Hit na Camp Nou


Po emocjach związanych z europejskimi rozgrywkami wracamy na ligowe boiska. W Hiszpanii od razu czeka nas wielki hit z udziałem Barcelony. Katalończycy podejmą bowiem Valencię. Real Madryt będzie zaś próbował utrzymać przewagę nad rywalami, grając u siebie z Racingiem Santander.


Udostępnij na Udostępnij na

Real Madryt – Racing Santander
„Królewscy” zmierzą się w ten weekend z kolejną swoją zmorą z pierwszej rundy rozgrywek. To właśnie Kantabryjczykom udało się urwać punkty drużynie Jose Mourinho ledwie trzy dni po tym, jak zrobiło to Levante. Walencki zespół zapłacił za to tydzień temu, teraz przyszedł czas na Racing. W starciu na Estadio Santiago Bernabeu nie może bowiem paść inny wynik niż pewne zwycięstwo „Los Blancos”. Ronaldo i spółka doskonale zdają sobie sprawę, że nie mogą niczego sprezentować Barcelonie, zwłaszcza przed własną publicznością. Racing co prawda w trzech ostatnich meczach remisował z zespołami, z którymi trzeba się liczyć (Valencia, Levante i Atletico), ale to Real jest w zabójczej formie i pokonuje każdego kolejnego rywala. Różnica klas jest widoczna na pierwszy rzut oka, więc nawet urwanie punktów „Nietoperzom” czy „Los Rojiblancos” nie powinno mieć tu większego znaczenia.

Angel Di Maria wraca do gry
Angel Di Maria wraca do gry (fot. as.com)

Do świetnej formy gospodarzy trzeba dodać jeszcze fakt, iż Jose Mourinho nie musi martwić się zbyt wieloma absencjami. Nawet nieobecność kontuzjowanych Altintopa i Lassa, a także zawieszonego Arbeloi nie są w stanie zmącić świetnego nastroju na Concha Espina spowodowanego powrotem do kadry meczowej Angela Di Marii. Nie zdziwmy się, jeśli Argentyńczyk wybiegnie jutro od pierwszej minuty, bo do gry zdolny był już przed tygodniem. Ekipa z Santanderu również jednak nie ma zbyt wielu powodów do zmartwień. Zagrać nie będzie mógł tylko Christian Stuani, który jest zawieszony.

Athletic Bilbao – Malaga
Bardzo ciekawe starcie zapowiada się na San Mames, gdzie przyjeżdża Malaga. Podopieczni Manuela Pellegriniego ciągle co prawda nie potrafią odnaleźć sposobu na utrzymanie dobrej formy przez dłuższy czas, ale w niedzielę będą mogli wykorzystać ostatnie niepowodzenia rywala. Lekki kryzys formy Athleticu rozpoczął się od pechowego remisu przed własną publicznością z Espanyolem. Przed tygodniem Baskowie przegrali ze słabym ostatnio Realem Betis, a humory jeszcze bardziej popsuli sobie wczoraj, przegrywając w Lidze Europy z Lokomotiwem Moskwa. Malaga, jak to Malaga, lepsze mecze przeplata gorszymi. Tydzień temu pokonała 3:1 Mallorcę, a jeszcze wcześniej potrafiła przegrać z Granadą, choć do starcia z nią przystępowała po wygraniu derbów z Sevillą. Drużyna tak nieprzewidywalna, że aż strach.

Iker Muniain, Athletic Bilbao
Iker Muniain, Athletic Bilbao (fot. athletic-club.com)

Athletic w końcu jednak musi wyjść z dołka. Bielsa ma do dyspozycji grupę świetnych zawodników i na własnym stadionie powinien wygrywać. Przeciwko Maladze zagrać nie będzie mógł jednak zawieszony za kartki Javi Martinez, a także wiecznie kontuzjowany Carlos Gurpegi. Niepewni występu są ponadto Igor Gabilondo oraz Igor Martinez, ale w ich przypadku również nie ma się co nastawiać na to, iż będą zdolni do gry. W drużynie gości za kartki nie zagra Demichelis, a kontuzjowany jest Baptista. Do Brazylijczyka dołączyć mogą Ruud van Nistelrooy, „Recio” i Cazorla. Jeśli chodzi o nich, niczego jeszcze nie możemy być pewni. Prawie na pewno zagrać będzie mógł za to Joaquin, który skarżył się ostatnio na uraz.

