Mark Hughes jest przekonany, że brak Manchesteru City w rozgrywkach Ligi Europejskiej wyszedł jego drużynie na dobre.
Trener popularnych „Citizens” stwierdził, że obecny kalendarz rozgrywek jego drużyny, nieuwzględniający gier w europejskich pucharach, ma korzystny wpływ na grę zawodników.
W poprzednim sezonie Manchester zajął 10. miejsce w Premier League. Nie satysfakcjonowało to ani zarządu klubu, ani kibiców. Dziś potwierdza się przysłowie, mówiące: „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Drużyna już na początku sezonu zanotowała swoistego rodzaju handicap. Najpoważniejsi rywale w walce o mistrzostwo ligowe spotkania przeplatają występami w europejskich pucharach.
– Oczywiście kiedy nie zakwalifikowaliśmy się do Ligi Europejskiej, wszyscy byliśmy rozczarowani tym faktem. Jednak z perspektywy czasu taki obrót wydarzeń okazał się dla nas całkiem dogodny. Za nami ciężki tydzień. Jeśli musielibyśmy zagrać w czwartek w pucharze, znacznie utrudniłoby nam to przygotowanie do meczu z Aston Villą – podkreślił szkoleniowiec drużyny z Manchesteru.
– Skupiamy się tylko na lidze. Moi zawodnicy przed każdą grą są w pełni sił. Po weekendowych spotkaniach mogą odpocząć, dzięki czemu zawsze są w optymalnej formie – zakończył swoją wypowiedź Hughes.










