Piast Gliwice w hicie 19. kolejki ekstraklasy zremisował na własnym stadionie z Cracovią 2:2. Choć goście lepiej się prezentowali, to gospodarze wykorzystali każdy, najmniejszy błąd zespołu z Małopolski. Wynik ten oznacza, iż Piast nadal jest liderem polskiej ligi z 7-punktową przewagą nad „Pasami”.
Obie ekipy przystąpiły do tego spotkania nieco osłabione. W szeregach Piasta zabrakło Radosława Murawskiego, który pauzował za żółte kartki oraz kontuzjowanego Gerarda Badii. Natomiast w drużynie Cracovii nie mogli wystąpić kontuzjowany Hubert Wołąkiewicz oraz Bartosz Kapustka, który kilka dni temu został pobity w jednej z krakowskich dyskotek. Jednak jego nieobecność nie przeszkodziła podopiecznym Jacka Zielińskiego w prezentowaniu efektywnej gry w ofensywie.
W pierwszej połowie niemal cała krakowska drużyna funkcjonowała znakomicie. Prawego obrońcę, Deleu, trzeba pochwalić za wyłączenie z gry, jakże groźnego w tym sezonie, Patrika Mraza. Słowacki skrzydłowy gliwickiego zespołu w całym meczu miał okazję tylko raz dośrodkowywać z lewej strony boiska. To także po centrze brazylijskiego bocznego obrońcy „Pasów” Dennis Rakels wspaniałym strzałem z woleja wyprowadził gości na prowadzenie w 32. minucie spotkania.
Trener Jacek Zieliński, tłumacząc to ostatnimi dwoma meczami Cracovii, zdecydował się na wystawienie na środku obrony obok Piotra Polczaka Bartosza Rymaniaka, a nie Sretena Sretenovicia. I gdyby patrzeć na cały występ 26-letniego stopera zespołu spod Wawelu, trzeba by było przyznać, że była to dobra decyzja szkoleniowca z Tarnobrzega. Jednak Rymaniak miał tego dnia po prostu pecha. Najpierw został niesłusznie ukarany żółtą kartką, przez którą musiał ograniczyć swoją ostrość gry do końca spotkania. Następnie w samej końcówce pierwszej połowy strzelił samobójczego gola.
Do przerwy mieliśmy więc wynik 1:1, który niewątpliwie krzywdził ekipę „Pasów”. To goście byli lepiej zorganizowaną drużyną, która prezentowała niewątpliwie wyższą kulturę gry. Defensywa Cracovii nie pozwoliła na żadne większe niebezpieczeństwo pod własną bramką, co najlepiej było widać po statystykach po pierwszych trzech kwadransach: Piast – 0 celnych strzałów. Natomiast w ofensywie „Krakusy” mieli kilka innych okazji, aby do przerwy prowadzić wyżej. Pierwsza połowa zwiastowała kontynuację dobrego meczu.











