Borussia Dortmund z trzema Polakami w składzie bezbramkowo remisowała do przerwy z Herthą Berlin. W drugiej połowie zdecydowanie lepiej zaprezentowali się piłkarze beniaminka Bundesligi, którzy pokonali mistrzów Niemiec 2:1 po golach Raffaela i Niemeyera. Dla „BVB” bramkę zdobył Robert Lewandowski.
Początek spotkania nie należał do najciekawszych. Obie drużyny chciały w pierwszych minutach przejąć kontrolę i szybko zaatakować, jednak zwykle piłkarze nie potrafili przedrzeć się pod bramkę rywala, a ich ewentualne strzały szybowały obok słupków. Zawodnicy Borussii popełniali sporo indywidualnych błędów, przez co gra nie była zbyt płynna. W 16. minucie, po nieudanym wykopie Romana Weidenfellera i fatalnym przyjęciu, Hertha wyprowadziła swój atak. Sam na sam z bramkarzem Dortmundu znalazł się Tunay Torun, ale uderzył obok bramki. W odpowiedzi swoją akcję wyprowadzili mistrzowie Niemiec, jednak strzał Kagawy również tylko minął słupek. Po chwili Japończyk znowu strzelał – tym razem głową – i znowu niecelnie.
Hertha, zwłaszcza w osobie Tunaya Toruna, nie zamierzała jednak tak łatwo oddać inicjatywy piłkarzom Borussii i również starała się atakować. Często jej akcje kończyły błędy lub niecelne podania, przez co bramka, której strzegł Weidenfeller, nie była poważnie zagrożona. W 27. minucie tuż przed polem karnym Herthy faulowany był Robert Lewandowski. Podyktowany rzut wolny wykonał Ilkay Gündogan, ale jego strzał dobrze obronił Thomas Kraft, tak samo jak strzał głową Matsa Hummelsa po następującym rzucie rożnym. Piłkarze z Berlina mieli sporo szczęścia, ale ich ofiarna gra w obronie również bardzo się opłacała. Kilkakrotnie wychodzili z kontratakiem, ale znowu popełniali błędy w ostatniej fazie akcji. Borussia, która jeszcze nie zaprezentowała w tym spotkaniu swojej typowej, dobrej gry, nie była jednak w stanie wykorzystać pomyłek Herthy.
W 40. minucie miejsce miała najgroźniejsza w pierwszej połowie akcja gospodarzy. Najpierw z bliskiej odległości po podaniu od Schmelzera strzelał Kevin Grosskreutz, ale piłkę odbił Thomas Kraft. Dobitka Grosskreutza minęła bramkę. Końcówka pierwszej połowy niespodziewanie należała do Herthy, która kolejny raz nie potrafiła jednak z sukcesem zakończyć ataku. Na przerwę piłkarze zeszli więc przy bezbramkowym remisie.
Na początku drugiej części gry trener Klopp postanowił dokonać jednej zmiany w składzie – za Gündogana na boisko wszedł Antonio da Silva. Od początku atakowała jednak Hertha, co w 49. minucie zakończyło się pierwszą bramką – Raffael przebiegł pół boiska, omijając obrońców z Dortmundu, i strzelił. Weidenfeller obronił strzał, ale po błędzie Marcela Schmelzera piłka wróciła do piłkarza Herthy, który już nie miał problemów z trafieniem do bramki. Tuż po chwili za niepotrzebne dyskusje żółte kartki zobaczyli Roman Hubnik i Robert Lewandowski. Hertha grała coraz lepiej, dobrze radziła sobie w obronie i szybko przechodziła do ataku. Po dośrodkowaniu Patricka Eberta w poprzeczkę trafił Raffael.
W 58. minucie Jürgen Klopp dokonał drugiej zmiany – za Jakuba Błaszczykowskiego wpuścił na boisko Ivana Perisicia. Borussia przyspieszyła, choć nadal mnóstwo było w jej grze niedokładności. Kagawa dobrze zagrał w pole karne, ale strzał Perisicia przeszedł obok bramki. Mimo przewagi w posiadaniu piłki zawodnicy Borussii ciągle nie potrafili sforsować defensywy Herthy, która wyczekiwała na możliwość kontrataku. W 71. minucie na strzał z dystansu zdecydował się wreszcie Sven Bender, piłka jednak odbiła się od poprzeczki. Kilkadziesiąt sekund później pomocnik zszedł z boiska, a w jego miejsce wszedł Mohamed Zidan.








