Po bardzo dobrym spotkaniu Hertha Berlin przegrała 1:4 z VfL Wolfsburg. Po bramkach Kobiashviliego, samobójczej Jankera oraz golu Helmesa w drugiej połowie gospodarze mieli kilka szans na wyrównanie. Nie potrafili jednak ich wykorzystać, a w końcówce bramki zdobyli Mandżukić oraz ponownie Helmes.
Gospodarze od początku przeważali, jednak pierwszą groźną akcję przeprowadzili dopiero w 7. minucie. Raffael przebił się z piłką przez dwóch obrońców, pobiegł na bramkę, jednak z kilku metrów uderzył niecelnie. Kilka minut później Hertha miała kolejną dobrą sytuację, jednak dośrodkowania Ramosa nie przeciął żaden z kolegów. W 13. minucie po kolejnym świetnym prostopadłym podaniu sam na sam z bramkarzem znalazł się Rukawycja. Jego strzał obronił Benaglio, ale przy dobitce Kobiashviliego nie miał już szans. Gra się wyrównała, jednakże mecz był toczony w dobrym tempie. W 21. minucie w akcji, po której Wolfsburg zdobył bramkę, sędzia liniowy dopatrzył się kontrowersyjnego spalonego. Chwilę później po indywidualnej akcji na strzał zdecydował się Ben-Hatira, jednak nie trafił w bramkę. W 29. minucie goście wyrównali. Po zagraniu Mandżukicia spod linii końcowej w pole karne piłkę do swojej bramki wpakował Janker. W 34. minucie gracze Wolfsburga byli już na prowadzeniu. Mandżukić minął na prawej stronie dwóch obrońców, dośrodkował w pole karne, a tam obrońcę wyprzedził Helmes i pokonał Krafta. Chwilę później wyrównać mógł Raffael, jednak gości uratowało skuteczne wyjście Benaglio. W ostatniej akcji pierwszej połowy po rzucie wolnym i strzale Mandżukicia piłka odbiła się od Lella, który omal nie pokonał własnego bramkarza. Kraft zdołał jednak wybić futbolówkę i po pierwszej połowie gospodarze przegrywali jedną bramką.
Piłkarze nie zamierzali schodzić na niższy poziom i po przerwie dalej oglądaliśmy ciekawy mecz. W 54. minucie po świetnym podaniu dobrą okazję na zdobycie gola miał Hubnik, jednak uderzył głową wprost w bramkarza. Gospodarze nie zwalniali i po chwili Ben-Hatira rozpędził się na lewej stronie, podał w pole karne, a tam przed utratą bramki zespół Wolfsburga uratował Lopes, wyprzedzając Lassogę. Niemiec już kilkadziesiąt sekund później powinien wyrównać. Ben-Hatira zagrał świetną prostopadłą piłkę Lella, ten wysunął ją Lassodze, który nie trafił z sześciu metrów w bramkę. Trzeba jednak przyznać, że rezerwowego Herthy piłka ewidentnie szukała w polu karnym. W 66. minucie gospodarze, którzy przejęli inicjatywę, mieli kolejną okazję do wyrównania. Raffael, po podaniu Rukawycji, stanął w oko w oko z bramkarzem, jednak Benaglio po raz kolejny nie dał się pokonać. Kilka minut później po zamieszaniu po rzucie rożnym z trzech metrów głową uderzał Ramos. Jak nietrudno się domyślić, biorąc pod uwagę dotychczasową skuteczność berlińczyków, strzał był niecelny.
Stare piłkarskie porzekadło głosi, że niewykorzystane okazje lubią się mścić. Okazało się to bardzo prawdziwe. Gracze Herthy mieli kilka świetnych okazji do wyrównania, jednak to praktycznie niewidoczni przez całą drugą połowę goście wyprowadzili decydujący cios. W 77. minucie Träsch podał przez pół boiska do Mandżukicia, który strzałem po długim rogu zdobył bramkę. Kilka minut później było już po meczu. Gospodarze postanowili się otworzyć, co skrzętnie wykorzystali piłkarze Wolfsburga. Mandżukić zagrał z prawej strony do niekrytego Helmesa, który bardzo ładnym strzałem pokonał bramkarza. Berlińczycy nie poddawali się, jednak swoje ataki przeprowadzali bez wielkiego przekonania i nie zdołali już stworzyć zagrożenia pod bramką rywali.








