Podopieczni Vicente del Bosque pewnie pokonali reprezentację Irlandii. Strzelanie rozpoczął już w 4. minucie Fernando Torres. Na początku drugiej połowy do bramki strzeżonej przez Shaya Givena trafił Silva, później ponownie ukąsił „El Nino”, a w 83. minucie wynik ustalił Cesc Fabregas. Hiszpanie przez całe starcie mieli miażdżącą przewagę i nie pozwalali rywalom na wiele w ofensywie.

Już po kilkudziesięciu sekundach od pierwszego gwizdka okazję do wykazania się miał Iker Casillas. Bramkarz Realu Madryt nie bez problemów poradził sobie z próbą Simona Coksa. Odpowiedź Hiszpanów była zabójcza. Świetnym podaniem popisał się Iniesta, piłkę w polu karnym zgubił Silva, ale dopadł do niej Fernando Torres i i mocnym strzałem na krótki słupek pokonał Shaya Givena. Kolejną dobrą akcję gracze „La Seleccion” przeprowadzili już trzy minuty później – Xavi zgrał futbolówkę do Arbeloi, który przedłużył do zdobywcy bramki, ale „El Nino” nie zdołał zapisać na swoim koncie dubletu. Podopieczni del Bosque zamknęli Irlandczyków na ich połowie, nie pozwalając im na wiele i spokojnie budując kolejne ataki pozycyjne. W 15. minucie Xabi Alonso bardzo dobrym podaniem uruchomił swojego imiennika Xaviego, jednak sytuację opanowała irlandzka obrona. Umiejętności Shaya Givena postanowił sprawdzić Andres Iniesta strzałem z szesnastego metra – bramkarz poradził sobie bez zarzutu. Nie wiadomo, czy stanąłby na wysokości zadania, gdyby w 25. minucie w światło bramki uderzył David Silva. Hiszpan główkował jednak ponad poprzeczką.
W Gdańsku cały czas padał deszcz, a kibice – być może po to, żeby się rozgrzać – postanowili przypomnieć światu, jakie barwy narodowe ma jeden z organizatorów Euro 2012. Na stadionie było słychać śpiewy na cześć reprezentacji Polski. Tymczasem na murawie piłkę między sobą cały czas rozgrywali obrońcy tytułu, próbując po raz drugi rozmontować defensywę „The Boys in Green” – na razie bezskutecznie. Co ciekawe, w 36. minucie sędzia Pedro Proenca sfaulował Andrewsa w polu karnym Hiszpanów i niewiele brakowało, by w ten sposób zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego doszli do dogodnej sytuacji podbramkowej. Chwilę później pierwszą żółtą kartkę w spotkaniu otrzymał Robbie Keane, który przekroczył przepisy w starciu z Iniestą. Poszkodowany niedługo potem był sprawcą niemałego zamieszania w polu karnym „Chłopców w Zieleni”, ale skończyło się na strachu, kataloński Kastylijczyk nie zdołał opanować piłki. W końcówce pierwszej części gry fani na PGE Arenie Gdańsk byli świadkami oblężenia irlandzkiej bramki. Szczęścia próbowali Xavi, Xabi Alonso i Iniesta, jednak rezultat się nie zmienił.











