FJW: Historia catenaccio – od Rappa do Mourinho


Historia antyfutbolu wypromowanego przez Helenio Herrerę

18 sierpnia 2019 FJW: Historia catenaccio – od Rappa do Mourinho

Zanim mieliśmy okazję podziwiać piękne bramki Cristiano Ronaldo czy Leo Messiego... Przed tym, gdy nasi rodzice i dziadkowie mogli cieszyć oczy piękną grą holenderskiej "Mechanicznej Pomarańczy" w latach 70... Prowadzony przez Helenio Herrerę Inter Mediolan święcił tryumfy na arenie krajowej i europejskiej dzięki wyrachowanej i bezwzględnej grze. Argentyński szkoleniowiec opracował taktykę, która zapewniła mu wieczną sławę. Jaka jest historia catenaccio?


Udostępnij na Udostępnij na

Catenaccio po włosku oznacza rygiel lub zasuwę, taką, jaką możemy zobaczyć choćby w drzwiach. Zanim jednak przyjrzymy się dokładnie, na czym polegała taktyka Hererry, zwrócimy nasze oczy ku protoplastom tzw. antyfutbolu.

Szwajcarski rygiel

Pierwowzorem dla catenaccio była taktyka, której twórcą był Karl Rappan. Przez niektóre źródła taktyka ta była nazywana verrou, co z francuskiego oznacza ni mniej, ni więcej zasuwę bądź też rygiel. W latach 30. ubiegłego wieku był on grającym trenerem półprofesjonalnej drużyny – szwajcarskiego Servette FC. Klub ten miał nieustanne problemy w meczach z profesjonalnym zespołami, które były lepiej przygotowane właściwie pod każdym względem. W piłkę nożną w tamtych latach grało się głównie w ustawieniu 2-3-5. Grając w ten sposób, drużyna pochodzącego z Austrii trenera nie miała żadnych szans z profesjonalistami.

Założeniem Rappana było przejście z ofensywnego stylu gry do defensywy. Dzięki temu jego zespół byłby w stanie „wchłaniać” pressing rywala, by w odpowiednim momencie wyjść z szybką kontrą. W praktyce 2-3-5 oznaczało, że dwóch napastników grało za pozostałą trójką. Rappan postanowił cofnąć dwóch środkowych pomocników do linii obrony. W ten sposób wynalazł bocznych obrońców, przekształcając 2-3-5 w 4-1-2-3. Dwaj boczni obrońcy mieli za zadanie odcinać od gry bocznych napastników drużyny rywala.

Taktyka ta odniosła sukces, dzięki czemu Karl Rappan objął reprezentację Szwajcarii. Używając autorskiej taktyki, Rappan poprowadził Szwajcarów do tryumfu nad Anglikami na krótko przed mistrzostwami świata, a już w trakcie samego turnieju zdołał pokonać reprezentację Niemiec.

Początki catenaccio we Włoszech

Rozkwit defensywnego stylu gry na Półwyspie Apenińskim wiąże się z osobą Giuseppe „Gipo” Vianniego. Włoch po wojnie był trenerem Salernitany 1919 i to właśnie w tym klubie położył podwaliny pod catenaccio. Istnieją dwie wersje tego, w jaki sposób „Gipo” wpadł na pomysł defensywnej gry. Jedna, którą moglibyśmy śmiało nazwać mianem legendy, mówiła o zainspirowaniu Vianniego przez… rybacki kuter i ryby. Włoski szkoleniowiec miał się przechadzać wzdłuż wybrzeża, gdy załoga kutra, używająca siatki rybackiej, łowiła. To miało dać impuls do opracowania przez Giuseppe Vianniego nowej, przełomowej taktyki.

