Po nieudanych mistrzostwach świata w Brazylii reprezentacja Anglii w eliminacjach do przyszłorocznych mistrzostw Europy idzie jak burza: cztery mecze, cztery zwycięstwa, jedna stracona bramka. Ta odbudowa drużyny sprawia, że coraz głośniej mówi się o przedłużeniu umowy z aktualnym selekcjonerem angielskiej kadry, Royem Hodgsonem. Czy rzeczywiście jest on właściwą osobą na właściwym miejscu?
Obecny kontrakt brytyjskiego szkoleniowca dobiegnie końca tuż po Euro 2016. Sam zainteresowany chętnie przedłużyłby umowę z „Synami Albionu”. Ostatnio wyraził chęć prowadzenia drużyny aż do zakończenia mistrzostw świata w Rosji w 2018 roku.
Roy Hodgson przejął angielską kadrę na krótko przed Euro 2012. Zastąpił wtedy na tym stanowisku Fabio Capello, który po sprawie związanej z opaską kapitańską Johna Terry’ego postanowił zrezygnować z dalszego prowadzenia drużyny. Anglia na tym turnieju awansowała do ćwierćfinału, gdzie po rzutach karnych została wyeliminowana przez Włochów. Dwa lata później Anglicy co prawda zdołali z trudem awansować na mundial w Brazylii, lecz ich styl gry pozostawiał wiele do życzenia. Zresztą sam turniej obnażył ich słabości: Anglia nie potrafiła nawet wyjść z grupy. Wielu ludzi wieszało wtedy psy na Hodgsonie, który jednak utrzymał swoją posadę.
Dziś młoda ekipa Brytyjczyka z kompletem zwycięstw zajmuje pierwsze miejsce w swojej grupie kwalifikacyjnej do mistrzostw Europy we Francji. Wszystko wskazuje na to, że bez większych problemów uzyska przepustkę na tę imprezę. Trzeba jednak przyznać, iż grupa E do najtrudniejszych nie należy, a takie piłkarskie „potęgi” jak San Marino czy Estonia nie mają prawa zagrozić drużynie wypełnionej gwiazdami najlepszej ligi świata. Spora grupa ludzi uważa, że Hodgson nie jest odpowiednią osobą do prowadzenia najważniejszego zespołu w kraju.
Zdaniem jego poprzednika, Svena Gorana Erikssona, gdyby Roy Hodgson nie był Anglikiem, zostałby zwolniony już po mundialu. – Jestem pewien, że gdybym to był ja, zostałbym od razu zwolniony – odważnie oznajmia Szwed. 67-latek jest teraz szkoleniowcem chińskiego Guangzhou R&F FC, lecz jak przyznaje, gdyby dostał ofertę ponownego prowadzenia reprezentacji Anglii, z chęcią by ją przyjął. – Jeżeli mnie nie chcą z powrotem, niech zatrzymają Hodgsona, jest dobry. Ja oczywiście mógłbym wrócić nawet teraz, ale to nie będzie miało miejsca – zakończył.
Jak donoszą angielskie media, tamtejszy związek piłki nożnej ma wkrótce podjąć decyzję w sprawie przyszłości 67-latka, ale priorytetem jest znalezienie nowego sekretarza generalnego po tym, jak w styczniu ze swojej posady zrezygnował Alex Horne. Fakt, iż Roy Hodgson będzie uczestniczył w ceremonii losowania grup eliminacyjnych na następne mistrzostwa świata, oznacza, że Hodgson ma spore szanse na pozostanie trenerem „The Three Lions”. O tym, czy Brytyjczyk zachowa swoje stanowisko, zadecydują: prezes federacji, Greg Dyke, dyrektor rozwoju elity, Dan Ashworth oraz przyszły następca Horne’a. Aktualny selekcjoner utrzymuje bardzo dobre stosunki z dwoma panami, a z Ashworthem zna się jeszcze z czasów, kiedy pracowali w West Bromwich Albion.
