W ostatniej kolejce przed przerwą na mecze reprezentacji w Premier League czeka na kibiców kilka niezwykle interesujących spotkań. Oczy wszystkich sympatyków ligi Jej Królewskiej Mości w niedzielę będą zwrócone szczególnie na dwa stadiony: Etihad Stadium i Stamford Bridge.
„Łabędzie” zadziobią „Mewy”?
Wbrew przedsezonowym zapowiedziom, że Swansea nie popełni błędów z poprzedniego sezonu, „Łabędzie” znajdują się tuż nad kreską. Na nic zdają się kapitalne interwencje Łukasza Fabiańskiego. Mimo że reprezentant Polski dwoi się i troi między słupkami, ostatecznie musi wyciągać piłkę z siatki niemal w każdym spotkaniu. Co gorsza, często więcej niż raz. Cóż poradzić, defensywa walijskiego zespołu nierzadko przypomina szwajcarski ser. Wychowanek Polonii Słubice ostatni raz zachował czyste konto w domowej potyczce przeciwko Huddersfield (2:0). Gdy w połowie października drużyna Paula Clementa ograła rewelacyjne „Teriery”, mogło się wydawać, że wszystkie problemy ma już za sobą. Nic bardziej mylnego. O ile niedawną wyjazdową porażkę z Arsenalem (2:1) można było wkalkulować w sezon, o tyle wcześniejsza porażka z Leicester (1:2) tylko utwierdziła wszystkich w przekonaniu, że przy Liberty Stadium borykają się z poważnymi problemami.
W zupełnie odmiennych nastrojach są piłkarze Brighton, którzy od trzech serii spotkań nie zaznali smaku porażki. W październiku zespół Chrisa Hughtona przegrał tylko raz – na Emirates Stadium z Arsenalem (2:0). Przy Amex Stadium z pewnością żałują, że trzeba było zerwać kolejną kartkę z kalendarza, wszak właśnie 20 października ich ulubieńcy po raz pierwszy przywieźli komplet punktów z delegacji (3:0 z West Hamem). Beniaminek skazywany przed sezonem na pożarcie radzi sobie w elicie naprawdę nieźle i – mimo że historia pokazuje inaczej – w meczu ze Swansea to właśnie on będzie faworytem. Obie ekipy dotąd rywalizowały ze sobą na niższych szczeblach – po cztery mecze w League Two i League One. Trzykrotnie triumfowały „Łabędzie”, dwukrotnie lepsze okazały się „Mewy”, trzy razy spotkania kończyły się kompromisem. Kto lepiej zapisze czyste ekstraklasowe karty? Który ptak będzie lepiej dziobał?
Piłka pójdzie w ruch o godz. 16.00.
Londyn w ogniu?
W sobotę najciekawiej zapowiada się starcie na London Stadium, gdzie gościć będzie 6. w tabeli Liverpool. Ekipa Juergena Kloppa w 10. kolejce bez trudu pokonała u siebie beniaminka z Huddersfield (3:0). Kilka dni później „The Reds” w takim samym stosunku zakończyli potyczkę w Lidze Mistrzów ze słoweńskim Mariborem. Pytanie, czy kryzys mają już za sobą. Co ciekawe, w obu wspomnianych spotkaniach na listę strzelców wpisał się krytykowany ostatnio Daniel Sturridge. Piłkarze z Anfield Road dwukrotnie również nie wykorzystali rzutu karnego. Na ligowym podwórku pudłował Mohamed Salah, w Europie James Milner.
W braku precyzji rywala w strzałach z jedenastu metrów West Ham United oczywiście może upatrywać swojej szansy na korzystny rezultat. Wydaje się jednak, że podopieczni Slavena Bilicia – jeśli chcą być spokojni o ligowy byt – muszą wreszcie zacząć regularnie punktować. Tym bardziej że ostatnie trzy oczka dopisali do swojego dorobku przeszło miesiąc temu, ogrywając w swoim domu Swansea (1:0). „Młoty” w sezonie 2017/2018 grają w kratkę, nie zachwycają, więc nie dziwi, że w tabeli zajmują dopiero odległe 16. miejsce.












