W najciekawszym meczu 26. kolejki Bundesligi Bayer Leverkusen pokonał Hamburgera SV aż 4:2. Podopieczni Juppa Heynckesa szybko otrząsnęli się po porażce z Norymbergą, a gole strzelali tym razem Kiessling, Derdiyok i Gonzalo Castro. Trafienia dla gości zaliczyli Ze Roberto i Rozehnal.
W Leverkusen zabraknąć musiało Toniego Kroosa, który pauzował za kartki. Nie zmieniło to jednak znanego z poprzednich spotkań walecznego oblicza Bayeru. Także dzięki postawie gości z Hamburga gra od razu nabrała tempa i to do nich właśnie należała pierwsza okazja w tym meczu. Początkowo „Aptekarze” grali niedokładnie, co wykorzystać chcieli piłkarze Labbadii, jednak David Jarolim nie zdołał przebić się przez obronę gospodarzy. Po drugiej stronie boiska szczęścia spróbowali za to piłkarze z Leverkusen. Tranquillo Barnetta świetnie podał do Kiesslinga, ten pokonał obrońców HSV i strzałem z siedemnastu metrów pokonał Franka Rosta.
Bramka dodała piłkarzom Bayeru skrzydeł, coraz częściej ostrzeliwali bramkę HSV. Tym bardziej zaskakujący był wyrównujący gol, zdobyty przez Ze Roberto. Sami Hyypia i Rene Adler przeszkadzali sobie nawzajem, a piłka dostała się pod nogi zawodnika z Hamburga, który strzałem z woleja z dwudziestu metrów pokonał Adlera. Do przerwy, mimo kilku akcji obu drużyn, wynik nie zmienił się.
Na drugą połowę oba zespoły wyszły w niezmienionych składach. Od początku przeważali gospodarze, co przypieczętowali w 55. minucie. Wtedy Daniel Schwaab otrzymał podanie od Gonzalo Castro, sam dośrodkował do Derdiyoka, a ten strzałem głową pokonał bezradnego Rosta. To nie był koniec akcji „Aptekarzy”. Już po siedmiu kolejnych minutach świetnie prawą stroną pobiegł Renato Augusto, dośrodkował w pole Karne, a tam nieupilnowany przez Guya Demela Kiessling zdobył swoją drugą bramkę w tym meczu.
Na dwa stracone gole trener Labbadia zareagował zmianami. Najlepszą okazał się Piotr Trochowski. W 83. minucie po jego dośrodkowaniu z rzutu wolnego z prawej strony do piłki dopadł nieupilnowany Rozehnal i pokonał Rene Adlera. Nadzieja Hamburga na remis nie trwała jednak długo. Zaledwie sześćdziesiąt sekund zajęło Leverkusen pozbieranie się po utracie gola. Derdiyok zagrał do Castro, który przyjął piłkę i z szesnastu metrów pięknym strzałem zdobył zwycięską bramkę. Goście walczyli do końca, wynik jednak się nie zmienił. Leverkusen zwyciężył HSV 4:2 i wciąż należy do grona faworytów do mistrzostwa.