Gdyby jednak angielska federacja nie podjęła decyzji o przygotowaniu nowego kontraktu dla Anglika, wśród jego potencjalnych następców wymieniane są przede wszystkim dwa nazwiska. Pierwszym z nich jest aktualny trener drużyny do lat 21, Gareth Southgate. Były kapitan Aston Villi przygotowuje obecnie angielskich młodzików do mistrzostw Europy, które odbędą się w połowie czerwca w Czechach. Sam Hodgson uważa jednak, że jego ewentualnym zastępcą powinien zostać jego aktualny asystent, Gary Neville. – Jeżeli pytacie mnie, czy chciałbym widzieć Gary’ego Neville’a jako szkoleniowca, to tak, chciałbym. Jednak to FA w przyszłości zadecyduje o jego wartości – powiedział były trener Liverpoolu. – Neville jest bardzo dobrym trenerem, a dzięki doświadczeniu stanie się jeszcze lepszym – dodał. Według niego były piłkarz Manchesteru United musi jednak postanowić, czy chce poświęcić się pracy trenera, czy zdobywać uznanie jako ekspert telewizyjny i nalega, by postawił na tę pierwszą opcję.
Wybór do najprostszych nie należy. Trzy i pół roku po tym, jak Neville zamienił szatnię Manchesteru United na studio Sky Sports, były reprezentant Anglii pozostaje najbardziej spostrzegawczym analitykiem gry: tłumaczy nam rzeczy, o których nie wiemy i widzi to, czego my nie jesteśmy w stanie zauważyć. Przed kamerą sprawia wrażenie, jakby dopiero co zszedł z boiska i wskoczył w swój garnitur, by dokładnie opowiedzieć nam, jak wyglądał „mecz od wewnątrz”. W dodatku robi to z niesamowitą pasją i zaangażowaniem. Dzięki tej postawie stał się prawdziwą ikoną tej stacji. Rok po debiucie w angielskiej telewizji Gary Neville przyjął od Roya Hodgsona propozycję miejsca numer dwa na trenerskiej ławce reprezentacji. Wraz z końcem jego umowy z FA w 2016 roku Sky Sports proponuje mu świetny, pod względem finansowym, kontrakt. Dlatego dawny piłkarz wciąż waha się, której karierze ma się poświęcić: dziennikarskiej czy trenerskiej. Niedawno oznajmij, że podejmie decyzję w ciągu 18 najbliższych miesięcy.
Pomysł objęcia kadry przez 85-krotnego reprezentanta Anglii spotyka wielu zwolenników. Już w czerwcu ubiegłego roku Michael Owen wspomniał, że Neville byłby idealnym sukcesorem Hodgsona. Myśl tę popiera również była angielska gwiazda, Terry Butcher, który uważa, że pomimo nieudanych mistrzostw świata w Brazylii Hodgson odwala kawał dobrej roboty i może wiele nauczyć swojego aktualnego asystenta. Dobrym przykładem takiego funkcjonowania są Niemcy, gdzie po mundialu w 2006 roku pałeczkę po Jurgenie Klinsmannie przejął Joachim Loew. – Nigdy nie mieliśmy z tym do czynienia w Anglii. Niemcy to zastosowali i wyszło im to na dobre. Jest to bardzo dobry pomysł – powiedział Butcher.
Stuart Pearce, który tymczasowo pełnił funkcję trenera dorosłej reprezentacji Anglii po odejściu Capello, ma jednak nieco inne zdanie na ten temat. – To niewiarygodne. Przed podjęciem się tak wielkiej odpowiedzialności Gary powinien najpierw nabrać więcej doświadczenia, które może zdobyć, trenując na poziomie klubowym, międzynarodowym bądź na obu z nich – mówi były trener Manchesteru City. Pearce zwraca uwagę na fakt, że taka rola wiąże się też z ogromną presją. – Byłem z Fabio (Capello) na mistrzostwach świata oraz podczas konferencji prasowych, narzucana była na niego presja. Potrzebny jest ktoś, kto zna już to środowisko i ma mocną osobowość, ktoś, kto ma doświadczenie na tym stanowisku – tłumaczy.
Tak więc plan Hodgsona, dotyczący przygotowania Neville’a do roli jego następcy, znajduje zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Historia jednak pokazuje, że takie posunięcia czasem były warte ryzyka, jak chociażby w reprezentacji Niemiec bądź też Polski, gdzie były asystent Leo Beenhakkera, Adam Nawałka, korzysta dziś z nauk zaczerpniętych od Holendra. Być może warto więc w przyszłości postawić na byłego gracza „Czerwonych Diabłów”.
