Był już Nigeryjczyk w reprezentacji Węgier. Są Polacy w kadrze Niemiec. Wreszcie Polskę reprezentuje rodowity Brazylijczyk. Czy doczekamy się Hiszpana w kadrze Grecji? Niewykluczone…
Kapitan Arisu Saloniki, Sergio Koke, niedawno ogłosił, że jego marzeniem jest pewnego dnia zagrać w reprezentacji… Grecji.
Hiszpan dołączył do Arisu dwa lata temu z francuskiego Olympique Marsylia. W barwach klubu z Salonik strzelił przez ten czas 20 goli. Kibice „Theos Tou Polemou” darzą go wielkim szacunkiem.
25-latek nigdy nie grał w reprezentacji Hiszpanii w żadnej kategorii wiekowej. Nic dziwnego zresztą, skoro w Primera Division się nie wyróżniał – zaliczył zaledwie jeden, zresztą co najwyżej przeciętny, sezon w barwach Malagi.
Po wyjeździe do Grecji odbudował formę. W wywiadzie udzielonym hiszpańskiemu „AS-owi” opowiedział o swoim marzeniu – grze w reprezentacji Grecji: – Moja sytuacja podobna jest do tej, jaką ma w Szkocji Nacho Novo. Sprawa wygląda tak: jeśli nie możesz grać w reprezentacji kraju, w którym się urodziłeś, zacznij zabiegać o występy dla państwa, w którym grasz.
Faktem jest, że najprawdopodobniej na spełnienie marzenia Koke będzie musiał poczekać około dwa lata. Tyle bowiem trwać będzie „papierkowa robota” związana z przyznaniem Hiszpanowi greckiego paszportu.
– Nie jest łatwo choćby dostać powołanie do reprezentacji Hiszpanii – kontynuuje kapitan Arisu. – Trzon drużyny jest oparty na solidnych graczach z rodzimej ligi i zawodnik z zagranicy raczej nie ma wielkich szans na grę. Ja jestem napastnikiem, a ta pozycja w kadrze trenera del Bosque jest już raczej zajęta dla pary David Villa – Fernando Torres.
– Chciałbym kiedyś wystąpić na Mistrzostwach Świata, lecz nie mam szans na powołanie do reprezentacji Hiszpanii, więc dlaczego nie miałbym starać się o to samo w Grecji? – dodaje.
Koke swego czasu był na testach medycznych w Juventusie Turyn, jeszcze za czasów, gdy trenerem „Starej Damy” był Fabio Capello. W Olympiakosie czuje się jednak bardzo dobrze i nawet pomimo ostatnio odnotowanego zainteresowania ze strony Werderu Brema nie planuje opuścić miasta, gdzie w tym roku przyszła na świat jego córka.
– Saloniki są piękne. To idealne miasto do życia niemal dla każdego. Mam już za sobą najgorszą część przeprowadzki do nowego miejsca – ten czas, gdy jesteś sam, a dni ciągną się bez końca. Nie miałbym nic przeciwko pozostaniu tutaj. Saloniki dały mi wszystko – być może również pozwolą mi na grę na arenie międzynarodowej – kończy.










