Śląsk Wrocław w 7. kolejce T-Mobile Ekstraklasy będzie podejmował Lecha Poznań. Obie drużyny grają w tym sezonie poniżej oczekiwań, mimo to możemy się spodziewać świetnego spotkania dwóch kandydatów do tytułu.
Wrocławianie w tym sezonie są nieobliczalni. Potrafili ograć Club Brugge i do pewnego momentu prowadzić równą walkę z hiszpańską Sevillą, po czym stracić punkty z takimi drużynami jak Pogoń Szczecin czy Jagiellonia Białystok. Śląsk zajmuje obecnie dziewiątą lokatę z siedmioma oczkami. Zwycięstwo u siebie nad Lechem Poznań spowoduje, że poprawią się morale drużyny i może zespół z Dolnego Śląska rozkręci nam się na dobre. Niepocieszające jest jednak to, że ekipa Stanislava Levy’ego w trzech meczach u siebie zdobyła zaledwie cztery punkty.

Lech Poznań, podobnie jak Śląsk, w tym sezonie rozczarowuje kibiców. Blamaż w Europie i bardzo słaba gra w krajowych rozgrywkach powoduje coraz większe rozgoryczenie fanów. „Kolejorz” w obecnym sezonie na wyjeździe jeszcze nie wygrał. Sytuacja w tabeli poznaniaków nie wygląda jednak najgorzej. Zajmują piąte miejsce i tracą do lidera z Warszawy zaledwie trzy punkty.
Stanislav Levy wydaje się bojowo nastawiony i obiecuje kibicom rekompensatę za stratę punktów w Gliwicach. – Lech, podobnie jak my, ma problemy zdrowotne. Dla nas to bardzo ważny mecz po reprezentacyjnej przerwie. W Gliwicach straciliśmy dwa punkty i zrobimy wszystko, by w sobotę wynik był dla nas korzystny – mówi przed meczem szkoleniowiec wrocławian.
Lech nie najlepiej wspomina potyczki ze Śląskiem z poprzedniego sezonu. „Kolejorz” nie wygrał ani razu i skompromitował się przed własną publicznością. 30 listopada 2012 roku przy Bułgarskiej wrocławianie rozgromili Lecha, zwyciężając 3:0. Bramki strzelali wówczas Cristian Diaz (21. min.), Waldemar Sobota (55. min.) i Piotr Ćwielong (57. min.). Warto zauważyć, że w drużynie Levy’ego nie ma już żadnego z zawodników, którzy przesądzili o wyniku tamtego spotkania. W drugim meczu, 30 maja 2013 roku na Stadionie Miejskim we Wrocławiu, było 1:1. Bramki strzelali Rafał Murawski (39. min.) i Eric Mouloungui (83. min.).

W sobotę Stanislav Levy nie będzie mógł skorzystać z usług Sylwestra Patejuka i Amira Spahicia. Do grona nieobecnych należy dodać Waldemara Sobotę, sprzedanego do Club Brugge. Ktokolwiek zagra na jego pozycji, będzie miał nie lada wyzwanie, aby godnie go zastąpić.