Druga wersja jest zdecydowanie bardziej przyziemna. Otóż w powojennych Włoszech, ale także i w latach 50. bardzo wyraźny był wpływ szwajcarskiej myśli szkoleniowej. Sam Vianni miał być pierwszym trenerem, który wprowadził dodatkowego zawodnika z tyłu i któremu ten ruch pomógł odnieść sukces. Dzięki temu Salernitana zdołała awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej w 1947 roku.

Sukcesy odniesione przez „Gipo” Vianniego zainspirowały innych włoskich trenerów do zastosowania podobnej taktyki i jej udoskonalania. Idealnym przykładem będzie tutaj Nereo Rocco. Szkoleniowiec ten (o dość znanym współcześnie nazwisku) został jednym z najbardziej utytułowanych trenerów we Włoszech – głównie za sprawą stosowania taktyki wczesnego catenaccio. Przez wielu nazywany jest pionierem tegoż systemu. Pod jego wodzą AC Milan zdobył Puchar Europy (ówczesna Liga Mistrzów) w 1963 roku. Jednakże ani Vianni, ani Rocco nie zapewnili takiej sławy catenaccio. Nie zrobił tego też żaden inny włoski szkoleniowiec. Uczynił to pewien argentyński mężczyzna urodzony w 1910 roku w Buenos Aires.

Era Herrery

Helenio Herrera być może nie był twórcą taktyki catenaccio, ale był tym, który sprawił, że taktyczny rygiel zyskał sławę nawet na długo po tym, gdy sam szkoleniowiec odszedł z tego świata. Argentyńczyk przybył do Włoch w 1960 roku, by objąć stery Interu Mediolan. Z zespołem „Nerazzurrich” dopracował catenaccio do perfekcji.

Najistotniejszą różnicą między innymi taktykami a taktyką Herrery było dodanie przez argentyńskiego szkoleniowca dodatkowego obrońcy. Tzw. sweeper lub też libero ustawiany był za środkowymi obrońcami, mając za zadanie „zamiatać” (stąd też angielskie określenie sweeper) wszystkie piłki, które minęły wyżej ustawionych partnerów z obrony. Można powiedzieć, że był swojego rodzaju ostatnim bastionem defensywy. Zawodnikiem oddzielającym bramkarza od reszty drużyny. W przypadku popełnienia błędu przez libero napastnik rywala miał do pokonania już tylko bramkarza.

„Il Mago” lub też „Magik” w swojej taktyce poszedł o krok dalej. Jego pomysłem było, by możliwie jak najbardziej zagęścić środek pola przed polem karnym i zapewnić jak najwięcej asekuracji podczas atakowania na bramkę rywala. Oznaczało to, że gdy lewy obrońca, legendarny Giacinto Facchetti, atakował lewym skrzydłem, jego kolega grający jako prawoskrzydłowy miał za zadanie cofnąć się do linii obrony po to, by liczba obrońców w dalszym ciągu była taka sama. „Wielki Inter” Herrery do perfekcji wykorzystywał umiejętność ustawiania się, przewidywania tego, co może się wydarzyć na boisku, ale także skutecznie wykorzystywał grę z kontrataku. Argentyńczyk oczekiwał pełnego zaangażowania od swoich zawodników i przede wszystkim grania dla drużyny, a nie dla własnych ambicji.

Kto gra pod siebie – ten gra dla przeciwnika, kto gra dla drużyny – gra dla siebie. Helenio Herrera

Wyrachowana do bólu gra drużyny z Mediolanu sprawiła, że Herrera zyskał miano „grabarza futbolu”. Sam zainteresowany uśmiechał się tylko, tłumacząc, że głównymi krytykami jego stylu gry byli ci, którzy źle ją stosowali w praktyce.

Inter czasów Herrery miał w swoim składzie wielu wspaniałych zawodników. Jednak każdy z nich nie mógł być większy od klubu. Bez względu, czy nazywałeś się Facchetti czy Suarez. Jeżeli któryś z zawodników przekładał siebie nad zespół, Herrera szybko sprowadzał go na ziemię.

