskiej piłki – Andre Carillo.
Na kogo warto zwrócić uwagę?
To właśnie zawodnik Sportingu Lizbona wydaje się największą gwiazdą peruwiańskiej reprezentacji. Prawoskrzydłowy, pochodzący z Limy, był w tym sezonie jedną z najjaśniejszych postaci w zespole Marco Silvy. Dla potwierdzenia wystarczy tylko zajrzeć w liczby – pięć bramek i 15 asyst w lidze portugalskiej, a to wszystko okraszone rzadko spotykaną szybkością na poziomie Theo Walcotta i świetną techniką użytkową. Nietrudno zauważyć, że mamy tutaj do czynienia z dobrym piłkarzem, co nie umknęło oczywiście uwadze wielkim klubom na kontynencie. Mówi się, że zainteresował się jego osobą m.in. Newcastle United. Świetny turniej w Chile może tylko podnieść jego wartość rynkową, więc motywacji młodemu Peruwiańczykowi na pewno nie zabraknie.
Oprócz Carillego na uwagę zasługuje również młody Christian Benavente, grający obecnie w rezerwach Realu Madryt. Ten skrzydłowy, który początkowo zaczynał jako mediapunta, jest piłkarzem z pogranicza pierwszego składu, z ławki rezerwowej w drużynie Zidane’a. Charakteryzuje się on świetną techniką użytkową i umiejętnością gry obiema nogami, co pozwala mu grać na każdej pozycji w drugiej linii. Trudno uznać, aby przy takiej rywalizacji w ofensywie, jaka będzie się toczyć w ekipie Peru, mógł on grać pierwsze skrzypce w trakcie turnieju. Obserwujcie go jednak dokładnie. Fajerwerki mogą się pojawić.
https://www.youtube.com/watch?v=DDUqAPqp1P4
Argentyński internacjonał
Nie ulega wątpliwości, że Ricardo Gareca staje przed nie lada wyzwaniem. Z jednej strony Peruwiańczycy są świadomi tego, że niełatwo będzie powtórzyć sukces ekipy Markariana sprzed czterech lat. Należy jednak zwrócić uwagę, że personalnie kadra Peru prezentuje się najlepiej od wielu, wielu lat. Argentyński trener udowodnił już jednak, że potrafi pracować pod presją, kiedy to przeszło cztery lata temu był trenerem legendarnego Velez Sarsfield, to zdobył dwukrotnie tytuł Clausura i jednorazowo, w 2012 roku, tytuł Inicial.
W 2014 roku podjął się chwilowego romansu z Palmeira, jednak przygoda ta nie zakończyła się sukcesem i Argentyńczyk przyjął ofertę pracy jako selekcjoner kadry Peru. Trudno jednak określić, jak będzie wyglądała jego praca z kadrą, gdyż po raz pierwszy podjął się trenowania drużyny reprezentacyjnej. Co więcej, optymizmem nie napawa także fakt, iż tak naprawdę jedyne sukcesy odnosił w Sarsfield. Wcześniej trenował osiem klubów i w żadnym nie zagrzał miejsca na dłużej niż dwa lata. Wymowne, prawda? Można mieć więc ambiwalentne uczucia co do jego osoby.
Szczęście nie dopisało reprezentacji Peru w losowaniu, w grupie przyjdzie jej się zmierzyć z Kolumbią i Brazylią. Szanse na awans z pierwszych dwóch miejsc wydają się znikome, ale jeżeli Peruwiańczycy wygrają z Wenezuelą, to być może uda im się wyjść jako „lucky-loser” z 3. miejsca. Znając magię ćwierćfinałów, niewykluczone jest, że Pizarro i spółka mogą napisać nowy rozdział w historii peruwiańskiej piłki.
Podstawowa 11
Statystyki
Zwycięstwa w Copa America – 2 (1939, 1975)
3 miejsce – 6 (1927, 1935, 1949, 1979, 1983, 2011)
Występy na MŚ – 4 (1930, 1970 – ćwierćfinał, 1978,1982)
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Kiedy myślimy o piłce nożnej w Ameryce Południowej, na pierwszy plan wysuwają się: Brazylia, Argentyna i Urugwaj. Wśród tych skojarzeń trudno odnaleźć reprezentację Peru, co wydaje się nie do końca sprawiedliwe. Wszak większość z Was może o tym nie wiedzieć, ale tylko wyżej wymienione drużyny mają większą liczbę triumfów w Copa America, a historia występów „La Rojiblanca” w XXI wieku każe odnosić się do piłkarzy z Andów z należytym szacunkiem. Przyjrzyjmy się zatem temu, co Peru może nam zaprezentować w tegorocznym turnieju.
