W ostatnim sobotnim spotkaniu TSG Hoffenheim podzieliło się punktami z Hamburgerem SV. Wcześniej zwyciężali faworyci – Bayer Leverkusen pokonał 1. FC Kaiserslautern, a Bayern Monachium wygrał z Borussią Mönchengladbach. Po 1:1 zremisowali piłkarze Werderu Brema z VfB Stuttgart i FSV Mainz z SC Freiburg.
Hoffenheim już w 5. minucie spotkania miało swoją szansę na zdobycie gola, jednak po dośrodkowaniu Andreasa Becka niecelnie uderzał Vedad Ibisević. Chwilę później z drugiej strony boiska strzelał Änis Ben-Hatira, jednak również bez skutku. Po tych dwóch przebłyskach piłkarze zwolnili tempa, a na następną okazję trzeba było czekać aż do 22. minuty. Wtedy po dobrym podaniu od Ryana Babela okazji znowu nie wykorzystał Ibisević. Jeśli chodzi o HSV, do przerwy już nic w grze ofensywnej im się nie udało, a boisko opuszczali, słuchając gwizdów publiczności.
W drugiej połowie oblicze spotkania niewiele się zmieniło, a na pierwszą ciekawą akcję trzeba było czekać do 52. minuty. Wtedy to strzał z rzutu wolnego Davida Alaby poszybował tuż obok bramki Franka Rosta. Dziesięć minut później miała miejsce dość kontrowersyjna sytuacja – Eljero Elia i Boris Vukcević walczyli w polu karnym Hamburgera o piłkę, piłkarz Hoffenheim upadł, ale sędzia nie podyktował rzutu karnego dla „Wieśniaków”, a rzut wolny dla HSV. Vukcević doznał w tej sytuacji urazu i chwilę później musiał zostać zmieniony. Do końca meczu nie wydarzyło się już nic poza jedną niezłą akcją Hoffenheim, ale świetnie bronił Frank Rost. Bezbramkowy remis oddalił HSV od miejsca premiowanego grą w Lidze Europejskiej, sytuacja Hoffenheim natomiast w ogóle nie uległa zmianie.
Na czele tabeli Leverkusen wciąż stara się dotrzymać kroku Borussii Dortmund i wygrało swój mecz 1:0 po bramce Sidneya Sama z 74. minuty. Piłkarz kolejny raz strzelił gola swojemu byłemu klubowi, tym razem dzięki zamieszaniu w polu karnym. Najpierw Rodnei zasłaniał swojego bramkarza, piłkę wybijać próbował jeszcze Leon Jessen, ale ta wylądowała tuż pod nogami zawodnika Leverkusen, który nie miał problemów z trafieniem do siatki.
Tuż za plecami Bayeru znajduje się dzięki porażce Hannoveru 96 Bayern Monachium. „Bawarczycy”, tak jak „Aptekarze”, wygrali 1:0. Gola strzelił w 77. minucie Arjen Robben. Holender przechwycił piłkę po złym podaniu Marco Reusa, podał do Ribery’ego, Francuz oddał mu futbolówkę i tym samym zaliczył asystę po strzale Robbena z najkrótszej odległości.
Kolejni pretendenci do gry w przyszłorocznej edycji europejskich pucharów, FSV Mainz i SC Freiburg, podzielili się punktami, remisując 1:1. Już w 1. minucie to piłkarze SCF objęli prowadzenie – z piłką nie potrafił poradzić sobie Malik Fathi, przejął ją więc Papiss Cisse. Podał do Daniela Caligiuriego, z którym z kolei nie poradzili sobie obrońcy FSV. Pomocnik oddał futbolówkę Cisse, a ten wbił piłkę do siatki z ostrego kąta.
Takim samym wynikiem zakończyło się spotkanie Werderu Brema z VfB Stuttgart. Goście wyszli na prowadzenie w 13. minucie po strzale Tamasa Hajnala. Pomocnik wykorzystał błąd Tima Wiese, który odbił piłkę przed siebie po strzale Pawła Pogriebniaka, i trafił do siatki. Gol wyrównujący padł jeszcze w pierwszej połowie – w 34. minucie, wściekły za niepodyktowany rzut karny dla Werderu po zagraniu ręką Serdara Tasci, Torsten Frings huknął piłkę, ta odbiła się jeszcze od Georga Niedemeiera i wpadła do bramki. Werder miał jeszcze sporo świetnych okazji, jednak bardzo dobrze bronił Sven Ulreich.








