W 18. starciu T-Mobile Ekstraklasy Wisła Kraków zagra ostatni mecz tej rundy u siebie, w którym zmierzy się z Lechem Poznań. Oprócz walki o kolejne ważne punkty, „Biała Gwiazda” ma nadzieję dzięki temu spotkaniu spłacić chociaż małą (na wielkie sumy nie ma tutaj co liczyć) część swoich długów, które obecnie opiewają na około 15 milionów złotych.
Wisła od dłuższego czasu zmaga się z dużymi problemami finansowymi. Już dwa lata temu mówiło się, że w krakowskim klubie źle się dzieje. W tym sezonie sytuacje pogorszył zwłaszcza trwający ponad pół roku protest kibiców. „Biała Gwiazda” straciła sporą część dochodów, a do tego doszły jeszcze inne, zaległe zadłużenia i ostatnia przegrana sprawa z firmą AdvanceSportGmbH Adama Madziary, ciągnąca się za klubem już od dziewięciu lat.
O tym, że problemy Wisły są poważne, wiedzą już wszyscy. Na początku listopada klub dostał pierwszą karę za swoje zaniedbania, jaką jest odjęcie trzech punktów na starcie nowego sezonu. To jednak nic, ponieważ jeśli klub nie zapłaci zasądzonych w przegranym procesie z Madziarą kwot, to zostanie pozbawiony licencji na grę w ekstraklasie.
Mówiąc o klubie z takimi tradycjami i patrząc na jego obecną sytuację, trudno uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Trener obecnie trzeciej drużyny w tabeli T-ME ma zaległe wypłaty od pięciu miesięcy. Wisła zalega nawet wobec byłych piłkarzy. Przykład może stanowić chociażby Michał Miśkiewicz, który pomimo że od tego sezonu nie jest już w klubie, nadal nie dostał swoich należności. To tylko potwierdza fakt, że naprawdę sytuacja nie jest wesoła. Zresztą takiej kampanii promocyjnej jak przed niedzielnym meczem z Lechem na Wiśle naprawdę nie było dawno. Klub chyba naprawdę liczy, że dzięki wysokiej frekwencji chociaż trochę odbije się od dna.
Złudna nadzieja w Lechu
http://www.youtube.com/watch?v=i7UsXmPuero
To spot zapraszający kibiców na mecz z „Kolejorzem”. Cały Kraków jest oblepiony plakatami z hasłami przewodnimi „Razem damy radę” i „Wszyscy na Lecha”. Specjalne promocje przygotował też sponsor „Białej Gwiazdy” Totolotek, a stadion z Krakowa w niedzielę stanie się pierwszym w polskiej ekstraklasie obiektem sportowym, na którym kibice będą mogli bezpośrednio stawiać zakłady. Inauguracji punktu dokona były napastnik „Wiślaków” Maciej Żurawski, obstawiając niedzielny mecz z Lechem.
Wszystkie te zabiegi stadionu na pewno jednak w stu procentach nie zapełnią. Dzień przed meczem wciąż było mnóstwo wolnych miejsc na trybunach. Na komplet nie ma co liczyć. Nie zapominajmy, że jest grudzień i pogoda nie rozpieszcza. Klub dzięki wysokiej frekwencji ma nadzieję zapłacić najpilniejsze zaległości, ale na wielkie pieniądze z tego meczu liczyć nie powinien. Atmosfera przy Reymonta na pewno jednak będzie gorąca, bo goście na ten mecz zamówili 1800 biletów.
Wróćmy do piłki
Zapomnijmy jednak chociaż na chwilę o kwestiach, jakimi są pieniądze, i skupmy się na samym meczu. Starcia obu tych ekip zawsze są emocjonujące. Na początku sierpnia tego roku „Biała Gwiazda” po zaciętym spotkaniu wygrała z Lechem 3:2. „Kolejorz” zrewanżował się Wiśle w Pucharze Polski, ale podopieczni Smudy wyszli wtedy mocno rezerwowym składem.