Wielu ekspertów zarzucało „Il Mago”, że zabija piękno futbolu i obrzydza oglądanie meczów. Legendarny trener nigdy nie odcinał się od zarzutów i nie próbował twierdzić, że jego drużyna gra ofensywnie. Wykazywał natomiast, że pod jego skrzydłami rozwinął się choćby Giacinto Facchetti, jeden z pierwszych ofensywnie usposobionych bocznych obrońców.

Ofensywna gra powraca

Zespół z Mediolanu pod wodzą „Czarodzieja” dominował przez kilka sezonów. Zarówno na krajowym podwórku, jak i na arenie międzynarodowej. Herrera poprowadził Inter do tryumfu we włoskiej lidze trzykrotnie. „Nerazzurri” wygrywali scudetto w sezonach 1962/1963, 1964/1965 oraz 1965/1966. Dwukrotnie zostawali najlepszą drużyną Starego Kontynentu w sezonach 1963/1964 i 1964/1965. Inter zwyciężał w Pucharze Interkontynentalnym w 1964 i 1965 roku.

Jednak jak dobrze, wiemy nic nie trwa wiecznie. Koniec mody na catenaccio musiał w końcu nadejść.

Odejście od totalnej obrony i przejście do ofensywnej gry nie stało się z dnia na dzień. Początek upadku powinniśmy datować na sezon 1966/1967. Inter Mediolan przegrywa na własne życzenie mistrzostwo Włoch. Juventus Turyn okazał się lepszy o jeden punkt. W Pucharze Europy mediolańczycy dotarli do finału, w którym prowadzili po ośmiu minutach z Celtikiem Glasgow 1:0. Jednak tym razem defensywna gra nie przynosi skutku. Szkoci, nastawieni na atakowanie bramki rywala, zdołali najpierw wyrównać, a potem dobić włoski zespół. Mecz ostatecznie zakończył się zwycięstwem Celticu Glasgow. Ofensywny futbol 1, defensywny futbol 0… Mecz ten uwypuklił wszystkie wady catenaccio. Sam Herrera miał powiedzieć po meczu: – Celtic wygrał zasłużenie, a jego zwycięstwo było dobre dla piłki.

Etap drugi upadku to odejście Helenio Herrery z Interu Mediolan i objęcie posady w AS Roma. W stołecznym klubie argentyński trener w dalszym ciągu forsował grę na rygiel. Nie dało to jednak spektakularnych osiągnięć. „Il Mago” wraz z rzymianami sięgnął jedynie po Puchar Włoch.

Koniec catenaccio i mody na grę w stylu włoskim nierozerwalnie wiążę się z Ajaksem Amsterdam i Interem Mediolan. Jest rok 1972. Finał Pucharu Mistrzów rozgrywany w Rotterdamie. Naprzeciwko siebie stają Ajax (zwolennicy futbolu totalnego) i Inter Mediolan (zwolennicy gry defensywnej). Plan Włochów na ten mecz jest prosty: mają wyczekać napór rywala na własnej połowie z możliwie jak największą liczbą zawodników. Następnie w odpowiednim momencie wyjść z kontratakiem, zdobyć gola i grać na dowiezienie wyniku. Niestety dla włoskich zawodników, Ajax okazał się o wiele lepszym i skuteczniejszym zespołem od nich. Ofensywnie usposobiona holenderska drużyna, w której zawodnicy wykazywali się wszechstronnością na boisku, zdołała wygrać z „Nerazzurrimi”, przypieczętowując jednocześnie koniec włoskiego rygla. Nadeszła era Johana Cruyffa i futbolu totalnego.

