Hamburger SV zdołał pokonać u siebie sąsiedni w tabeli Eintracht Frankfurt. Długo utrzymywał się bezbramkowy remis, jednak dzięki bramce Mladena Petricia z 65. minuty to podopieczni Armina Veha zgarnęli trzy punkty.
W drużynie z Hamburga zabrakło kapitana, Davida Jarolima. Trener Eintrachtu Frankfurt natomiast miał spore problemy z ułożeniem defensywy, kilku jego piłkarzy choruje, a dodatkowo Pirmin Schwegler pauzował za pięć żółtych kartek.
Pierwsza połowa była nudna, tylko kilka strzałów oddali piłkarze z Hamburga, goście z Frankfurtu także nie konstruowali groźnych akcji. Najciekawszą sytuacją było nieszczęśliwe zderzenie Alexandra Meiera z Gojko Kacarem w 33. minucie meczu. Po tym zdarzeniu obaj piłkarze musieli zejść kontuzjowani z boiska, zastąpili ich kolejno Caio i Rincon. Do przerwy nie wydarzyło się już nic ciekawego.
Drugą połowę w jedenastce gospodarzy zamiast kontuzjowanego Jonathana Pitroipy rozpoczął Mladen Petrić. Piłkarze HSV od razu ruszyli do ataku: najpierw, w 47. minucie szansę po dośrodkowaniu Ben-Hatiry zmarnował van Nistelrooy, zaraz potem Eljero Elia strzelał z krótkiego dystansu, ale trafił bramkarza Eintrachtu w głowę. Podopieczni Armina Veha byli aktywniejsi na boisku, a goście z Frankfurtu starali się bronić. W 60. minucie spotkania znowu bezskutecznie próbował pokonać bramkarza van Nistelrooy, ale chwilę później udało się wreszcie przełamać defensywę Eintrachtu. Z prawej strony dośrodkował Ben-Hatira, do piłki nogę dołożył Mladen Petrić i zdobył tym samym pierwszego i jedynego, jak się później okazało, gola w meczu. Po gościach nie można się było spodziewać ofensywnych akcji, za to Petrić zmarnował jeszcze jedną okazję na zdobycie bramki. Dopiero w samej końcówce spotkania piłkarze Eintrachtu zaczęli pogoń, jednak nie wystarczyło im czasu ani sił na wyrównanie. Tym samym, w przeciwieństwie do HSV, które oba mecze rundy rewanżowej wygrało po 1:0, podopieczni Skibbe przegrali swoje pierwsze dwa ligowe spotkania w tym roku.