Turniej sprzed czterech lat był w wielu aspektach wyjątkowy. Urugwaj odzyskał tytuł po 16 latach przerwy, w pierwszej czwórce już drugi raz w XXI wieku nie znalazły się Argentyna i Brazylia, a Wenezuela zanotowała swój najlepszy występ w historii. Był to również dobry turniej dla reprezentacji Peru, która sprawiła ogromną niespodziankę, wchodząc do półfinałów i zajmując ostatecznie 3. miejsce w argentyńskim czempionacie.
Co ciekawe, warto zauważyć, że u Peruwiańczyków stałą tendencją są lepsze występy na mistrzostwach kontynentu niż w eliminacjach do mistrzostw świata. Potwierdzeniem tego może być chociażby fakt, że na mundialu Peru grało tylko czterokrotnie, ostatni raz występując w 1982 roku. W eliminacjach do brazylijskiego mundialu ekipa urugwajskiego trenera Jorge Markariana zajęła dopiero 7. miejsce, tracąc szansę na awans już w połowie całych rozgrywek. I o ile turnieje eliminacyjne „La Rojiblanca” regularnie przegrywają, o tyle w momencie przejścia do rywalizacji na mistrzostwach kontynentu sytuacja diametralnie się zmienia.
Można uznać, że w XXI wieku Peru zalicza regularny progres w swoich występach na Copa America. Wyobraźcie sobie, że w każdym z czterech ostatnich turniejów „La Rojiblanca” wychodzili z grupy, pokonując barierę ćwierćfinału dopiero w 2011 roku. Wisienką na torcie miał tu być turniej z 2004 roku, kiedy to Peru po raz szósty w historii organizowało turniej i było uznawane za jednego z kandydatów nawet do medali. Drużyna prowadzona przez Claudio Pizarro i Norberto Solano w fazie grupowej nie poniosła porażki, ale na drodze do półfinału stanęła wielka Argentyna, na czele z takimi piłkarzami, jak: Tevez, Saviola, Ayala i Sorini. Ostatecznie dzielni Peruwiańczycy po wyrównanym spotkaniu ulegli Argentyńczykom 1:0 i musieli odłożyć marzenia o półfinale na bliżej nieokreśloną przyszłość.
Cztery lata temu marzenia się spełniły, i to trochę niespodziewanie. Będąc w grupie z Meksykiem, Chile i Urugwajem, trudno było znaleźć optymistów. Jedno zwycięstwo jednak wystarczyło, po pokonaniu Meksyku Peruwiańczycy mogli świętować awans do ćwierćfinału. Peruwiańczycy rozegrali tam bodajże jedno z najlepszych spotkań w historii swojej reprezentacji, nie pozostawiając złudzeń silnej personalnie Kolumbii, wygrywając po dogrywce 2:0. Bramkę strzelił m.in. znakomity w tym turnieju Vargas. W półfinale złudzeń podopiecznych Jorge Markariana pozbawili Urugwajczycy, których pokonanie w tamtym okresie graniczyło prawie z cudem. W meczu o 3. miejsce Guerrero zmiótł z powierzchni ziemi obronę innej niespodzianki tego turnieju – Wenezueli – i sensacja stała się faktem. Peruwiańczycy nawiązali więc do sukcesów swoich wielkich poprzedników, w osobach Cubillasa i Chumpitaza z lat 70. W kraju zapanowała euforia.
https://www.youtube.com/watch?v=5kXTgy9tEMg
Mimo to Peru nadal uznawane jest za jeden ze słabszych zespołów strefy CONMEBOL. Po ostatnich, nieudanych eliminacjach do mistrzostw świata postanowiono trochę odświeżyć drużynę i podziękowano Markarianowi za współpracę. Nowym selekcjonerem został były reprezentant Argentyny – Ricardo Gareca, mający w swoim trenerskim CV m.in. Palmeiras, i o tym, że czeka go ciężkie zadanie, przekonują m.in. eksperci, uznający jego zespół zbliżony klasą do Wenezueli i Paragwaju.
