Nie udał się powrót francuskiego szkoleniowca Aston Villi na Anfield Road. Aston Villa po bardzo słabym występie przegrała z Liverpoolem 3:0. Bramki strzelali N’Gog, Babel oraz Maxi Rodriguez.
Liverpool w poniedziałek podejmował Aston Villę w mocno osłabionym składzie. W ekipie Roya Hodgsona brakowało Torresa, Gerrarda i Carraghera. Pierwszą okazję na strzelenie bramki gospodarze mieli już w 3. minucie meczu. Wtedy po nieudanym wybiciu Warnocka do piłki w polu karnym dopadł Kuyt. Holender zdecydował się na bezpośrednie uderzenie, ale piłka po jego strzale nie trafiła w światło bramki. Następna klarowna sytuacja „The Reds” przyniosła pierwszą bramkę. W 14. minucie gracze z Anfield Road wywalczyli rzut rożny. Po zagraniu z narożnika boiska na długi róg piłkę w pole bramkowe zgrał z główki Skrtel. Najszybciej dopadł do niej David N’Gog i pewnym mocnym strzałem głową skierował ją do bramki „The Villans”.

Nie minęły dwie minuty, a na Anfiled było już 2:0. Kolejną akcję Liverpoolu na bramkę zamienił Ryan Babel. Holenderski napastnik dostał znakomite podanie od Lucasa i po chwili ustawił piłkę sobie tak, że umieszczenie jej w siatce było już tylko formalnością. Mimo że to goście na początku spotkania częściej dysponowali piłką, to wszelkie próby skonstruowania składnej akcji kończyły się niepowodzeniem. W 27. minucie mogło być już 3:0. Tym razem przed doskonałą szansą stanął Kyrgiakos. Grecki obrońca świetnie znalazł się w polu karnym po dośrodkowaniu Meirelesa, ale nie zdołał celnie wykończyć piłki od Portugalczyka. Dziesięć minut później znowu strzał na bramkę oddał Babel. Tym razem Holender zdecydował się na strzał z pierwszej piłki z wysokości linii pola karnego. Uderzenie było mocne, lecz niecelne. W późniejszej fazie pierwszej połowy tempo meczu wyraźnie zmalało. Widać było bezradność Aston Villi i rozluźnienie Liverpoolu. Gracze Hodgsona, wyraźnie usatysfakcjonowani dwubramkowym prowadzeniem, nie kwapili się do kolejnych ataków na bramkę Friedela.
Gerrard Houllier, widząc bezradność swoich podopiecznych w pierwszej połowie meczu, postanowił, że na boisku pojawi się kolejny napastnik. Clarka na początku drugiej części zmienił Nathan Delfouneso. Jak się chwilę później okazało, zmiany wyszły gościom na dobre. Aston Villa coraz śmielej poczynała sobie na Anfield Road. W 53. minucie mogła paść pierwsza bramka dla gości. „The Villans” przeprowadzili dobrą akcję lewym skrzydłem. Przed szansą chwilę później stanął Agbonlahor, lecz młody napastnik minimalnie minął się z piłką. Zdezorientowanego Reinę uratował Konchesky, który postanowił wybić piłkę z pola karnego. Dwie minuty później Liverpool przeprowadził kontrę, która zakończyła się trzecią bramką. Najpierw znakomicie do gry piłkę ręką wprowadził Pepe Reina. Futbolówka chwilę później trafiła pod nogi N’Goga, który wyłożył ją do nadbiegającego Maxi Rodrigueza. Argentyńczyk uderzył z pierwszej piłki i nie dał żadnych szans bramkarzowi drużyny z Birmingham.










