Reprezentacja Szwecji pokonała w Kijowie 2:0 Francuzów i pozytywnym akcentem zakończyła swój udział w Euro 2012. Honor „Trzech Koron” uratowali Zlatan Ibrahimović i Sebastian Larsson, ale to „Ibra” zasłużył na miano bohatera tego meczu.
Szwedzi po dwóch porażkach (1:2 z Ukrainą i 2:3 z Anglią) z „Trójkolorowymi” grali już tylko o honor. Reprezentacja „Trzech Koron” podkreślała jednak, że ma zamiar grać do końca i godnie pożegnać się z turniejem.

Samo spotkanie w pierwszej połowie było wyrównane, ale to Francuzi wydawali się być bliżej wyjścia na prowadzenie. Po zmianie stron Szwedzi wreszcie zagrali tak, jak powinni grać przez całe Euro. W 54. minucie przepiękną bramką z woleja popisał się Zlatan Ibrahimović i Francuzi jakby zaniepokojeni czym prędzej popędzili do ławki spytać o wynik równoległego spotkania w Doniecku. Na szczęście dla nich, Ukraina przegrywała z Anglią 0:1, więc mimo niekorzystnego rezultatu to Francja grała dalej. Co prawda robili, co mogli, aby przeciągnąć linę na swoją stronę, ale bramka „Ibry” wyraźnie podcięła im skrzydła. Piłkarze Laurenta Blanca myślami byli już przy ćwierćfinałowej bitwie z Hiszpanią. Na dokładkę Sebastian Larsson podwyższył prowadzenie na 2:0 i było po wszystkim.
To głównie dzięki Zlatanowi Szwecja pierwszy raz od 42 lat pokonała Francję i godnie pożegnała się z Euro 2012. Trzeba jednak przyznać, że gdyby nie znakomicie broniący Hugo Lloris, Francuzi mogliby przegrać o wiele wyżej. Pochwały należą się również szwedzkiej defensywie, bo to właśnie dzięki niej Benzema, Ribery i Nasri nie byli w stanie zagrozić Andreasowi Isakssonowi.










