Schalke 04 Gelsenkirchen pokonało na własnym terenie Bayer Leverkusen 2:0. Dwie bramki w meczu zdobył Klaas-Jan Huntelaar, który ma już na koncie 22 trafienia w tym sezonie Bundesligi.
Obie ekipy przed tym pojedynkiem znajdowały się obok siebie w tabeli. Schalke zajmowało czwarte miejsce, natomiast Bayer plasował się jedną pozycję niżej. Mimo tak bliskiej odległości w klasyfikacji piłkarze z Zagłębia Ruhry mieli dziesięć punktów przewagi nad swoimi dzisiejszymi przeciwnikami. Wygrana w tym pojedynku dawałaby podopiecznym Huuba Stevensa trzecie miejsce w tabeli, bo Borussia M’Gladbach niespodziewanie przegrała na własnym terenie z Hoffenheim 1:2.
W pierwszych minutach zarówno jedna, jak i druga drużyna grały bardzo zachowawczy futbol. Spotkanie było dość wyrównane i ciężko było wskazać drużynę, która była zdecydowanie lepsza. Gra toczyła się przede wszystkim w środku boiska i można było zobaczyć tam walkę o każdy centymetr boiska. Od strzału na bramkę rozpoczęli jednak gospodarze za sprawą Lewisa Holtby’ego, który mocnym uderzeniem zza pola karnego chciał zaskoczyć Leno. Piłka minęła jednak lewy słupek bramkarza Bayeru.
Wszystko zmieniło się po pierwszym kwadransie. W 18. minucie meczu kibice zgromadzeni na Veltins Arena oszaleli ze szczęścia. Fenomenalną, bardzo składną akcją popisali się piłkarze Schalke. Piłkę z lewej strony boiska dośrodkował Christian Fuchs, a w polu karnym najlepiej zachował się Klaas-Jan Huntelaar, który precyzyjnym strzałem głową pokonał golkipera „Aptekarzy”. Była to już ósma asysta Austriaka w sezonie, natomiast Holender skierował piłkę do siatki rywali po raz 21. Od tego momentu gospodarze przejęli inicjatywę w tej rywalizacji. Podopieczni Robina Dutta po straconym golu wyglądali na zdezorientowanych i mało pewnych siebie. Na dodatek nie potrafili oddać ani jednego celnego strzału na bramkę rywali. Wydawać się mogło, że kolejne gole dla Raula i spółki to tylko kwestia czasu. Hiszpan oddał nawet strzał w kierunku bramki, jednak był on zbyt słaby W pierwszej połowie spotkania nic się jednak nie zmieniło. Schalke wygrywało z bezradnym Bayerem 1:0.
W przerwie meczu trener Dutt musiał bardzo mocno się postarać, żeby zmobilizować swoich piłkarzy do zdecydowanej lepszej gry w drugiej części spotkania. I to chyba podziałało. Do tego gra zespołu z Gelsenkirchen, mówiąc piłkarskim językiem, nie kleiła się. Podania były niedokładne, a strzały wołały o pomstę do nieba. Zupełnie inaczej wyglądało to ze strony gości. To oni w tej połowie przejęli inicjatywę i opanowali środek boiska. Piłka nożna jest jednak grą nieobliczalną. Mimo przewagi „Aptekarzy” gola strzelić mogli gospodarze. Huntelaar strzałem zza pola karnego chciał pokonać Leno, ten jednak nie dał się zaskoczyć, jego interwencja nie była jednak bardzo dobra, bo wybił piłkę wprost pod nogi Draxlera. 18-latek z najbliższej odległości nie potrafił jednak skierować piłki do siatki. To była najlepsza jak do tej pory sytuacja piłkarzy z Veltins Arena na podwyższenie wyniku. W odpowiedzi szczęścia próbował Gonzalo Castro, ale strzelił ponad bramką rywali.
W ostatnich minutach szczęścia próbowali Kiessling oraz wprowadzony na boisko Barnetta, ale w tym dniu mieli zwichrowane celowniki. Podopieczni Stevensa cofnęli się już bardzo nisko i starali się kontrować swoich przeciwników. To była bardzo dobra taktyka, ponieważ w 86. minucie kolejnego gola z głowy strzelił Huntelaar. Warto odnotować bardzo dobre dośrodkowanie Jeffersona Farfana. Do końca meczu nic się już nie zmieniło. Schalke dopięło swego i teraz plasuje się na podium Bundesligi, wyprzedzając w tabeli M’Gladbach.








