Mistrzostwa świata w RPA miały także polski akcent. Trójka naszych ligowych trenerów: Jacek Zieliński, Waldemar Fornalik i Michał Probierz miała przyjemność na żywo oglądać cztery spotkania (Urugwaj – Francja, Argentyna – Nigeria, Serbia – Ghana oraz Holandia – Dania). Swoimi spostrzeżeniami podzielił się już trener Lecha.

Trenerzy zgodnie podkreślają, że nie dopatrzyli się żadnych nowinek taktycznych. Waldemar Fornalik twierdzi, iż różnicę stwarzają wykonawcy. Trudno nie przyznać mu racji, gdy patrząc na tabelę mistrzostw świata w żadnej grupie nie widzimy naszej reprezentacji. Szkoleniowcowi Ruchu rację przyznaje Jacek Zieliński, będący pod wrażeniem wyszkolenia technicznego zawodników. Wszyscy trzej trenerzy zgodnie uznali, że najciekawszym spotkaniem jakie oglądali był mecz między Argentyną a Nigerią. – Jestem pod wrażeniem umiejętności technicznych zawodników. Widząc Argentyńczyków zastanawiałem się, czy my uprawiamy tę samą dyscyplinę – komplementował podopiecznych Diego Maradony trener Lecha. Odniósł się także do atrakcyjności turnieju w RPA. Twierdzi, że mundial z każdym dniem będzie się coraz bardziej rozkręcał. – Teraz narzeka się na atrakcyjność spotkań, ale z drugiej strony jest to turniej, który rządzi się swoimi prawami. Nikt nie chce przegrać pierwszego spotkania. Widać to po każdym zespole, że zwycięstwo stawia w bardzo uprzywilejowanej sytuacji – dodał Zieliński.
Wielu komentatorów i kibiców mówi o wuwuzelach, które robią furorę. Słychać także wiele nieprzychylnych głosów na temat samej organizacji turnieju. Jednak trener mistrzów Polski o kibicach gospodarzy wyraża się w samych superlatywach. – Ludzie są naprawdę bardzo mili i pomocni. Oczywiście zdarzają się incydenty, ale myślę, że takowe bywają wszędzie. Wuwuzele na dłuższą metę są nieznośne. Taki jednak jest styl kibicowania w Afryce i ja to szanuję. Przyznam szczerze, iż sam przywiozłem na pamiątkę dwie, ponieważ to właśnie one najbardziej kojarzyć mi się będą z mundialem – powiedział były szkoleniowiec m.in. Groclinu.

Wszyscy szkoleniowcy zgodnym głosem powtarzają, że na mistrzostwa świata nie jechali w celu oglądania nowych graczy do swoich drużyn, ponieważ większość zawodników gra już w dobrych klubach i mało który zgodziłby się na występy w polskiej lidze. W najbliższych dniach w Lechu pojawi się testowany zawodnik. Będzie nim łotewski napastnik Artjoms Rudnevs – 22-letni piłkarz węgierskiego ZTE. W zeszłym sezonie, z 16 bramkami na koncie, został on drugim strzelcem najwyższej klasy rozgrywkowej kraju kojarzonego z Ferencem Puskasem.