Catenaccio współcześnie

Choć catenaccio w stylu Interu nie występuje we współczesnej piłce (głównie przez wprowadzenie zasady spalonego), utarło się określać tym mianem zespoły grające taktyką ultradefensywną. Sztandarowym przykładem będzie tu Jose Mourinho i jego Inter Mediolan. Zatrudniając „The Special One”, Massimo Moratti próbował nawiązać do czasów „Wielkiego Interu” swojego ojca i Helenio Herrery. Portugalczyk z tego zadania wywiązał się wręcz znakomicie. Ustawiając swój zespół defensywnie i dając mu za zadanie przede wszystkim nie stracić bramki, zdołał sięgnąć po scudetto oraz Ligę Mistrzów.

Pomimo tego że Mourinho odcinał się i denerwował na określanie go „nowym Herrerą”, trudno nie dostrzec podobieństw. Zarówno „Mou”, jak i „Il Mago” to dwie supergwiazdy trenerskie, które stawiają dobro drużyny nad osobiste popisy poszczególnych zawodników. Portugalczyk, podobnie jak Argentyńczyk, w pierwszej kolejności stara się zapewnić bezpieczeństwo w tyłach po to, by w odpowiednim momencie jego drużyna wyszła z szybkim kontratakiem. Po 45 latach od „Wielkiego Interu” w Mediolanie historia zatoczyła koło i defensywnie usposobieni „Nerazzurri” sięgnęli po trofeum najlepszej drużyny Starego Kontynentu.

Drugim przykładem defensywnej gry, która okazała się skuteczna, a którą moglibyśmy  z przymrużeniem oka) nazwać catenaccio, jest reprezentacja Grecji Otto Rehhagela podczas Euro 2004. Świadomy mocnych i słabych stron swojej drużyny, niemiecki selekcjoner skoncentrował się na zabezpieczeniu tyłów i szukaniu swoich szans na zdobycie bramki z kontrataku czy też stałych fragmentów. Rehhagel okazał się taktycznym geniuszem, a Grecy sensacyjnie zostali najlepszą drużyną Starego Kontynentu. Nigdy przedtem ani później takie coś się nie wydarzyło.

Jako trzeci przykład i zarazem ostatni wezmę sobie reprezentację U-21 Czesława Michniewicza. Mająca w swojej grupie Belgów, Włochów i Hiszpanów młodzieżowa kadra Polski została ustawiona ultradefensywnie. Selekcjoner, wiedząc, że nie może pójść z żadnym z rywali na wymianę ciosu poprzez otwartą grę, chciał wyczekać przeciwnika, by w dogodnej sytuacji wykorzystać błąd i przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść.

Gra reprezentacji U-21 przeciwko młodzieżowej reprezentacji Włoch została określona mianem perfekcyjnej gry catenaccio, a Polacy zdołali odnieść zwycięstwo w meczu z drużyną z Półwyspu Apenińskiego. Zastosowanie taktyki, z której słynęli rywale polskiej drużyny, okazało się kluczowe.

Parkowanie autobusu nowym catenaccio?

Jak dobrze wiemy, włoski rygiel odszedł do lamusa wraz ze zmianą przepisów. Wprowadzenie zasady spalonego sprawiło, że pozycja libero stała się przeżytkiem. Catenaccio lat 60. już raczej nie będziemy mieli okazji zobaczyć, bo tak się już po prostu nie gra w piłkę.

Jednakże wbiło się ono tak mocno w głowę fanów piłki nożnej na całym świecie, iż często o każdej drużynie broniącej szczelnie dostępu do własnej bramki mówi się, że gra catenaccio. Czy jest jednak prawidłowe działanie?

Głównym założeniem włoskiego rygla było niedopuszczenie do straty bramki. We współczesnym parkowaniu autobusu chodzi dokładnie o to samo… Kolejną wspólną cechą jest asekuracja pod własnym polem karnym i wyprowadzanie szybkich, skutecznych kontr.

Współczesne catenaccio czy też próba jego odtworzenia opiera się na tych samych założeniach. Skomasowana obrona i gęste zasieki mają przeszkodzić rywalowi w zdobyciu bramki. Można uznać, że różnica jest niewielka, aczkolwiek kluczowa. Brak pozycji libero…

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski