Pomimo kolejnej porażki Queens Park Rangers w lidze Mark Hugnes jest przekonany, że jest odpowiednią osobą do trenowania londyńskiego klubu. Celem Walijczyka jest przede wszystkim stabilizacja w zespole.
Mark Hughes ciągle jest pod olbrzymią presją. Jego QPR wciąż nie zanotowało w tym sezonie zwycięstwa, jednak trener jest zdania, że wszystko wróci jeszcze na właściwe tory, i wierzy w to, że może odnieść w Londynie sukces.

– Stabilizacja jest najważniejszą rzeczą, której ten klub potrzebuje na dłuższą metę. Dopóki nie doprowadzisz do stabilnej sytuacji w Premier League, będziesz przeżywał trudne chwile, w których pojawiają się wątpliwości odnośnie do przyszłości – powiedział Hughes. – Teraz jesteśmy właśnie w takim punkcie. W mojej ocenie przeprowadzanie kolejnych zmian byłoby niedobre. Oczekujecie, żebym powiedział co innego, ale ja w to wierzę – mówił dalej.
– Właściciele to rozumieją. Musimy po prostu przez to przebrnąć, pójść naprzód, a później popatrzeć wstecz i powiedzieć sobie, że potrzebowaliśmy tego, aby stać się jeszcze mocniejszymi. To trudne chwile dla wszystkich, ale nie zamierzamy od tego uciekać.
Przypomnijmy, że Queens Park Rangers zajmuje obecnie ostatnie miejsce w Premier League z dorobkiem zaledwie czterech punktów po dwunastu rozegranych spotkaniach. Londyńczycy, podobnie jak w poprzednim sezonie, są głównymi kandydatami do spadku. Przed rokiem drużynie udało się pozostać w najwyższej klasie rozgrywkowej dosłownie rzutem na taśmę.
– Musimy zrozumieć, w jakim miejscu się znajdujemy. Nie myślimy obecnie o środku tabeli, ponieważ jeśli dalej będziemy prezentować się tak jak przeciwko Southamptonowi, może być jeszcze gorzej. Trzeba uzyskać odpowiednią mentalność, może także odpowiednich piłkarzy. Biorę za to odpowiedzialność, wybrałem nieodpowiednich graczy [na mecz z Southamptonem – przyp. red.].
– Całkowicie rozumiem frustrację fanów, oni mają pełne prawo do wyrażania swojego niezadowolenia. Mogę ich jednak zapewnić, że wszyscy ciężko pracujemy, aby zmienić tę sytuację. Po prostu nie współpracujemy jak drużyna. Kiedy prezentujemy taką dyspozycję, fani mają absolutne prawo do krytyki, biorąc pod uwagę to, gdzie się znajdujemy.











