Prezes Queens Park Rangers, Tony Fernandes, uciął wszelkie plotki dotyczące zwolnienia trenera zespołu, Marka Hughesa. Zaprzecza też, jakoby wynik następnego meczu ligowego miał decydować o losie Hughesa.
Właściciel QPR oświadczył, że obecny trener zespołu ma jego pełne poparcie. Ostro wypowiada się o tym, co piszą media na temat zmiany na stanowisku trenerskim jego drużyny. Rangersi przegrali swój ostatni mecz ligowy z Arsenalem Londyn.

Fernandes zapewnia, że Hughes nie ma się o co martwić. Jego pozycja nie jest zagrożona. Prezes natomiast prosi kibiców o wsparcie i wiarę w następną sobotę, kiedy to QPR zmierzy się z Reading. – Potrzebujemy trochę więcej szczęścia, a mniej urazów naszych podopiecznych. Wszystko, co piszą w prasie, to bzdury – oburza się pracodawca Hughesa.
– Wierzę, że moją drużynę prowadzi jeden z najlepszych trenerów w Premier League. Budujemy zespół na lata, mamy perspektywy. Nieważne, co się stanie, kochamy QPR – dodaje Fernandes. – Będę na meczu z Reading. Będziecie mogli ze mną porozmawiać. Zaufajcie mi w tym przypadku, wierzcie w zespół. Stabilność jest kluczem – przekonuje prezes popularnych „The Hoops”.
Wszystko to brzmi bardzo obiecująco, Hughes sprowadził wielu nowych piłkarzy wraz ze swoim przyjściem. Jednak wydaje się to śmieszne, gdy tylko spojrzymy na tabelę Premier League. W dziewięciu spotkaniach piłkarze z Loftus Road zdobyli trzy punkty. Nie wygrali ani jednego meczu, sześć razy przegrali, a trzy razy zremisowali. Zajmują ostatnie miejsce w rozgrywkach. Być może w 10. kolejce uda im się wreszcie wygrać.