Po nieudanych mistrzostwach świata w Brazylii reprezentacja Anglii w eliminacjach do przyszłorocznych mistrzostw Europy idzie jak burza: cztery mecze, cztery zwycięstwa, jedna stracona bramka. Ta odbudowa drużyny sprawia, że coraz głośniej mówi się o przedłużeniu umowy z aktualnym selekcjonerem angielskiej kadry, Royem Hodgsonem. Czy rzeczywiście jest on właściwą osobą na właściwym miejscu?
Obecny kontrakt brytyjskiego szkoleniowca dobiegnie końca tuż po Euro 2016. Sam zainteresowany chętnie przedłużyłby umowę z „Synami Albionu”. Ostatnio wyraził chęć prowadzenia drużyny aż do zakończenia mistrzostw świata w Rosji w 2018 roku.
Roy Hodgson przejął angielską kadrę na krótko przed Euro 2012. Zastąpił wtedy na tym stanowisku Fabio Capello, który po sprawie związanej z opaską kapitańską Johna Terry’ego postanowił zrezygnować z dalszego prowadzenia drużyny. Anglia na tym turnieju awansowała do ćwierćfinału, gdzie po rzutach karnych została wyeliminowana przez Włochów. Dwa lata później Anglicy co prawda zdołali z trudem awansować na mundial w Brazylii, lecz ich styl gry pozostawiał wiele do życzenia. Zresztą sam turniej obnażył ich słabości: Anglia nie potrafiła nawet wyjść z grupy. Wielu ludzi wieszało wtedy psy na Hodgsonie, który jednak utrzymał swoją posadę.
Dziś młoda ekipa Brytyjczyka z kompletem zwycięstw zajmuje pierwsze miejsce w swojej grupie kwalifikacyjnej do mistrzostw Europy we Francji. Wszystko wskazuje na to, że bez większych problemów uzyska przepustkę na tę imprezę. Trzeba jednak przyznać, iż grupa E do najtrudniejszych nie należy, a takie piłkarskie „potęgi” jak San Marino czy Estonia nie mają prawa zagrozić drużynie wypełnionej gwiazdami najlepszej ligi świata. Spora grupa ludzi uważa, że Hodgson nie jest odpowiednią osobą do prowadzenia najważniejszego zespołu w kraju.
Aktualna tabela grupy E
Zdaniem jego poprzednika, Svena Gorana Erikssona, gdyby Roy Hodgson nie był Anglikiem, zostałby zwolniony już po mundialu. – Jestem pewien, że gdybym to był ja, zostałbym od razu zwolniony – odważnie oznajmia Szwed. 67-latek jest teraz szkoleniowcem chińskiego Guangzhou R&F FC, lecz jak przyznaje, gdyby dostał ofertę ponownego prowadzenia reprezentacji Anglii, z chęcią by ją przyjął. – Jeżeli mnie nie chcą z powrotem, niech zatrzymają Hodgsona, jest dobry. Ja oczywiście mógłbym wrócić nawet teraz, ale to nie będzie miało miejsca – zakończył.
Jak donoszą angielskie media, tamtejszy związek piłki nożnej ma wkrótce podjąć decyzję w sprawie przyszłości 67-latka, ale priorytetem jest znalezienie nowego sekretarza generalnego po tym, jak w styczniu ze swojej posady zrezygnował Alex Horne. Fakt, iż Roy Hodgson będzie uczestniczył w ceremonii losowania grup eliminacyjnych na następne mistrzostwa świata, oznacza, że Hodgson ma spore szanse na pozostanie trenerem „The Three Lions”. O tym, czy Brytyjczyk zachowa swoje stanowisko, zadecydują: prezes federacji, Greg Dyke, dyrektor rozwoju elity, Dan Ashworth oraz przyszły następca Horne’a. Aktualny selekcjoner utrzymuje bardzo dobre stosunki z dwoma panami, a z Ashworthem zna się jeszcze z czasów, kiedy pracowali w West Bromwich Albion.