Sporting Gijon – Atletico Madryt
Nie wiadomo, co Diego Simeone zrobił z piłkarzami Atletico, ale to poskutkowało. Nie wnikajmy więc, niech chłopaki z Madrytu dalej robią swoje. „Los Rojiblancos” nie załamali się dwoma ostatnimi remisami w lidze (Valencia i Racing) i pokonali wczoraj Lazio Rzym 3:1 w pierwszym meczu 1/16 finału Ligi Europy. Było to idealne potwierdzenie faktu, że stołeczni znajdują się w naprawdę dobrej formie. Lazio było pierwszą ekipą, która była w stanie strzelić bramkę Atletico, odkąd stery na Vicente Calderon przejął Simeone. W niedzielny wieczór madrytczyków czeka starcie na El Molinon w Gijonie. Sporting pod wodzą nowego trenera Javiera Clemente marzy o wykaraskaniu się ze strefy spadkowej. Niestety, mając na uwadze fakt, że „Los Rojiblancos” nie stracili w lidze bramki od sześciu meczów, a Sporting jest jednym zespołów, które najrzadziej strzelają gole, rozum każe wskazywać na gości jako faworytów.

Radamel Falcao liczy na kolejne trafienia
Radamel Falcao liczy na kolejne trafienia (fot. almion.es)

Patrząc na sytuacje kadrowe obydwu zespołów, to dramatów na pewno nie ma. W ekipie gospodarzy nie będzie mógł zagrać Ricardo, ale on do pierwszoplanowych postaci Sportingu nie należy. Niepewni występu są za to Canella, Ivan Hernandez i Alberto Botia. Co się tyczy Atletico, to zagrać na pewno nie będą mogli Diego Costa i Antonio Lopez. Wiele wskazuje na to, że na czas nie zdążą wykurować się również Diego Godin i Silvio. Nieobecność tego pierwszego może ewentualnie być problemem dla Simeone, jednak należy spodziewać się, że Atletico nie będzie miało zamiaru się bronić, dlatego najważniejsze, że żaden z ofensywnie usposobionych piłkarzy, którzy stanowią o silę ataku, nie narzeka na urazy. Tak więc czy możliwa jest niespodzianka na El Molinon? Możliwa, jak najbardziej, bo nawet remis trzeba będzie za takową niespodziankę uznać, a gospodarze przed własną publicznością potrafią zmobilizować się na mecze z czołowymi drużynami.

Barcelona – Valencia
W ostatnim meczu 23. kolejki ligi hiszpańskiej wielki hit, kolejny z udziałem Barcelony. Wielu kibiców zapewne zadaje sobie pytanie, czy podopieczni Pepa Guardioli są w stanie przełożyć dyspozycję z Ligi Mistrzów na pojedynki w Primera Division, w której ostatnimi czasy idzie im jak po grudzie. To wręcz niepojęte, żeby „Blaugrana” na trzy ostatnie mecze w lidze miała zaledwie jedno zwycięstwo. Trzeba jednak przyznać, że „Nietoperze” nie przyjeżdżają na Camp Nou w powalającej formie. Chociaż ekipa Emery’ego ciągle wygodnie zasiada na trzecim miejscu w lidze, to ostatnimi czasy nie prezentuje niczego ciekawego, czego potwierdzeniem niech będzie fakt, że w ostatnich sześciu starciach ligowych wygrała zaledwie raz. Odbiła to sobie jednak w Lidze Europy, w której wczoraj pokonała 1:0 Stoke City. Mimo to Emery nie był po tym meczu szczególnie zachwycony.

