Trener Manchesteru City stanął w obronie swojego napastnika. Chodzi o rzekome starcie, do którego doszło między porywczym Walijczykiem a jednym z kibiców z Old Trafford, po zwycięstwie United w derbach Manchesteru.
Mówi się, że Bellamy, który zdobył w tym spotkaniu dwa gole, po meczu zaatakował fana „Czerwonych Diabłów”, po tym, jak ten wbiegł na boisko. Jeśli to się potwierdzi, Walijczyk może mieć poważne problemy. Wszak w przeszłości Bellamy miał już kilka spraw sądowych, nigdy nie był grzecznym chłopcem.
Trener Mark Hughes broni swojego piłkarza i twierdzi, że nie widział rzekomego ataku na kibica.
– Nic takiego nie widziałem, ale ten kibic na pewno nie powinien pojawić się na murawie… To nie do zaakceptowania – powiedział Hughes. – To raczej moi zawodnicy byli atakowani przez kibiców gospodarzy. – Hughes nawiązał do zdarzenia, kiedy to Javier Garrido został trafiony w głowę monetą rzuconą z sektora kibiców United.
– Atak zapewne planowany był na Teveza. Na szczęście nikomu nic poważnego się nie stało. – kończy trener „Citizens”. Władze ligi zapewne niedługo zbadają całe zajście.










