W finale klubowych mistrzostw świata zmierzą się Real Madryt i San Lorenzo. Real dosyć spokojnie awansował do finału, natomiast Argentyńczycy długo męczyli się z Auckland City. Przyjrzymy się, jak wyglądały te spotkania i poznajmy bliżej argentyński zespół.
Zarówno zespół Realu, jak i San Lorenzo mieli ułatwione zadanie, ponieważ rywalizację rozpoczęli od fazy półfinałowej. „Królewscy” pokonali 4:0 meksykański Cruz Azul, aczkolwiek sam wynik nie mówi wszystkiego o przebiegu tego spotkania. Zespół z Meksyku miał naprawdę sporo szans, by strzelić bramki. Meksykanie nie wykorzystali rzutu karnego, a po błędzie obrońców Realu w sytuacji sam na sam znalazł się napastnik Cruz Azul, Pavone, ale lepszy okazał się Casillas. W drugiej połowie po jednej z akcji piłkarzy z Madrytu uratował słupek. Jak widać, Realowi to zwycięstwo wcale nie przyszło tak łatwo, a wszystko przez to, że zlekceważyli oni trochę swojego rywala. Jednak nawet to nie przeszkodziło w wysokim zwycięstwie. Wynik otworzył strzałem głową Sergio Ramos, następnie fantastyczną indywidualną akcję Carvajala wykorzystał Benzema. W drugiej połowie po bramce dołożyli jeszcze Bale i Isco. Szczególnie bramka tego drugiego była pięknej urody. Było to 21. zwycięstwo z rzędu „Królewskich”. A to naprawdę może robić wrażenie. Oto jedna z piękniejszych akcji w tym spotkaniu i gol Benzemy:
https://twitter.com/FootyLiveVines/status/544946919697817600
W drugim półfinale zmierzyły się ze sobą San Lorenzo i Auckland City. Mecz ten dosyć niespodziewanie był wyrównany i o wyniku musiała rozstrzygnąć dogrywka. Ostatecznie zwycięsko z tego pojedynku wyszli Argentyńczycy, którzy wygrali 2:1. Nowozelandczycy, aby awansować do tego półfinału, musieli pokonać dwie afrykańskie drużyny – gospodarza, Maghreb Teutan oraz ES Setif. Warto powiedzieć, że piłkarze Auckland City są półamatorską drużyną, tak że samo zajście do tej fazy rozgrywek było dla nich sukcesem. Jednak nie przestraszyli się piłkarzy San Lorenzo i trzeba przyznać, że nie dużo brakowało, by sprawili ogromną niespodziankę. Pierwsza bramka tego meczu padła w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. Argentyńczycy przeprowadzili fantastyczną zespołową akcję, którą na gola zamienił Pablo Cesar Barrientos. W drugiej połowie strzałem z bliskiej odległości wyrównał Angel Berlanga. Do końca meczu sytuacja nie uległa już zmianie i mieliśmy dogrywkę. Doliczony czas gry fantastycznie rozpoczęli piłkarze z Argentyny, którzy już na samym początku wyszli na prowadzenie po golu strzelonym przez Mauro Matosa. I takim wynikiem zakończyło się to spotkanie, mimo że piłkarze z Nowej Zelandii w drugiej połowie dogrywki trafili jeszcze w słupek.
Poznajmy trochę bliżej przeciwnika Realu Madryt w finale klubowych mistrzostw świata. San Lorenzo to argentyński klub założony w 1908 roku. Największe sukcesy osiągał w latach sześćdziesiątych. Pomiędzy 1968 a 1974 rokiem zdobyli oni cztery mistrzostwa kraju. Jednak w późniejszych latach wpadli w kryzys i dopiero w latach dziewięćdziesiątych zaczęto znowu odbudowę klubu. Łącznie San Lorenzo wywalczyło piętnaście mistrzostw kraju. Największym sukcesem w historii klubu było zwycięstwo, które w tym roku odnieśli w Copa Libertadores. I dzięki temu występują w tegorocznej edycji klubowych mistrzostw świata.











