Niemal pewne jest to, że Guus Hiddink w czerwcu przestanie pełnić obowiązki szkoleniowca Chelsea Londyn. Po wygaśnięciu swojego kontraktu skoncentruje się na pracy z reprezentacją Rosji. Przy okazji radzi naukę angielskiego swojemu prawdopodobnemu następcy, Carlowi Ancelottiemu.
– Kiedy trenowałem reprezentację Korei Południowej, nie rozmawiałem z nimi w ich ojczystym języku. Nie oznacza to, że nie podjąłem prób nauczenia się go. Pierwszą rzeczą, jakiej się nauczyłem, były słowa obelżywe. W ogóle piłkarze zawsze uczą brzydkich słów. Chłopaki mówili mi: „Proszę na spotkaniu z prezydentem powiedzieć to i to”. A potem prezydent myślał: „Jak on mógł coś takiego powiedzieć?” W każdym bądź razie należy z powagą odnosić się do języka kraju, w którym pracujesz – stwierdził selekcjoner Sbornej.
– Teraz czekamy na moment, w którym Chelsea ogłosi nazwisko nowego szkoleniowca. Jeżeli zadecyduje, że będzie nim Carlo Ancelotti, to mogę powiedzieć o nim kilka słów. Ostatni raz spotkaliśmy się przy okazji pożegnalnego meczu Jaapa Stama. Potem spędziliśmy razem trochę czasu wieczorem. Mogę powiedzieć, że Ancelotti jest świetną osobowością. To prosty i otwarty człowiek. Wygrał w swoim życiu wiele trofeów zarówno jako piłkarz, jak i jako trener – dodał o swoim prawdopodobnym następcy Hiddink.