Perspektywy na przyszłość są optymistyczne. Reprezentacja Peru U-20 na początku roku zajęła 5. miejsce na mistrzostwach kontynentu, pozostawiając w pokonanym polu reprezentacje takich krajów, jak: Paragwaj, Ekwador i Boliwia. Personalny skład również zdaje się wyglądać coraz lepiej. Obroną dyryguje znany z występów w Eintrachcie Frankfurt Carlos Zambrano, a na lewym skrzydle zamieszanie robić będzie Juan Manuel Vargas. Jednak największe wrażenie robi linia ataku, w której Gareca będzie mógł skorzystać z usług weterana Claudio Pizarro, Jeffersona Farfana i cudownego dziecka peruwiańskiej piłki – Andre Carillo.
Na kogo warto zwrócić uwagę?
To właśnie zawodnik Sportingu Lizbona wydaje się największą gwiazdą peruwiańskiej reprezentacji. Prawoskrzydłowy, pochodzący z Limy, był w tym sezonie jedną z najjaśniejszych postaci w zespole Marco Silvy. Dla potwierdzenia wystarczy tylko zajrzeć w liczby – pięć bramek i 15 asyst w lidze portugalskiej, a to wszystko okraszone rzadko spotykaną szybkością na poziomie Theo Walcotta i świetną techniką użytkową. Nietrudno zauważyć, że mamy tutaj do czynienia z dobrym piłkarzem, co nie umknęło oczywiście uwadze wielkim klubom na kontynencie. Mówi się, że zainteresował się jego osobą m.in. Newcastle United. Świetny turniej w Chile może tylko podnieść jego wartość rynkową, więc motywacji młodemu Peruwiańczykowi na pewno nie zabraknie.
Oprócz Carillego na uwagę zasługuje również młody Christian Benavente, grający obecnie w rezerwach Realu Madryt. Ten skrzydłowy, który początkowo zaczynał jako mediapunta, jest piłkarzem z pogranicza pierwszego składu, z ławki rezerwowej w drużynie Zidane’a. Charakteryzuje się on świetną techniką użytkową i umiejętnością gry obiema nogami, co pozwala mu grać na każdej pozycji w drugiej linii. Trudno uznać, aby przy takiej rywalizacji w ofensywie, jaka będzie się toczyć w ekipie Peru, mógł on grać pierwsze skrzypce w trakcie turnieju. Obserwujcie go jednak dokładnie. Fajerwerki mogą się pojawić.
https://www.youtube.com/watch?v=DDUqAPqp1P4
Argentyński internacjonał
Nie ulega wątpliwości, że Ricardo Gareca staje przed nie lada wyzwaniem. Z jednej strony Peruwiańczycy są świadomi tego, że niełatwo będzie powtórzyć sukces ekipy Markariana sprzed czterech lat. Należy jednak zwrócić uwagę, że personalnie kadra Peru prezentuje się najlepiej od wielu, wielu lat. Argentyński trener udowodnił już jednak, że potrafi pracować pod presją, kiedy to przeszło cztery lata temu był trenerem legendarnego Velez Sarsfield, to zdobył dwukrotnie tytuł Clausura i jednorazowo, w 2012 roku, tytuł Inicial.
W 2014 roku podjął się chwilowego romansu z Palmeira, jednak przygoda ta nie zakończyła się sukcesem i Argentyńczyk przyjął ofertę pracy jako selekcjoner kadry Peru. Trudno jednak określić, jak będzie wyglądała jego praca z kadrą, gdyż po raz pierwszy podjął się trenowania drużyny reprezentacyjnej. Co więcej, optymizmem nie napawa także fakt, iż tak naprawdę jedyne sukcesy odnosił w Sarsfield. Wcześniej trenował osiem klubów i w żadnym nie zagrzał miejsca na dłużej niż dwa lata. Wymowne, prawda? Można mieć więc ambiwalentne uczucia co do jego osoby.
Szczęście nie dopisało reprezentacji Peru w losowaniu, w grupie przyjdzie jej się zmierzyć z Kolumbią i Brazylią. Szanse na awans z pierwszych dwóch miejsc wydają się znikome, ale jeżeli Peruwiańczycy wygrają z Wenezuelą, to być może uda im się wyjść jako „lucky-loser” z 3. miejsca. Znając magię ćwierćfinałów, niewykluczone jest, że Pizarro i spółka mogą napisać nowy rozdział w historii peruwiańskiej piłki.
Podstawowa 11
Statystyki
Zwycięstwa w Copa America – 2 (1939, 1975)
3 miejsce – 6 (1927, 1935, 1949, 1979, 1983, 2011)
Występy na MŚ – 4 (1930, 1970 – ćwierćfinał, 1978,1982)