Premier League jest ligą, z którą nie można się nudzić. Pod koniec tygodnia piłkarze najlepszej, według wielu ekspertów, klasy rozgrywkowej w Europie dostarczają nam sporą dawkę emocji. W ten weekend kibice z niecierpliwością oczekują na spotkanie, które z pewnością można określić mianem klasyku – mecz Chelsea z Arsenalem.
Piłkarze tych dwóch londyńskich klubów wyjdą na murawę Stamford Bridge w sobotę wczesnym popołudniem. Oczy wielu widzów będą zwrócone na Johna Terry’ego, który po niedawnym meczu z Queens Park Rangers został oskarżony o rasizm. Trener Chelsea, Andre Villas-Boas, przyznał jednak, że nie martwi się o stan psychiczny swojego kapitana. Wszystko wskazuje więc na to, że Anglik wystąpi w jutrzejszym starciu. Wiadomością, która z pewnością ucieszy sympatyków „The Blues”, będzie również powrót na boisko Ramiresa, który w ostatnim czasie zmagał się z drobną kontuzją. Skończyła się również kara Fernando Torresa, który pauzował przez trzy spotkania za czerwoną kartkę. W kadrze gospodarzy braknie z pewnością Didiera Drogby oraz Rossa Turnbulla, którzy są zawieszeni za czerwone kartoniki. Zabraknie również Henrique Hilario, którego dopadła grypa. Wobec tego o miejsce rezerwowego bramkarza powalczą młodzi Rhys Taylor i Jamal Blackman.

Arsene Wenger w meczu z Chelsea będzie mógł skorzystać z usług Thomasa Vermalena. Belg w meczu Carling Cup z Boltonem Wanderers, kuśtykając, opuścił boisko, ale okazało się, że był to jedynie skurcz łydki. I całe szczęście, gdyż środkowy obrońca dopiero co wyleczył kontuzję kostki. Możliwy jest występ Carla Jenkinsona, ale Kieran Gibbs (żołądek), Abou Diaby, Jack Wilshere i Bacary Sagna (wszyscy trzej kostka) nie będą dostępni w jutrzejszym spotkaniu.
Starcie pomiędzy tymi dwoma gigantami z pewnością nie będzie nudne. W meczu pomiędzy grającą ładny, ofensywny futbol Chelsea a odradzającym się powoli Arsenalem nie może zabraknąć emocji. „Kanonierzy” będą chcieli zwiększyć swój dorobek zwycięstw na Stamford Bridge – w tym momencie mają ich najwięcej w całej Premier League. Na ich niekorzyść przemawia jednak inna statystyka – zespół Arsene Wengera nie wygrał żadnego z ostatnich ośmiu spotkań wyjazdowych.
W momencie, kiedy Chelsea i Arsenal będą rozpoczynać swoje spotkanie, do szatni po pierwszej połowie zejdą piłkarze Manchesteru United i Evertonu. „Czerwone Diabły” z pewnością będą chciały zrekompensować kibicom ostatnią ligową porażkę 1:6 z Manchesterem City. Spotkanie będzie miało szczególny wymiar dla napastnika United Wayne’a Rooneya, który w przeszłości reprezentował barwy „The Toffees”. Na Goodison Park może się spotkać z wrogimi przyśpiewkami kibiców. Mimo to fani Manchesteru z pewnością będą oczekiwać od Anglika dobrego występu.










