W pierwszym półfinale mistrzostw Europy 2012 rozstrzygnięcie padło dopiero w rzutach karnych. W tym aspekcie lepsi okazali się Hiszpanie, którzy w ten sposób już 1 lipca zagrają w finale, broniąc tym samym tytułu zdobytego cztery lata temu.
Relacja live dostępna pod tym linkiem: Live: Portugalia kontra Hiszpania!

Portugalczycy zaczęli mocnym pressingiem. To właśnie „Seleccao” oddali pierwszy strzał, choć Veloso został skutecznie zablokowany przez obrońców. Przez kolejne minuty byliśmy już świadkami piłkarskich szachów. Obie drużyny wyczekiwały na błąd swych rywali, by tylko jak najlepiej go wykorzystać. Nie minęło 10 minut, a już rozpędziła się hiszpańska maszyna. Świetną akcję przeprowadził Iniesta, dograł w pole karne do Negredo, ten nie zdołał przyjąć piłki, ale dobiegł do niej Arbeloa, jednak fatalnie chybił. W 13. minucie przebudził się Cristiano, który rozpędzony na lewej flance, dośrodkował w pole karne, ale tam swoje zrobił Casillas. Cristiano Ronaldo rzeczywiście się rozpędził. W kolejnej akcji obrońcy musieli uciec się już do faulu, by go zatrzymać, rzut wolny oczywiście wykonywał CR7, ale trafił tylko w mur. Od 20. minuty Hiszpania zaczęła grać w swoim stylu. Długie rozgrywanie piłki nie spodobało się rzecz jasna kibicom, ale to nie zdeprymowało piłkarzy „La Roja”. Cristiano próbował strzelać z woleja z 20. metra i… piłka wylądowała 20 metrów nad bramką.
Niebywałe problemy hiszpańska defensywa miała od 25. minuty, kiedy to w ciągu kolejnych trzech minut non stop atakowali Portugalczycy. Po wybiciu piłki przez Ramosa domagano się nawet rzutu karnego, ale sędzia słusznie odczytał sytuację, bo o zagraniu ręką nie było mowy. Hiszpania już po minucie odpowiedziała w pięknym stylu. Negredo dograł w pole karne mimo obrońcy na plecach, tam był Iniesta, ale zawodnik Barcelony minimalnie się pomylił. Gwiazdor Portugalii, Ronaldo, znów w 31. minucie mógł zdobyć gola, ale i tym razem strzelił niecelnie, choć zabrakło mu niewiele. Hiszpanie mieli niezwykłe problemy w tym spotkaniu z rozegraniem piłki, co naprawdę mogło dziwić, bo to właśnie oni w całym turnieju dotychczas najlepiej sobie z tym radzili. W ostatnim kwadransie nic szczególnego się już nie wydarzyło, obie ekipy grały zbyt chaotycznie, stąd do przerwy bezbramkowy remis.

Druga połowa rozpoczęła się w bardzo podobnie, jak zakończyła pierwsza, a więc widzieliśmy wiele niedokładności i brak pomysłu na grę ze strony Hiszpanów. Bardzo dobrze taktycznie grali za to Portugalczycy, którzy ustawili się bardzo wysoko na połowie przeciwników. Pierwszy strzał w drugiej połowie odnotować mogliśmy dopiero w 57. minucie. Nie ma co się jednak rozpisywać, bo uderzenie Almeidy przeleciało wysoko nad bramką Casillasa. Kto by pomyślał, że pierwsze celne uderzenie Hiszpanów padnie dopiero w 68. minucie… Próbował z dystansu Xavi, ale wprost w Patricio. Wcześniej sprytnie na bramkę polował Alonso, ale jego próba zza połowy nie trafiła w światło bramki. W 73. minucie z rzutu wolnego ze swojej ulubionej pozycji okazję do strzelenia bramki miał Cristiano Ronaldo, gwiazdor Realu Madryt jednak i tym razem strzelił ponad bramką. W kolejnych fragmentach gry więcej już było fauli, momentami brutalnych, niż sytuacji podbramkowych. Na siedem minut przed końcem Cristiano miał dwie szanse z rzutów wolnych, ale obie zmarnował. CR7 miał idealną okazję jeszcze w ostatniej minucie spotkania. Portugalczycy wyszli z groźną kontrą, Meireles trochę za późno dograł jednak do swego kapitana, który musiał się już ratować silnym uderzeniem. Portugalczyk nie trafił i nie trafił już nikt inny, stąd mieliśmy drugą z rzędu dogrywkę na tym turnieju.