Borja Valero, Villarreal
Borja Valero, Villarreal (fot. pichichideliga.com)

Obydwa zespoły mierzyły się nie tak dawno w półfinale Pucharu Króla. Lepsza okazała się oczywiście Barcelona, choć „Nietoperze”, szczególnie w pierwszym starciu, stworzyły rywalowi wiele problemów. W niedzielę mecz odbędzie się jednak na Camp Nou, a tam „Barca” nie zwykła zawodzić, jednak dobre wiadomości w jej obozie przeplatane są gorszymi. Z PNA wrócił już Keita, ale na kontuzję narzeka Xavi i jego występ jest bardzo mocno wątpliwy, jeśli nie jest wykluczony, podobnie jak w przypadku Pedra. Ciągle niedostępni są oczywiście Afellay, Villa i Fontas. W Valencii również są stali nieobecni – Maduro, Canales i Alcacer. Dołączyć do nich może też Jordi Alba, który z powodu kontuzji musiał opuścić plac gry w zeszłotygodniowym meczu ze Sportingiem Gijon. Można więc powiedzieć, że problemy kadrowe drużyny mają porównywalne, dlatego nam pozostaje czekać na kolejne pasjonujące widowisko. A czy na kolejną stratę punktów gospodarzy? To byłaby katastrofa w obozie Katalończyków, ale niczego nie możemy wykluczyć.

Interesująco na innych boiskach
Bardzo ciekawie zapowiadają się również inne spotkania w 23. kolejce La Liga. Rozpocznie się ona od meczu Getafe z Espanyolem. Goście i gospodarze mierzyć się będą w mocno okrojonych składach, co sprawia, że na Coliseum Alfonso Perez wydarzyć się może absolutnie wszystko. Miejsce w tabeli i ogólna siła Espanyolu każe stawiać go w roli faworyta, jednak Getafe na własnym obiekcie ograło już w tym sezonie między innymi Barcelonę, a Realowi Madryt postawiło bardzo trudne warunki. Mauricio Pochettino i jego ludzie muszą przygotować się na morderczą walkę. Na zakończenie sobotnich gier obejrzymy konfrontację Sevilli z Osasuną. Starcie zapowiada się bardzo interesująco. Osasuna po świetnym początku ligowym teraz nieco zatraca swoją pozycję i spada w tabeli, ale nie oznacza to, że Sevillę czeka łatwy sprawdzian, zwłaszcza że Andaluzyjczycy znajdują się w tragicznej formie, Barcelonę zaś przed tygodniem pokonał nie kto inny pampeluńczycy. Sevilla trzy ostatnie ligowe mecze przegrywała, a żeby wywołać z pamięci jej ostatnie zwycięstwo na hiszpańskim podwórku, trzeba cofnąć się aż do 5 grudnia 2011 roku. Oznacza to, że ekipa z Ramon Sanchez Pizjuan nie wygrała w lidze od… ośmiu kolejek!

Ciekawie może być również w Grenadzie, gdzie przyjeżdża Real Sociedad. Gospodarze w ostatnich trzech kolejkach dwukrotnie wygrywali, najpierw na wyjeździe z Betisem, potem u siebie z Malagą. Przed tygodniem przytrafiła się wpadka z Villarrealem, ale „Żółta Łódź Podwodna” chyba zaczyna się odradzać, więc można uznać to za wypadek przy pracy. To wszystko każe myśleć, że Real Sociedad może nie mieć czego szukać na stadionie beniaminka, którego celem jest utrzymanie w ligowej tabeli. Wspomniany Villarreal w ten weekend powalczy z Mallorcą, która po tej kolejce ma szansę przegonić rywala w ligowej tabeli. Niestety, drużyna z Iberostar Estadi nie prezentuje się w tym sezonie najlepiej, a Villarreal powinien wykorzystać to, że jest na fali wznoszącej. Tuż zaś przed ligowym hitem na Camp Nou dojdzie do ciekawego pojedynku w Walencji, gdzie Levante podejmie Rayo Vallecano. Gospodarze twardo trzymają się swojej wymarzonej czwartej lokaty w lidze, ale dziesiąte w tabeli Rayo traci do jutrzejszego rywala zaledwie cztery oczka.

Komentarze
~katalończyk (gość) - 14 lat temu

BARCA NA TRONIE RAL POD TRONEM

~Katalończyk (gość) - 14 lat temu

Czyżby jakiś bachor się podszywał pode mnie ??.
Takie dzieci neo powinni być eliminowani !. (albo
chociaż weź nick zmień!!!)

~E123 (gość) - 14 lat temu

Zaprezentowałeś nam śr. wieku w Barcie ;)

~Katalończyk (gość) - 14 lat temu

chyba mówisz to do katalończyka przez małe ,,k,, .
Nic nie poradzę że jakiś bachor upodobał sobie
taki sam nick jak ja .

Najnowsze