Spekulowano o wcześniejszych seriach spotkań Premier League, że któraś z nich zadecyduje o tytule. Wiadomo też, że za tydzień, w dniu ostatniej kolejki, nie zabraknie stresów. Wątpię jednak, by Manchester United albo Chelsea, będąc tak blisko osiągnięcia celu, pozwoliły sobie wtedy na wpadki. Co nie znaczy, że w ten weekend także sensacji zabraknie.
Oczy wszystkich będą bez wątpienia skierowane na Anfield Road. Chelsea po prostu musi wygrać z Liverpoolem, by nie przekreślić bogatego dorobku bramkowego, punktowego w rywalizacji z czołową czwórką. Bo z pewnością sezon ligowy, mimo wielu problemów, był dla zespołu ze Stamford Bridge udany, co podkreślają wysokie zwycięstwa nad Stoke, Sunderlandem i Aston Villą. Dość powiedzieć, że drużyna Carlo Ancelottiego jest zaledwie o cztery bramki od pobicia rekordu strzeleckiego Manchesteru United sprzed ponad dziesięciu lat. Z pewnością pobicie osiągnięcia MU dodałoby smaczku do tytułu mistrzowskiego.

W zupełnie innych nastrojach kończy sezon Liverpool Rafy Beniteza. Hiszpan gwarantował czwarte miejsce na koniec sezonu, ale już teraz wygląda to na misję niemożliwą. Co więcej, wczoraj wieczorem skończył się także europejski sen kibiców z Anfield Road, który brutalnie przerwał Diego Forlan. Dla Chelsea nic lepszego nie mogło się wydarzyć – w dogrywce niektórzy piłkarze Beniteza słaniali się na nogach, a przecież czasu na regenerację nie mają zbyt wiele. Można się jednak zastanawiać, czy faktycznie atutem „The Blues” będzie to, że Liverpool przegrał, a zawodnicy schodzili z boiska załamani. Z jednej strony sezon pełen porażek będzie ciążył nad ich głowami, ale przecież postarają się pokazać zgromadzonym kibicom na Anfield, że jeszcze drzemie w nich potencjał na miarę oczekiwań. Oczekiwań, które przed sezonem sięgały mistrzostwa.
Sir Alex Ferguson też pewnie nie miał wesołej miny, gdy na Anfield rozpoczynała się dogrywka. Jednak humor Szkota musiał się poprawić następnego dnia – z szatni na trening jego drużyny wybiegli Rio Ferdinand i Wayne Rooney. Dwójka reprezentantów Anglii prawdopodobnie będzie gotowa, by zagrać w wyjazdowym spotkaniu z Sunderlandem, które odbędzie się tuż po meczu Chelsea z Liverpoolem. To ważny niuans, ponieważ do tej pory, w ostatnich kolejkach, to podopieczni Ancelottiego wybiegali na boisko z wiedzą, co zrobili ich najwięksi rywale. Teraz zobaczymy z jakiej gliny ulepione są „Czerwone Diabły”, którym nie wolno odmówić determinacji w uczynieniu tego sezonu udanym. Kolejnym dobrym znakiem dla Szkota dowodzącego United ma być podpis Gary’ego Neville’a pod nowym, rocznym kontraktem. Wyjazd na Stadion Światła w Sunderlandzie wcale taki łatwy nie będzie, choćby ze względu na osobę Darrena Benta. Anglik wciąż liczy, że Fabio Capello doceni jego świetny dorobek strzelecki w lidze i da szansę na dostanie się do kadry na mistrzostwa świata. Popis w meczu z United może go do realizacji tego osobistego celu znacznie przybliżyć.