Gdyby jednak angielska federacja nie podjęła decyzji o przygotowaniu nowego kontraktu dla Anglika, wśród jego potencjalnych następców wymieniane są przede wszystkim dwa nazwiska. Pierwszym z nich jest aktualny trener drużyny do lat 21, Gareth Southgate. Były kapitan Aston Villi przygotowuje obecnie angielskich młodzików do mistrzostw Europy, które odbędą się w połowie czerwca w Czechach. Sam Hodgson uważa jednak, że jego ewentualnym zastępcą powinien zostać jego aktualny asystent, Gary Neville. – Jeżeli pytacie mnie, czy chciałbym widzieć Gary’ego Neville’a jako szkoleniowca, to tak, chciałbym. Jednak to FA w przyszłości zadecyduje o jego wartości – powiedział były trener Liverpoolu. – Neville jest bardzo dobrym trenerem, a dzięki doświadczeniu stanie się jeszcze lepszym – dodał. Według niego były piłkarz Manchesteru United musi jednak postanowić, czy chce poświęcić się pracy trenera, czy zdobywać uznanie jako ekspert telewizyjny i nalega, by postawił na tę pierwszą opcję.
Wybór do najprostszych nie należy. Trzy i pół roku po tym, jak Neville zamienił szatnię Manchesteru United na studio Sky Sports, były reprezentant Anglii pozostaje najbardziej spostrzegawczym analitykiem gry: tłumaczy nam rzeczy, o których nie wiemy i widzi to, czego my nie jesteśmy w stanie zauważyć. Przed kamerą sprawia wrażenie, jakby dopiero co zszedł z boiska i wskoczył w swój garnitur, by dokładnie opowiedzieć nam, jak wyglądał „mecz od wewnątrz”. W dodatku robi to z niesamowitą pasją i zaangażowaniem. Dzięki tej postawie stał się prawdziwą ikoną tej stacji. Rok po debiucie w angielskiej telewizji Gary Neville przyjął od Roya Hodgsona propozycję miejsca numer dwa na trenerskiej ławce reprezentacji. Wraz z końcem jego umowy z FA w 2016 roku Sky Sports proponuje mu świetny, pod względem finansowym, kontrakt. Dlatego dawny piłkarz wciąż waha się, której karierze ma się poświęcić: dziennikarskiej czy trenerskiej. Niedawno oznajmij, że podejmie decyzję w ciągu 18 najbliższych miesięcy.
Pomysł objęcia kadry przez 85-krotnego reprezentanta Anglii spotyka wielu zwolenników. Już w czerwcu ubiegłego roku Michael Owen wspomniał, że Neville byłby idealnym sukcesorem Hodgsona. Myśl tę popiera również była angielska gwiazda, Terry Butcher, który uważa, że pomimo nieudanych mistrzostw świata w Brazylii Hodgson odwala kawał dobrej roboty i może wiele nauczyć swojego aktualnego asystenta. Dobrym przykładem takiego funkcjonowania są Niemcy, gdzie po mundialu w 2006 roku pałeczkę po Jurgenie Klinsmannie przejął Joachim Loew. – Nigdy nie mieliśmy z tym do czynienia w Anglii. Niemcy to zastosowali i wyszło im to na dobre. Jest to bardzo dobry pomysł – powiedział Butcher.
Stuart Pearce, który tymczasowo pełnił funkcję trenera dorosłej reprezentacji Anglii po odejściu Capello, ma jednak nieco inne zdanie na ten temat. – To niewiarygodne. Przed podjęciem się tak wielkiej odpowiedzialności Gary powinien najpierw nabrać więcej doświadczenia, które może zdobyć, trenując na poziomie klubowym, międzynarodowym bądź na obu z nich – mówi były trener Manchesteru City. Pearce zwraca uwagę na fakt, że taka rola wiąże się też z ogromną presją. – Byłem z Fabio (Capello) na mistrzostwach świata oraz podczas konferencji prasowych, narzucana była na niego presja. Potrzebny jest ktoś, kto zna już to środowisko i ma mocną osobowość, ktoś, kto ma doświadczenie na tym stanowisku – tłumaczy.
Tak więc plan Hodgsona, dotyczący przygotowania Neville’a do roli jego następcy, znajduje zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Historia jednak pokazuje, że takie posunięcia czasem były warte ryzyka, jak chociażby w reprezentacji Niemiec bądź też Polski, gdzie były asystent Leo Beenhakkera, Adam Nawałka, korzysta dziś z nauk zaczerpniętych od Holendra. Być może warto więc w przyszłości postawić na byłego gracza „Czerwonych Diabłów”.