Podczas gdy w Polsce wszyscy narzekają na siarczyste mrozy, w Anglii sezon trwa w najlepsze. W najbliższy weekend zostanie rozegrana 24. kolejka Premier League. Z całą pewnością najwięcej emocji wzbudzi starcie Chelsea i Manchesteru United na Stamford Bridge w niedzielne popołudnie.
Wcześniej na fanów brytyjskiego futbolu czeka jednak dawka wrażeń w sobotnich meczach. Już o godzinie 14:00 na murawę Emirates Stadium wybiegną piłkarze Arsenalu i Blackburn Rovers. „Kanonierzy” przechodzą bardzo słaby okres – w ostatnich czterech spotkaniach z 12 możliwych punktów zdobili tylko jeden. Porażki z Manchesterem United, Swansea i Fulham oraz bezbramkowy remis z Boltonem Wanderers stawiają podopiecznych Arsene Wengera w trudnej sytuacji. Zespół z północnego Londynu okupuje dopiero siódmą lokatę w lidze. W meczu z wlokącym się w ogonie tabeli Blackburn każda inna zdobycz niż trzy oczka będzie uznana za porażkę. Arsenal będzie musiał poradzić sobie bez Kierana Gibbsa, Carla Jenkinsona, Andre Santosa, Abou Diaby’ego i Jacka Wilshere’a którzy zmagają się z kontuzjami. W meczu tym nie wystąpią również Gervinho i Chamakh. Pierwszy z nich wciąż gra na Pucharze Narodów Afryki, natomiast drugi, mimo powrotu do Londynu, nie jest jeszcze w stanie wrócić do rozgrywek ligowych. W ekipie Blackburn zabraknie Christophera Samby i Davida Goodwillie. Na murawie nie pojawi się również Yakubu, dla którego będzie to ostatni z trzech meczów kary.

Nieco później, o godzinie 16:00, rozpocznie się pięć innych spotkań. Norwich City podejmie u siebie Bolton, który niedawno wydostał się ze strefy spadkowej. Podopieczni Owena Coyle’a wciąż jednak nie mogą spać spokojnie, gdyż ich przewaga nad kolejnymi zespołami jest bardzo niewielka. Mecz z „Kanarkami” z pewnością nie będzie dla nich spacerkiem. Zespół Paula Lamberta, podrażniony wysoką porażką z Sunderlandem, będzie chciał odzyskać zaufanie kibiców w meczu na własnym stadionie. Z pewnością City będzie o wiele łatwiej niż dotychczas, gdyż swoje kontuzje wyleczyli Vaughan, Pilkington i Hoolahan.
W nieco gorszej sytuacji niż Bolton znajduje się obecnie Wolverhampton Wanderers. Właściciel klubu, Steve Morgan, dał jasno do zrozumienia, że jeśli Mick McCarthy nie poprawi wyników swojego zespołu, to straci pracę. W najbliższej kolejce trener nie będzie miał łatwego zadania, gdyż na drodze stanie mu wzmocniona Djibrilem Cisse i Bobbym Zamorą drużyna Queens Park Rangers. Transfery przeprowadzone przez Marka Hughesa jasno dają do zrozumienia, że klub z Loftus Road mierzy w czołówkę tabeli.
Ciekawie powinno być również na Britannia Stadium, gdzie miejscowe Stoke podejmie Sunderland. Dotychczas obydwa zespoły zgromadziły po 30 punktów. Wydawać by się mogło, że w nieco gorszej sytuacji są gospodarze tego starcia, którzy przegrali dwa ostatnie mecze ligowe. Należy jednak zaznaczyć, że jednym z rywali „Garncarzy” był Manchester United. Oczy wielu kibiców będą zwrócone w stronę Fraizera Campbella, który po długiej kontuzji niedawno wrócił do gry i od razu zaczął strzelać bramki. Najpierw trafił w FA Cup w meczu z Middlesbrough, a ostatnio popisał się pięknym wolejem w spotkaniu z Norwich. Teraz z pewnością będzie chciał kontynuować dobrą passę. Trener „Czarnych Kotów”, Martin O’Neill, w tym meczu nie będzie mógł skorzystać z usług m.in. Wesa Browna i Davida Vaughana.













